Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
94 posty 626 komentarzy

Moje komentarze

  • ...
    Piotr ''Gadający Grzyb'' Lewandowski, ''Ekologizm jako narzędzie globalnej oligarchii pieniądza''

    Na COP24 organizacje ekologiczne grzmiały, że należy odejść od spalania węgla do 2030 r. - czyżby właśnie w tych okolicach czasowych planowano inaugurację nowej waluty?

    I. CO2 i nowy pieniądz światowy

    Znany chiński ekonomista Song Hongbing w drugim tomie swojego cyklu „Wojna o pieniądz” („Świat władzy pieniądza”) postawił tezę, że ogólnoświatowa histeria na punkcie dwutlenku węgla i presja na ograniczenie jego emisji ma sprawić, że to właśnie CO2 stanie się jednym z komponentów przyszłej globalnej waluty. Po prostu, podchodząc zdroworozsądkowo do zagadnienia – szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę, jakie potęgi (w tym finansowe) są zaangażowane w „promowanie” CO2 i jaki nacisk polityczno-propagandowy towarzyszy kolejnym konferencjom klimatycznym – nie sposób znaleźć innego, racjonalnego wyjaśnienia. Mechanizm stojący za nowym, ogólnoświatowym pieniądzem byłby podobny do niegdysiejszych środków płatniczych opartych na parytecie złota (które zresztą ma stać się kolejną częścią składową przyszłej waluty). Ponieważ jednak sama podaż złota nie wystarczy do obsługi rozwijającej się gospodarki, więc potrzebny jest jako uzupełnienie element bardziej elastyczny, którego ilość można by kreować w zależności od bieżącego zapotrzebowania i prognoz ekonomicznych. I do tego celu dwutlenek węgla nadaje się idealnie. Aby jednak CO2 odegrał przewidzianą dla niego rolę, musi spełnić kilka warunków. Po pierwsze, należy nadać mu wartość – i temu ma właśnie służyć ograniczanie jego emisji, w ten sposób bowiem staje się poszukiwanym, rzadkim dobrem – niczym kruszec. Po drugie, jego produkcję należy uczynić przedmiotem ścisłej reglamentacji – i po to właśnie wprowadzono kwoty CO2. Po trzecie wreszcie – oba poprzednie punkty należy wprowadzić w globalnej skali, bez żadnych wyjątków. Wystarczy bowiem jedno wyłamujące się państwo, by cały projekt diabli wzięli. Mówiąc całkiem dosłownie, taki buntownik, nie stosując się do narzuconych limitów emisyjnych, odgrywałby rolę globalnego „fałszerza” pieniądza, podrywając zaufanie i obniżając jego wartość. Tutaj zatem niezbędny jest system międzynarodowych sankcji – kary finansowe, embarga, blokady inwestycyjne i polityczny ostracyzm.

    Dlaczego ten nowy system finansowy jest potrzebny? Wg Songa (Song – to nazwisko, Hongbing - imię) związane jest to z nadchodzącym bankructwem systemu dolarowego, bowiem dziś to głównie dolar pełni rolę światowej waluty rozliczeniowej. Autor przewiduje krach na 2051 r. - wtedy, biorąc pod uwagę narastanie zadłużenia amerykańskiej gospodarki, odsetki przekroczą łączną wartość dochodu Amerykanów. Jednak, aby przejście na nową walutę odbyło się bez zakłóceń, powinna ona zostać wprowadzona odpowiednio wcześniej – tu przypomnijmy sobie historię euro, które „wirtualnie” funkcjonowało na długo przed wprowadzeniem go do „realnego” obiegu. USA dzięki temu zabiegowi porzuciłyby zbankrutowanego dolara, uwalniając się od długów i płynnie przesiadłyby się na nowy środek płatniczy, zachowując pozycję światowego hegemona i mając wpływ na globalny „bank emisyjny” tak, jak mają obecnie na Bank Światowy czy MFW. Oczywiście, bankiem tym zarządzaliby ci sami, co zawsze – globalna oligarchia finansowa (tak jak dziś np. FED-em), oficjalnie formując Rząd Światowy. W tym nowym porządku, rzecz jasna, krajowe waluty nie wytrzymałyby konkurencji i naporu spekulacyjnego, zatem poszczególne państwa chcąc nie chcąc przeszłyby na nowy pieniądz, pozbawiając się tym samym resztek realnej suwerenności – podobnie jak teraz podrzędne gospodarki strefy euro, tylko do n-tej potęgi.


    II. Global Warming Industry

    Chiński analityk start nowego pieniądza przewiduje na 2024 rok – ale akurat do tej daty nie przywiązywałbym większej wagi, równie dobrze może się wszystko nieco opóźnić. Rzecz jednak w tym, że patrząc pod kątem zarysowanej tu hipotezy, wszystko wydaje się potwierdzać. Liczące się państwa jak tylko mogą, powiększają swoje rezerwy złota (składnik nr1 przyszłego pieniądza) lub sprowadzają swe zasoby kruszcu zza granicy. Prócz posiadających największe rezerwy Stanów Zjednoczonych dotyczy to m.in. takich krajów jak Rosja, Chiny, Niemcy, Turcja. Również Polska w ostatnim czasie stara się w miarę możności powiększać swe zasoby.

    Jednak najciekawsze jest to, co dzieje się z CO2. Od tego roku bowiem kwoty dwutlenku węgla zostały poddane urynkowieniu - tym samym „wypłukiwanie złota z powietrza” w postaci handlu emisjami weszło w nową fazę. Od 1 stycznia 2018 r. uprawnienia emisyjne stały się instrumentem finansowym, a co za tym idzie, fundusze inwestycyjne rzuciły się do skupowania i spekulacji. Efekt? Cena pozwoleń podskoczyła o 150 proc. - co polska gospodarka boleśnie odczuje już od przyszłego roku w postaci drastycznych podwyżek cen energii. W ten oto sposób osiągnięto cel w postaci uczynienia CO2 wartościowym, rzadkim „kruszcem”, nadającym się na „parytet” dla przyszłej waluty.

    Teraz już chyba lepiej rozumiemy, skąd ten nieprzytomny zdawałoby się pęd krajów rozwiniętych do przechodzenia na „zielone” technologie i eksportowanie „brudnych” ogniw produkcji na peryferia, np. do krajów Trzeciego Świata. W nowej rzeczywistości bowiem wygranymi będą ci, którzy „oczyszczą” swą gospodarkę, zachowując rezerwy emisyjne na „eksport”, a przegranymi i wiecznymi, ubezwłasnowolnionymi dłużnikami – kraje zmuszone do ciągłego kupowania limitów CO2. To dlatego Niemcy stawiają na potęgę wiatraki, a Macron ogłasza program „transformacji ekologicznej”. I dlatego też tak bardzo znienawidzony jest Donald Trump, który odchodząc od tzw. Porozumienia Paryskiego postawił cały projekt pod znakiem zapytania.

    I na tym, z grubsza rzecz ujmując, zasadza się światowa panika na punkcie „globalnego ocieplenia” kładąca główny nacisk na „dekarbonizację” i dwutlenek węgla (dodajmy, że ludzka aktywność odpowiada zaledwie za 4 proc. jego całkowitej emisji). Warto z tej perspektywy spojrzeć na tegoroczny szczyt klimatyczny COP24 w Katowicach, na którym organizacje ekologiczne grzmiały, że należy bezwarunkowo odejść od spalania węgla do 2030 r. - rzekomo, by ograniczyć wzrost temperatury do 1,5ºC. Czyżby właśnie w tych okolicach czasowych planowano inaugurację nowej waluty?

    Przed Polską, niestety, rysują się kiepskie perspektywy – głównie za sprawą zaakceptowanego przez rząd Tuska unijnego pakietu klimatycznego zakładającego redukcję emisji CO2 o 20 proc. do 2020 r. Gdyby za stan bazowy przyjąć rok 1988, jak zakładał protokół z Kioto, wówczas bylibyśmy wśród wygranych – bowiem zamiast wymaganych 6 proc., obniżyliśmy (głównie za sprawą upadku PRL-owskiego przemysłu) już do 2005 r. emisję CO2 aż o 31,9 proc. - co dawało nam ogromną nadwyżkę. Niestety, UE narzuciła nam jako rok wyjścia właśnie 2005, co sprawiło, że zostaliśmy z niczym i cała poprzednia redukcja dwutlenku węgla poszła na marne. I o to zapewne właśnie chodziło, byśmy stanęli na z góry przegranej pozycji, stając się wiecznym klientem Global Warming Industry – że sparafrazuję tytuł książki Normana Finkelsteina. Zwróćmy uwagę, że mamy tu podobne sprzężenie propagandy i pasożytniczego biznesu - i kręcą się przy tym podobnego typu ludzie.


    III. Droga do zniewolenia

    No dobrze, ale nawet zakładając, że kraje rozwinięte dokonają pomyślnej „transformacji ekologicznej” przestawiając się na bezemisyjną gospodarkę, to cena takiego przedsięwzięcia będzie gigantyczna. Kto ją pokryje? Ci co zawsze – zwykli obywatele, o czym właśnie przekonują się Francuzi, na których rząd przerzuca koszty odchodzenia od samochodów spalinowych, co stało się przyczyną buntu „żółtych kamizelek”. Zyski natomiast mają trafić do 1 procenta najbogatszych – „warstwy przywódczej” stojącej na czele globalnych koncernów. Idealnym narzędziem tresury jest tu straszak globalnego ocieplenia głoszonego przez skorumpowane lub zastraszone śmiercią zawodową elity naukowe i eko-aktywistów rekrutujących się z cynicznych pieczeniarzy oraz zindoktrynowanych durniów. Dzieje się tak, gdyż warunkiem niezbędnym do przeprowadzenia omawianego tu planu jest wzięcie ludzkości w twarde karby, to zaś wymaga eliminacji klasy średniej – jedynej wewnątrzsterownej warstwy społecznej, mogącej stanowić w swej masie źródło oporu przeciw „nowemu, wspaniałemu światu”. Dlatego należy ją zlikwidować - spauperyzować i przygiąć do ziemi podstawowymi kosztami życia i podatkami; zmienić w bezwolną, sprekaryzowaną, wiecznie niepewną jutra masę, uzależnioną od łaski swych nowych właścicieli. Stąd podmywanie chrześcijańskiej cywilizacji - czyli sił duchowych; ogłupianie masową rozrywką i dewiacjami - czyli osłabianie sił intelektualnych; a wreszcie - pozbawianie własności, czyli niszczenie materialnych podstaw egzystencji. To wszystko już się odbywa na naszych oczach - i być może dokona jeszcze za naszego życia.

    Na szczęście, w ludziach coś się budzi – rosną w siłę ruchy antysystemowe, czego najnowszym przejawem jest bunt „żółtych kamizelek”. Czy z ich rewolty coś wyniknie, czy rozpłyną się w niebycie jak ruch „Occupy Wall Street”? Dziś trudno orzec – ale warto pamiętać, że to tego typu nastroje wyniosły w Ameryce do władzy Trumpa.

    http://podgrzybem.blogspot.com/2019/01/ekologizm-jako-narzedzie-globalnej.html
    Prof. Jaworowski w 2008 i 2009 r. o ideologii glociepu
  • ...
    W piątą rocznicę śmierci Generała Wojciecha Jaruzelskiego. Komu tak naprawdę służył jedyny wojskowy dyktator PRL-u?


    W propagandzie części tzw. opozycji demokratycznej zmarły 5 lat temu Wojciech Jaruzelski – ostatni przywódca PRL przedstawiany jest jako radziecki (choć używa się tu rusycyzmu sowiecki) janczar i agent GRU, lokaj Kremla czy też radziecki generał w polskim mundurze oraz zatwardziały komunistyczny beton. Są to typowe propagandowe stereotypy, których celem jest sfałszowanie historii PRL, ukazując ją z czarno-białych barwach, w systemie zero jedynkowym. Taką metodę wobec swoich przeciwników stosowali bolszewicy. Ludziom stosujący standardy polskiej nauki i cywilizacji łacińskiej jest ona zupełnie obca. Dlatego należy w analizie stosować elementy nowoczesnej wiedzy o sterowaniu ludźmi, które przy uważnej analizie życiorysu generała Jaruzelskiego, jego pochodzenia i motywów działania dają obraz zupełnie odmienny od tego pokazywanego przez postsolidarnościowe środowiska.

    Oto najważniejsze ze sterowniczego punktu widzenia wątki z jego życiorysu, pokazujące, że kim jak kim, ale moskiewskim satrapą nad Wisłą to on być nie mógł.

    1. Rok 1956 . Wojciech Jaruzelski jako jedyny generał w Ludowym Wojsku Polskim sprzeciwił się usunięciu z LWP marszałka Konstantego Rokossowskiego. Skoro usunięcia z wojska Rokossowskiego domagali się tzw. Puławianie, to nie zachował się jak radziecki oficer. Wszak to Rokossowski konsekwentnie usuwał z wojska radzieckich oficerów, zaś na VII Plenum KC w lipcu 1956 roku marszałek stanowczo domagał się przywrócenia godności narodowej Polakom. Więc tej sprawie postawę młodego generała Jaruzelskiego można wręcz określić mianem „odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego” – jak mawiali Puławianie.

    2. W maju 1959 roku Jaruzelski jako dowódca 12 Zmechanizowanej Dywizji Piechoty w Szczecinie zaprosił generałów z Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, ostentacyjnie urządził wtedy propagandowy wiec o przyjaźni polsko-chińskiej oraz proletariackim braterstwie broni. Był to okres poważnych już napięć i rozdźwięków w stosunkach Moskwy z Pekinem, więc taka demonstracja Jaruzelskiego z pewnością nie spodobała się towarzyszom radzieckim.

    3. Jako minister obrony pod koniec lat 60-tych usuwał pod hasłem desyjonizacji armii oficerów pochodzenia żydowskiego (chazarskiego) i doprowadził do spolonizowania LWP. Jednak głównym celem tej akcji w wojsku i poza nim w okresie marca 1968 roku było usunięcie starej agentury NKWD jeszcze z czasów KPP, a desyjonizacja była tylko propagandową siatką maskującą, mającą na celu odwrócenie uwagi Kremla. Więc gdyby był agentem Kremla to w tej akcji by nie uczestniczył, a raczej sam zostałby jej ofiarą. Na dodatek według relacji niedawno zmarłego Albina Siwaka, przedstawiciela frakcji narodowo-patriotycznej w PZPR, marszałek ZSRR Wiktor Kulikow, z którym Siwak się przyjaźnił miał mu orzec, że akcja oczyszczania LWP z żydowskich oficerów miała tak naprawdę na celu wzmocnienie armii izraelskiej doświadczonymi dowódcami z dużą wiedzą strategiczną. Co najistotniejsze w całej tej układance, tej historii generałowi Jaruzelskiemu nie wypominały środowiska Gazety Wyborczej, ani dawni opozycjoniści żydowskiego pochodzenia.

    4. W grudniu 1970 roku jako minister obrony i sekretarz KC i członek Biura Politycznego PZPR ponosi co najmniej polityczną odpowiedzialność za masakrę robotników na Wybrzeżu (zachowując się jak przedstawiciel biurokracji, nie zaś klasy robotniczej, co było sprzeczne z ideami komunistycznymi) i brał czynny udział w spisku, którego celem było obalenie Gomułki i Moczara, i w konsekwencji zainstalowanie Edwarda Gierka na stanowisku I Sekretarza KC PZPR. Efektem tego było otwarcie PRL na wpływy i inwestycje zachodnie, co było zdecydowanie sprzeczne z racją stanu państwa socjalistycznego nie mówiąc już o państwie komunistycznym.

    5. Jako autor Stanu Wojennego i szef Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, złamał konstytucję PRL, tym samym rozpoczął demontaż tzw. systemu komunistycznego. Narzucając Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i MSW komisarzy wojennych, wyraźnie dążył do zastąpienia władzy PZPR juntą wojskową WRON, co było absolutnie niezgodne z kanonami państwa komunistycznego. Swego czasu Adam Michnik napisał, że nikt tak nie upokorzył PZPR jak generał Wojciech Jaruzelski.

    6. W czasie tegoż Stanu Wojennego z inspiracji Mieczysława Rakowskiego firmował jako premier rządu PRL reformę socjalizmu w kierunku urynkowienia. Socjalizm rynkowy stał w głębokiej sprzeczności z realnym socjalizmem, nie wspominając już o komunizmie.

    7. W latach 80 tych jako dyktator i I Sekretarz KC PZPR usuwał od wpływów ludzi dobrze widzianych na Kremlu, takich jak Grabski, Milewski, Kania, Kociołek czy wspomniany Siwak. Gdyby był agentem Moskwy to wręcz by ich promował.

    8. W 1989 oddał władzę opozycji , która była wspierana przez Zachód, nie zaś przez Kreml. Wspierał antyspołeczne i antypolskie działania rządu Mazowieckiego, mocno przyczynił się do objęcia władzy przez pupila Zachodu Lecha Wałęsę kosztem polskiego kandydata Stanisława Tymińskiego. A wcześniej władzę w PZPR oddał ekipie Mieczysława Rakowskiego, czyli frakcji liberalno-kosmopolitycznej, bardzo dobrze odbieranej na Zachodzie. W konsekwencji ekipa Rakowskiego zniszczyła PZPR i PRL.

    9. Wątek społeczny, wręcz klasowy. Czy mogło być przypadkiem, że ziemianin z pochodzenia, Wojciech Jaruzelski doprowadził do likwidacji partię robotniczą i państwo socjalistyczne, które zniszczyło ziemiaństwo? Czy to aby nie słodka zemsta przedstawiciela sponiewieranego stanu? Ale chyba bardziej osobista, gdyż po 1989 roku nie doprowadził do reprywatyzacji majątków ziemiaństwa, więc okazał się renegatem obu klas, zaś po raz kolejny wiernym lokajem biurokracji.

    10. Skoro propagandyści z IPN twierdzą, że to generał Kiszczak w latach 50-tych zwerbował Jaruzelskiego do Informacji Wojskowej, to dlaczego bezrefleksyjnie powołują się na dokument, który akurat dziwnym trafem dotarł z archiwum Gaucka? Otóż nie są w stanie wywnioskować, że służby NRD oraz RFN były sterowane przez obydwa państwa niemieckie. Był poza tym ponad nimi metasystem (kłania się analiza metacybernetyczna), zapewne wywodzący się z dawnego RSHA, sterujący w kierunku ponownego zjednoczenia Niemiec. Więc pod przykrywką współpracownika Informacji Wojskowej, sterowanego przez współpracującego ze służbami NRD Kiszczaka, mógł Jaruzelski przekazywać swą wiedzę także do Pullach, choć zapewne osobiście miał nadzieję na ośrodki anglosaskie.

    11. Generał Wojciech Jaruzelski z psychologicznego punktu widzenia nie mógł świadomie współpracować z RFN (doświadczenia wojenne), ale ponieważ był to okres współpracy całego Zachodu przeciwko Wschodowi, to mógł kanałami zachodnioniemieckimi mieć utorowaną drogę do kontaktów z Amerykanami. Ci zaś byli dla niego naturalnym sojusznikiem, gdyż jako żołnierz wojsk energetycznych nie kalkulował w kategoriach wojny informacyjnej lecz tradycyjnego konfliktu, a w tym wypadku tylko USA mogło przeciwstawić się ZSRR. To dlatego 25 września 1985 roku uczestniczył w tajnym spotkaniu w Nowym Jorku z Davidem Rockefellerem i Zbigniewem Brzezińskim, gdzie zdecydował się oddać pod kontrolę międzynarodowych spekulantów polską gospodarkę. Takie zachowanie Jaruzelskiego mieści się idealnie w kanonach mentalności insurekcjonistów, których Roman Dmowski trafnie skwitował: „Bardziej nienawidzili Rosji niż kochali Polskę”. Z nienawiści do ZSRR (za śmierć ojca i zsyłkę całej rodziny na Sybir) był gotów zawrzeć pakt ze środowiskami KOR i oddać im władzę, bo to było zgodne z amerykańskim planem podporządkowania sobie Polski. W nagrodę otrzymał poparcie Waszyngtonu na urząd prezydenta PRL/III RP.

    Potwierdzają to fragmenty książki byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Georga Busha pt. „Świat przekształcony”, wydanej w Polsce w roku 2000. Oto one : „To co miało być dziesięciominutowym spotkaniem przy kawie, przekształciło się w dwugodzinną dyskusję. Jaruzelski … mówił o swojej niechęci do kandydowania na fotel prezydenta i pragnieniu uniknięcia wewnętrznych konfliktów tak Polsce niepotrzebnych. Powiedziałem, że jego odmowa kandydowania może mimo woli może doprowadzić do groźnego w skutkach braku stabilności i nalegałem, aby przemyślał ponownie swoją decyzję”. I dalej Bush relacjonuje : „Zakrawało to na ironię, że amerykański prezydent usiłuje nakłonić przywódcę komunistycznego do ubiegania się o urząd polityczny. Byłem jednak przekonany, że doświadczenie, jakie posiadał Jaruzelski stanowiło najlepszą nadzieję na sprawne przeprowadzenie zmian okresu przejściowego w Polsce”.

    Te cytaty z publikacji Busha mają bardziej charakter zwierzeń oficera prowadzącego niż prezydenta państwa. Czyżby wobec tej historii funkcjonariusze umysłowi IPN chcieli w swym propagandowym zacietrzewieniu uznać Georga Busha za agenta Moskwy? Przypomnieć może więc im warto, że to za jego kadencji upadł ZSRR.

    Z wyżej wymienionych wydarzeń wyłania się obraz człowieka, polityka i wojskowego całkowicie odmienny od tego kreowanego przez propagandystów postsolidarnościowych. Nie chcą oni przyznać, że tylko dzięki prozachodniej i przez to właśnie antypolskiej postawie generała Wojciecha Jaruzelskiego gnijąca i upadająca już w 1989 roku opozycja została dopuszczona do władzy. Zamiast tego propaganda z upartością godną lepszej sprawy woli w świadomości społecznej wyryć mit prześladowanej heroicznej opozycji gnębionej przez „sowieckiego” namiestnika, która przy wsparciu Reagana i USA oraz Kościoła pokonała imperium zła i jego satelitów. Jednak taki przekaz przegrywa w zderzeniu z twardymi danymi. A z nich jasno wynika, że zarówno Jaruzelski i jego ekipa, oraz opozycja polityczna wszelkich odmian i frakcji, były po prostu systemem samosterownym (czyli według definicji Mariana Mazura systemem niesuwerennym), uzależnionym od organizatora, czyli państw NATO. Byli po tej samej stronie barykady. I tak samo odpowiadają za zniszczenie Polski po 1989 roku.

    Bo jak mawia Ewangelia „Poznacie ich po owocach”, czyli po konkretnych decyzjach.

    I żadne sekciarstwo polityczno-propagandowe ogłupiające masy nie zastąpi faktów tworzonymi na własne potrzeby mitami.

    Marcin Hagmajer

    https://konserwatyzm.pl/hagmajer-w-piata-rocznice-smierci-generala-wojciecha-jaruzelskiego-komu-tak-naprawde-sluzyl-jedyny-wojskowy-dyktator-prl-u/
    Pakt Jaruzelski-Rockefeller 25 września 1985 r.
  • ...
    Inny świetny film o przejmowaniu złóż: https://www.filmweb.pl/film/No+Escape-2015-722202
    A co do Boliwii, to chyba problem własności zasobów wodnych (i nie tylko) wkrótce tam wróci, bo właśnie agentura USA obaliła Moralesa.
    „Nawet deszcz” czyli o polską LITOSFERĘ dla Polaków.
  • ...
    Zażydzony MSZ III RP wysługuje się swoim panom nie tylko na kierunku chińskim, rosyjskim czy irańskim (że o ukraińskim czy białoruskim nawet nie wspomnę), ale robił to też w odległej Wenezueli. W 2012 r., w trakcie trwania tam kampanii przed wyborami prezydenckimi, wenezuelska telewizja państwowa nagrała materiał, jak przeciwny Chavezowi kandydat Syjonu, niejaki Radonski (Żyd z pochodzenia), jest wożony na wiece wyborcze przez limuzynę ambasady RP.
    https://www.dailymotion.com/video/xu09yb
    Polski MSZ na straży interesów USA w Chinach
  • ...
    Do ministra Tchórzewskiego…

    Tak chciałem zacząć ten artykuł przed kilkunastu dniami: nikt w Polsce nie broni górnictwa węgla kamiennego, związkowcy robią to nieudolnie, a Ministerstwo Energii jest jakieś takie ciche, potulne i jakby oderwane od rzeczywistości.

    Nieszczęsny kraj, Premier ma czas na branie udziału w uroczystościach poświęconych gminnej straży pożarnej, Prezydent wypowiada się o stadzie bezdomnych krów… ludzie, czym wy się zajmujecie? Odważnych brak, ludzi decyzyjnych brak, brak wizji, brak strategii – ale Pan Premier Morawiecki wrócił z Brukseli „z tarczą” więc jednak gratuluję wykonania kroku w dobrą stronę. Da się! Po prawie czterech latach marazmu w gospodarce wreszcie dobry krok. Ale to za mało.

    Polska ma jako jedyna w UE potężne zasoby węgla kamiennego, które sięgają od Wałbrzycha, przez Tarnów aż do Lublina. Są one dobrze rozpoznane i różnie szacowane, ocenia się je na ponad 20 miliardów ton (a nawet 40 mld ton). Wartość rynkowa tego surowca to na dziś 1, 4 biliona USD, z grubsza jakieś 5 bilionów złotych, a więc mamy skarb pod nogami i co? … ano nic. W Polsce panuje moda na wstydzenie się z posiadania węgla – Rosjanie i Amerykanie się nie wstydzą, Kolumbijczycy też nie, nie wstydzi się ani Australia, ani RPA, ani Indonezja. Wydobywają i eksportują. Wartość tego surowca w Polsce przewyższa nasz dług narodowy! Trwamy w marazmie i braku koncepcji.

    Mamy szansę na zagospodarowanie tych 5 bilionów złotych i nic się nie dzieje. Pora na odrobinę propagandy branżowej, na zerwanie raz na zawsze z obowiązującą zasadą politycznej poprawności: o węglu wcale, a jeśli to negatywnie. Czego się Pan obawia Panie Ministrze? Związkowcy pomogą, branżowe firmy także, kontrolowane przez Pana polityczne ugrupowanie media mogą z łatwością zainteresować społeczeństwo tym tematem, wręcz pójść w kierunku debaty narodowej i dobrze pojętego businessu. Państwo też może zarabiać, to[EHT1] żaden wstyd, a że na węglu?... a na broni?... na alkoholu?... na papierosach? Politycy wolą opowiadać o dotacjach czy zapomogach, bo to łatwe, a tu leży 5 bilionów zł do uruchomienia i jakoś temat przerasta wszystkich, na to nie ma czasu – o to mam do Pana pierwszą pretensję. Zostawiliście temat odłogiem i wyłącznie lewaccy półidioci wypowiadają się w mediach o szkodliwości spalania węgla – gazu nie, mazutu nie, benzyny nie!

    Ze wszystkich paliw kopalnych na świecie najwięcej jest węgla: aż 75 procent (w tym wliczono gaz, ropę, uran). Nikt tego nie neguje, bo geologii trudno zaprzeczyć, nawet w Kosmosie właśnie węgiel jest podstawowym pierwiastkiem i odznacza się pięknym fioletowym kolorem. Węgiel jest tani, nie wymaga rurociągów do transportu, nie wymaga zbiorników ciśnieniowych, można go składować pod gołym niebem i nie wybucha – jak to ma miejsce co jakiś czas u użytkowników gazu. Oczywiście tlenkiem węgla można się zatruć tak jak i pitym denaturatem, ale co z tego? Co najciekawsze, symulacje budowy w Polsce prywatnej kopalni zasilającej równie prywatną elektrownię węglową wykazują koszt pozyskania 1 MWh w wysokości 8 Euro (bez taks, bez kar za CO2 – o czym za chwilę). Na żadnym innym paliwie nie uzyska się tak niskiej ceny MWh.

    Rachunki są elementarnie proste: cena wydobycia 1 tony w górnictwie prywatnym: 88 zł, produkcja 1 MWh: 278 kg węgla (Hitachi/Siemens) czyli 24,5 zł. Dorzućmy koszt i zysk grupy Kopalnia-Elektrownia: 40 % i mamy 34 zł = 8 E. To jest główny powód Panie Ministrze dla którego Unia Europejska chce się pozbyć polskiego górnictwa. Oni doskonale wiedzą, że jeśli w Polsce prywatna branża węglowa stanie na nogi to natychmiast powstaną też elektrownie prywatne i Polska stanie się potentatem w produkcji taniej energii elektrycznej. Energia pozyskana z gazu i ropy jest sześciokrotnie droższa, a ta rzekomo czysta, ta jądrowa, ta Pana ulubiona, jest tak tania, że he, he, Francja jest w czołówce europejskich cen za energię. Fotovoltaika nie działa w nocy i trzeba by kraj cały pokryć panelami, a wiatraczki bez dotacji z budżetu też się nie opłacają. Zebrani więc do kupy „zieloni”, ci od gazu i ci od atomu przygotowują przedpole aby zatłuc konkurenta czyli energetykę węglową, a to najłatwiej się robi poprzez wytłumienie działalności górniczej. Coś Panowie Ministrowie robicie z tym w UE? Odważacie się na jakąkolwiek akcję? Czy w ogóle potraficie stworzyć model energetyki na paliwie narodowym? A może oddajecie walkowerem ten mecz, mecz o własną energetykę na własnym paliwie? Jest to druga pretensja – brak koncepcji, choć ogólna postawa Premiera Morawieckiego jest tu światełkiem w tunelu.

    Teraz pora na klimat i bzdury o CO2. (Też brak reakcji ze strony Ministerstw Środowiska, Energii, Premiera, Prezydenta). Wygląda wręcz, że wierzycie Panowie w walkę z ociepleniem. Pierwszy połapał się Donald Trump, człowiek o zupełnie średnim IQ. Z biegu wypisał się z Porozumienia Paryskiego, bo ewidentnie było ono nastawione na łupienie amerykańskiego podatnika. Kary za emisję CO2 są daniną umyślną i skierowaną na zabicie polskiej energetyki węglowej. Ten, kto złożył podpis na dyrektywie o CO2 i jej karach umownych ze strony Polski powinien być rozstrzelany… jest to kradzież zuchwała. (Wkrótce też uaktywniła się kobieta wyjątkowo tępa (E. Kopacz) i usłużnie sprzedała za grosze prawa do nadwyżki emisyjnej Hiszpanom… Nieszczęsny kraj! – jak mawiał Książę w „Lalce”).

    Ociepla się – zgoda nikt tego nie może zanegować. Ale nie przypisujmy tego faktu działalności przemysłowej człowieka i spalaniu paliw kopalnych. Nie bądźmy aż tak dufni, żeby uważać, że człowiek potrafi zmienić klimat na Ziemi! Klimat zależy głównie od pozycji naszej planety w układzie słonecznym, jej odległości od Słońca (wcale nie stałej) i jeszcze od pewnych zmian magnetycznych naszego płynnego jądra ziemskiego. Pogadanka z rozgarniętym astronomem byłaby tu ciekawym lekarstwem na te wmawiane społeczeństwu cygaństwa. Toż na Wenus temperatura sięga nawet + 460 st. C – bo Wenus jest bliżej Słońca od Ziemi, a na Marsie spada do – 133 st. C bo Mars jest dalej od Słońca niż Ziemia. Pytam więc: czy to wskutek działalności człowieka czy też wskutek odległości tych planet od Słońca?

    Zresztą wulkany produkują znacznie więcej CO2 niż przemysł ludzką ręką uczyniony i jest to bezcenne dobrodziejstwo dla flory, w tym alg oceanicznych. Bez obecności CO2 życie przestałoby istnieć. Od setek tysięcy lat mamy cykliczne zlodowacenia i okresy pustynnienia całych obszarów na Ziemi, przypomnę, że w średniowieczu bywało, że Bałtyk zamarzał, ale było i tak, że w Polsce produkowano wino (Winnica, Winniczki itp.). Jedynym winowajcą w tym „podgrzewaniu klimatu” stał się węgiel, ale trwa o dziwo milczenie na temat energetyki jądrowej – czyżby były to procesy endotermiczne? Trwa milczenie na temat spalania gazu i mazutu, wreszcie benzyny. Jeszcze niedawno straszono narody dziurą ozonową, gorszą od terroryzmu. Poszły na to miliardy i co? Ktoś przeprosił? Obwiniam Pana Ministra o brak reakcji. TVP poświęca psom ze schroniska czas antenowy, a sprawy ważne nie istnieją. Przy okazji proszę o zapamiętanie faktu, o którym nikt w UE nie chce wiedzieć. Otóż największym emitentem CO2 na świecie, w przeliczeniu na powierzchnię państwa lub na liczbę jego mieszkańców są NIEMCY, daleko przed Chinami i USA.

    Emisja CO2 Niemcy: 2 272 kg/km2, 9,8 kg/mieszkańca; USA: 281 kg/km2, 8,5 kg/mieszkańca; Chiny: 943 kg/km2,7 kg/mieszkańca. Nie ma to zresztą znaczenia, jak i to, że w Paryżu i na jego obrzeżach działa sześć central węglowych do produkcji ciepłej wody i są one, o zgrozo!, węglowe! Po prostu spalanie odbywa się sposób czysty (kotły fluidalne) i niska emisja jest niezauważalna. Taniej się nie da, a Francuzi potrafią liczyć.

    Energetyka jądrowa jest chyba Pana ulubionym tematem, bo od czasu do czasu wypuszcza Pan taki mały balon próbny (sprawa budowy elektrowni jądrowej jest już praktycznie przesądzona). Skoro tak to proszę o odpowiedź na kilka pytań: Ile kosztuje 1 MWh wyprodukowana ze wzbogaconego uranu? Pewnie jest to policzone, bo jak inaczej można by cokolwiek przesądzać? Z węglem jest prosto: koszt wydobycia x 278 kg na 1MWh plus koszt elektrowni i zaplanowany zysk. Czy mamy ew. zdywersyfikowanych dostawców tego paliwa? W węglu znowu to jest proste, ale z uranem może być zupełnie inaczej.

    Budowa bloku energetycznego na węgiel (1070 MWe) to około 1 miliarda E. Budowa takiego samego bloku w elektrowni jądrowej, to ile? Moje dane mówią o 10 miliardach E, czyli ekwiwalent 10 bloków węglowych. Jest oczywiste, że to się nie zwróci i Państwo Polskie musi dać gwarancję finansową z kieszeni podatnika, zechce Pan się do tego odnieść? Ale zaraz, po 30 latach trzeba taki zakład zamknąć, koszt likwidacji elektrowni węglowej spłaca się złomem z rozbiórki, koszt rozbiórki elektrowni jądrowej przekracza koszt jej budowy. Czy jestem w błędzie? Jeśli tak, to proszę o podanie źródła takiej wyceny (moje pochodzi ze środowisk związanych z EDF).

    We Francji istnieje ok. 1200 składowisk poprodukcyjnych, pochodzących z działających tam elektrowni jądrowych. Czy ma Pan już wytypowane gminy w Polsce, które przyjmą te sarkofagi i złożą je bezpiecznie i radośnie u siebie? Na razie nie ma z nich przecieków, ale czas połowicznego rozpadu to 150 tysięcy lat, może jednak w tym czasie coś się jednak rozszczelni – a może po prostu ma Pan nadzieję, że komuś to sprzedamy? A ile kosztuje budowa sarkofagów, ich transport i składowanie?

    W razie konfliktu zbrojnego zwykła rakieta wyrządzi w elektrowni węglowej szkody, ale po remoncie ta elektrownia znowu ruszy. W razie ataku na centralę jądrową będzie trzeba ewakuować pół Polski i zapomnieć o życiu w Bałtyku. Ja wiem, że dziś jest trudno komuś sprzedać centralę jądrową i trwa walka o klienta na najwyższym poziomie, w tym politycznym, ale dlaczego kosztem narodowego paliwa? Za darmo bym tego nie zainstalował u siebie mając węgiel pod nogami, czym więc jest nacechowane Pana rozumowanie? A może ktoś Panu wydał takie polecenie Panie Ministrze?

    Wreszcie chcę wyrazić satysfakcję, że nie ugina się Pan przed naciskami dotyczącymi importu węgla. Węgiel z importu zawsze wleje się tam gdzie wydobywa się go za drogo. Państwowe górnictwo agonizuje w swych głębinowych kopalniach, a zatrudnienie w nich jest rozdęte do absurdu. W efekcie wydobywa się nieco ponad 700 ton węgla na głowę zatrudnionego, a więc drogo! Projekcje kopalń prywatnych są zupełnie inne: 560 osób zatrudnionych, wydobycie upadowymi prawie 5000 ton na głowę pracującego, wysokie pensje (10 000 zł/m), niezwykle wysoka zyskowność. Sektor państwowy sam się skazuje na zagładę i nikt tego nie zatrzyma.

    Natomiast moja ostatnia pretensja jest natury matematycznej: Zaimportowaliśmy 18 mln ton węgla w 2018. Ma to wartość ok. 1 260 000 000 USD rocznie. Przecież jest to budżet pokrywający budowę kilku płytkich kopalń w Polsce ( 130 mln E najtańszy projekt, 480E mln najdroższy) i to skutecznie wypchnie import dając zatrudnienie tysiącom osób.

    Powie ktoś, że to kapitał prywatny importuje węgiel, że Państwo Polskie tu nie ingeruje i nie angażuje się finansowo. A czy Państwo nie może wraz z kapitałem prywatnym pójść kierunku budowy kopalń? Przy politycznym wsparciu nawet pieniądze nie są potrzebne, inwestorzy to sami załatwią, tylko czy tak w Polsce dzisiaj wolno? A jeśli nie wolno, to dlaczego? Cóż, za 15-20 lat znikną ostatnie państwowe kopalnie i będziemy importować węgiel siedząc na węglu. Mene, tekel, fares.

    Paweł Grudzień

    Myśl Polska, nr 31-32 (28.07-4.08.2019)
    http://mysl-polska.pl/1993
    Prof. Jaworowski w 2008 i 2009 r. o ideologii glociepu
  • I jeszcze jedna ciekawostka:
    Okazuje się, że siedziba PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie należała do izraelskiej spółki Metropol NH i właśnie została sprzedana jakiejś firmie hotelarskiej. PiS, który to skrót jest rozwijany jako Partia Interesów Syjonistycznych, nie tylko swoją polityką dowodzi, że jest agenturą Izraela, ale w sensie dosłownym siedziba tej partii była domeną spółki z tego azjatyckiego państwa.
    Trzeba być chyba ostatnim kretynem, by uznać, że sprzedaż siedziby PiS-u przez izraelskich Żydów akurat teraz, to zbieg okoliczności, a nie jedna z form nacisku na Kaczyńskiego i jego przybocznych, powiązana z kwestią 447.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24786549,siedziba-pis-poszla-pod-mlotek-izraelska-spolka-sprzedala-budynek.html
    Jak PiS kupuje głosy
  • @Autor i Komentatorzy
    Ma ktoś może link do tego marszu z widokiem z drona albo z jakiegoś dachu?
    Marsz 11 maja 2019 – nowe PŁOWCE.
  • ...
    Plakat stary, ale nic nie stracił na swojej aktualności:
    https://i.imgur.com/kUGj3Fe.jpg

    A to na czasy dzisiejsze:
    https://i.imgur.com/46zw78e.jpg
    Jak PiS kupuje głosy
  • J. U. Niemcewicz „Rok 3333, czyli sen niesłychany"
    Warszawa to już Moszkopolis. Nie trzeba było czekać do roku 3333
    Polska w potrzasku i apel o jedność w działaniu.
  • ...
    W całym tym natłoku kalumnii mających na celu zohydzenie Polakom Kościoła, autor pominął jedną rzecz: to, do jakiej organizacji religijnej się należy to nie jest kwestia polityczna, ale od tego zależy los duszy człowieka w wieczności. Gdyby przez wieki naród polski nie był katolicki, tylko "prawosławny", to miliony Polaków które w tym okresie żyły, trafiałyby do piekła - tam, gdzie trafiają "prawosławni". Poza Kościołem Rzymskokatolickim nie ma zbawienia, a tzw. prawosławie to sekta polityczna stworzona do walki z tym pierwszym. Z kolei tzw. słowiańskość (panslawizm) to narzędzie imperializmu rosyjskiego i nie wiem, jak można jeszcze odgrzewać tego XIX-wiecznego kotleta.
    Nie było też nigdy rusko-słowiańsko-prawosławnej solidarności z nami Polakami, bo od początków państwa polskiego była wręcz kolaboracja rusko-germańska przeciw nam, powtarzająca się przez całe tysiąclecie kilkakrotnie, w tym dwukrotnie doprowadzając do unicestwienia naszej państwowości, a niewiele brakowało, że i bytu narodowego.
    Naród polski zawdzięcza swoje powstanie, jak i utrzymanie swej państwowości przez tysiąc lat oparciu się o Kościół Rzymskokatolicki (co nawet tacy zaciekli wrogowie naszego narodu, jak H. Himmler i H. Frank przyznawali), czy to się antykatolickim szowinistom podoba, czy nie. I nasz obecny upadek jest również związany z upadkiem Kościoła, będącym wynikiem żydomasońskiego przewrotu w jego łonie w latach 60. XX w. Remedium jest oparcie się na Tradycji i odbudowa na jej bazie Kościoła, a nie bredzenie o jakiejś "słowiańskości" będącej wg autora alternatywą dla Wiary danej nam przez Boga.
    Jestem zwolennikiem sojuszu z Rosją (i od lat go promuję w necie), ale właśnie dlatego, że uważam ten kraj za jedyny, obok Chin, zdolny obalić dominację USA/UE, bo z kolei uważam, że dopóki one dominują na świecie, odbudowa katolickiej Polski i ogólnie Christianitas nie będzie możliwa, a to dlatego, że USA/UE to polityczne narzędzia żydomasonerii. Na pewno nie poprę sojuszu z Rosją, gdy nie będę miał gwarancji, że umożliwi on odbudowę katolickiej Polski po obaleniu USA/UE. Mityczna "słowiańskość" jest dla mnie niczym.
    Autor pisząc taką notkę, jak ta, daje paliwo tubylczym globalistom, bo teraz będą mogli pokazywać na jej przykładzie, że zwolennicy sojuszu z Rosją to antykatoliccy szowiniści, a sami obłudnie pozować na katolików (którymi nie są).
    Co autor tej notki przez tyle lat robił na łamach portalu konserwatyzm.pl z takimi antykatolickimi poglądami? No chyba, że wspomniany portal tylko udaje katolicki.
    Polska chrześcijańska, ale jaka? – spojrzenie polityczne
  • ...
    Trzymanie złota w Londynie lub Nowym Jorku to prawdopodobnie obowiązek wasalny wynikający z naszej przynależności geopolitycznej do struktur Zachodu rządzonego przez żydowską oligarchię finansową ulokowaną głównie w świecie anglosaskim.
    Dlatego nie będzie żadnego ściągnięcia polskiego złota do kraju, co 2 lata temu wprost odpowiedziało posłowi Szramce z Kukiz '15 zarówno ministerstwo finansów jak i NBP:
    https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/polskie-zloto-nbp-bank-anglii-londyn-rezerwy,203,0,2271691.html
    To samo się tyczy rezerw walutowych, które są przechowywane w MFW w USA (na chwilę obecną 112 mld $).
    To jest narzędzie nacisku politycznego. Gdyby Polska chciała się wybić na niepodległość, to to złoto jak i rezerwy walutowe zostałyby nam ukradzione (co w ich nomenklaturze określa się "zamrożeniem"). Właśnie mieliśmy z czymś takim do czynienia wobec Wenezueli, której Bank Anglii odmówił zwrócenia jej złota).
    Jeszcze jedno niebezpieczeństwo to przekazanie przez UK i USA naszych rezerw, zarówno złota jak i walutowych, Żydom w ramach holo-haraczu.
    Ściągnąć z Anglii polskie złoto do Polski
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 15:30:35
    Nazwę kanału na YT można zmieniać, ale skoro lipao45 pisze wyżej, że kanał nie jest już pod kontrolą NEonu, to temat jest zamknięty.
    Tygodniowy rozkład dyżurów adminów
  • ...
    Zniesienie wiz może być oznaką zapłaty Żydom wielomiliardowego holo-haraczu, jeśli wierzyć w to, co już lata temu pisał Tomasz Sommer, powołując się na anonimowego urzędnika MSZ.
    https://nczas.com/2011/01/10/jak-zwiazek-ma-gross-z-wizami-do-usa/
    Może być tak, że zapłacą haracz w tajemnicy przed nami, za pomocą rezerw walutowych NBP: ponad 112 mld $ w MFW w USA i 112 ton złota w Banku Anglii. USA "łaskawie" zniosą nam wizy, buractwo w Polin będzie skakać z radości podbechtywane do tego przez media, a w rzeczywistości będzie to oznaką, że reżim III RP oddał nasze rezerwy walutowe Żydom (o czym dowiemy się po niewczasie).
    Wybitne postacie Zachodu i co się po nich można spodziewać
  • Jutro (13-go lutego) będzie dobra okazja, żeby "odgrzać" kanał.
    Winnicki organizuje w Sejmie kontr-konferencję do tej antyirańskiej.
    //spiritolibero.neon24.pl/post/147672,konferencja-w-warszawie-wstyd-i-ponizenie#comment_1531665
    Gdyby ktoś, kto mieszka W-wie, poszedł i nagrał, a potem umieścił na kanale nieczynnym od 6 lat, to kanał na pewno na nowo zyskałby na popularności.
    Tygodniowy rozkład dyżurów adminów
  • ...
    Jutro poseł Winnicki organizuje w KneSejmie kontr-konferencję "Polska-Bliski Wschód: wczoraj, dziś i jutro"
    https://www.facebook.com/events/337278077112209/
    Konferencja w Warszawie - wstyd i poniżenie
  • Takie drobne pytanko:
    Dlaczego prowadzenie portalowego kanału na YT zostało zarzucone 6 lat temu?
    https://www.youtube.com/user/nowyekrantv/videos
    Przecież YT to świetna forma promocji portalu. Widzowie stamtąd trafiali tu.
    Tygodniowy rozkład dyżurów adminów
  • Prezydent Duda zaangażował się w rozmywanie prawdy o okrągłym stole - CzarnaLimuzyna, ekspedyt.org
    https://www.ekspedyt.org/2019/02/05/prezydent-duda-zaangazowal-sie-w-rozmywanie-prawdy-o-okraglym-stole/
    PiS kontynuuje tradycje KOR-u
  • Dramat rodziny z Piaseczna
    Dramat rodziny z Piaseczna. Sąd odebrał rodzicom ośmioro dzieci. Podstawą – niesprawdzony donos.

    Wystarczył donos pracownika Ośrodka Pomocy Społecznej, potem jak informuje Ordo Iuris „łańcuch bezrefleksyjnych działań sądu i policji”. Milczeniem zbyto pozytywne opinie szkoły, psychologów i asystentów rodziny. W efekcie rodzicom z Piaseczna sąd odebrał łącznie ośmioro dzieci.

    Pełnomocnicy rodziny zapowiedzieli apelację od wyroku. Rodzina z Piaseczna przeżywa prawdziwy dramat. Już w 2017 r. odseparowano od rodziców szóstkę dzieci w wieku od 6 do 13 lat. Teraz sąd zdecydował o tym, że zostaną im odebrane również dziewięciomiesięczne bliźnięta jak donosi Ordo Iuris pomimo tego, że w ich sprawie nie przeprowadzono postępowania dowodowego, a sąd odwołał się wyłącznie do oceny Opiniodawczego Zespołu Sądowych Specjalistów.

    Sąd pominął opinię psychologiczną i zeznania świadków, w tym dwojga asystentów rodziny odwiedzających rodziców trzy razy w tygodniu, zeznania psychologów pracujących na co dzień z dziećmi. Sąd zarzucił rodzicom nadużywanie alkoholu, co nie zostało potwierdzone przez żadnego ze świadków oraz było sprzeczne z orzeczeniem specjalisty ds. uzależnień. Sąd oddalił także wniosek o wysłuchanie najstarszego dziecka 13 letniej córki, informuje Ordo Iuris.

    Asystent rodziny z ramienia Stowarzyszenia „Patronat”, Magdalena Strońska mówi, że odebrane dzieci tęsknią za rodzicami. Z rodziną pracujemy od półtora roku. Intensywność oraz regularność kontaktu jest podstawą do zweryfikowania faktycznej sytuacji rodziny oraz stworzenia rzetelnej diagnozy jej problemów i potrzeb. Jest to rodzina, która wymaga wsparcia, jednak dotychczasowa praca z nią nie potwierdza zastrzeżeń stawianych wobec ojca dzieci. Dzieci tęsknią za rodzicami, pytają, kiedy mogą wrócić do domu twierdzi Strońska.

    Ordo Iuris objęło rodzinę pomocą prawną w lipcu 2017 r. podczas postępowania o ograniczenie władzy rodzicielskiej. Szóstka dzieci została już wówczas tymczasowym postanowieniem sądu odebrana rodzicom. Prawnicy OI ustalili, że nikt dokładnie nie zbadał sytuacji rodziny z Piaseczna. Po kontakcie z rodziną prawnicy Ordo Iuris ustalili, że nikt dotąd nie zbadał dokładnie sytuacji rodziców i dzieci, a tragedia w postaci sądowego odebrania szóstki, a teraz ósemki, dzieci była następstwem łańcucha bezrefleksyjnych działań sądu i policji, pochopnie powielających niezweryfikowany donos pracownika opieki społecznej komentuje mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris.

    Niedoświadczony pracownik pomocy społecznej po dwóch krótkich wizytach u rodziny powiadomił policję o podejrzeniu stosowania przemocy. Policja zaś, bez dostatecznej weryfikacji donosu, skierowała oskarżenie do sądu, który bez wysłuchania i udziału rodziców wydał wyrok w uproszczonym postępowaniu nakazowym. Wskutek braku doświadczenia i wiedzy prawnej, ojciec dzieci nie złożył terminowego sprzeciwu od wyroku, który się uprawomocnił. (…) Sąd Okręgowy oddalił wniosek pełnomocników Ordo Iuris o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu.

    W ten sposób bezpodstawne orzeczenie niesłusznie obciążyło rodzinę w równoległym postępowaniu przed sądem rodzinnym informuje Ordo Iuris. W toku postępowania wyszło na jaw, że pracownicy OPS samodzielnie nigdy nie stwierdzili ani śladów stosowania przemocy przez ojca wobec dzieci, ani tego, by był pod wpływem alkoholu. Urzędnicy milczeniem zbyli w sądzie pozytywną opinię szkoły. Psychologowie, asystenci rodziny i wychowawcy dzieci potwierdzili silną więź emocjonalną oraz wykonywanie władzy rodzicielskiej w sposób zgodny z dobrem wszystkich dzieci.

    Psycholog, do której uczęszczały dzieci przed umieszczeniem w pieczy zastępczej kategorycznie zaprzeczył, aby ujawniały one jakiekolwiek oznaki przemocy. Również dzielnicowy funkcjonariusz policji nigdy nie odnotował występowania w tym domu przemocy lub nadużywania alkoholu podaje Instytut Ordo Iuris.

    Rodzice współpracują z dwoma asystentami rodziny, którzy jednoznacznie potwierdzają niezasadność separacji dzieci od rodziców. To postępowanie potwierdza, że gdy w grę wchodzi zagrożenie odebrania rodzicom dzieci, trzeba zapewnić rodzicom pełnomocnika, który zagwarantuje właściwie wnikliwą analizę całej sytuacji i złoży w toku postępowania potrzebne wnioski dowodowe. W tej sprawie rodzice samodzielnie nie byliby w stanie w sposób należyty bronić swojej rodziny przed niezasadnymi zarzutami.

    Orzeczenie Sądu zaskakuje, jak wynika z postępowania dowodowego, w rodzinie nie występuje problem stosowania przemocy oraz nadużywania alkoholu. Dlatego złożyliśmy już w Sądzie zapowiedź apelacji podkreślił mec. Maciej Kryczka z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris. Opinie psychologów wskazują, że po odebraniu rodzicom zachowanie szóstki dzieci znacząco pogorszyło się, a środowisko domu dziecka nie sprzyja ich rozwojowi. Postanowienie w sprawie odebrania dzieci jest nieprawomocne.

    całość: https://marucha.wordpress.com/2018/12/13/dramat-rodziny-z-piaseczna/
    Stworzyłem neologizm: "jugendamtyzm"
  • Jacek Wilk o brytyjskich Jugendamtach (Social Service) masowo odbierających dzieci Polakom
    https://www.cda.pl/video/289366077
    Stworzyłem neologizm: "jugendamtyzm"
  • ...
    Paszkwil na Polski Komitet Obrony Życia, Rodziny i Narodu, który z polskiego punktu widzenia jest peanem na cześć tej organizacji.

    -------------------------------------------------------------

    Senat chce uczcić obsesyjnych antysemitów, dla których KOR to „mafia żydowska”. OKO.press powiadamia wszystkich senatorów

    Senat RP z inicjatywy PiS chce uczcić uchwałą marginalną organizację opozycyjną z PRL "obrońców życia", która zajmowała się głównie tropieniem Żydów i masonów. Dla jej założycieli opozycja demokratyczna była „mafią żydowską”. Przeczytaliśmy ich publikacje i wybraliśmy fragmenty.

    OKO.press wysyła ten tekst do wszystkich senatorów, by byli świadomi jakiej organizacji dotyczy pomysł polityków PiS.

    O pomyśle – z inicjatywy senatora tej partii, historyka prof. Jana Żaryna – poinformowała „Rzeczpospolita” 26 września 2017 (artykuł można przeczytać tutaj). Tekstu uchwały, według „Rz” złożonej, nie znaleźliśmy jednak na stronach Senatu.

    Chodzi o Polski Komitet Obrony Życia i Rodziny, który w 1978 roku zmienił nazwę na Polski Komitet Obrony Życia, Rodziny i Narodu, a następnie na Komitet Samoobrony Polskiej. Założycielem organizacji był Marian Barański, później w III RP szef Stronnictwa Narodowego „Szczerbiec”, sytuującego się na skrajnej prawicy. „Rzeczpospolita” rozmawiała z prof. Żarynem i zapytała go o antysemityzm Barańskiego. Żaryn marginalizował rolę antysemityzmu w ideologii tego ugrupowania. „Rz” pisała:

    „Prof. Jan Żaryn twierdzi, że Polski Komitet Obrony Życia i Rodziny nie powinien być postrzegany „przez pryzmat mniej lub bardziej niefortunnych artykułów prasowych”, bo to przede wszystkim działacze pro-life”.

    Organizacja Mariana Barańskiego miała poparcie Kościoła katolickiego, głównie ze względu na swoją akcję przeciw bardzo liberalnej w PRL ustawie aborcyjnej, która dopuszczała przerywanie ciąży „ze względu na trudne warunki życiowe kobiety ciężarnej”. Liczba legalnych aborcji wynosiła 300-400 tys. w rocznie w latach 70. i 80. (według danych Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny).

    W 1977 roku Komitet Barańskiego zebrał 12 tys. podpisów pod wnioskiem do Sejmu o zniesienie tej ustawy. Podpisy pomagali zbierać proboszczowie. Sejm wniosek przesłał do resortu zdrowia, a ten podtrzymał liberalne prawo aborcyjne argumentując, że w ten sposób ogranicza podziemie aborcyjne, gdzie przeprowadzane zabiegi są groźne dla życia i zdrowia kobiet.

    Ale jednak Komitet Samoobrony Polskiej przede wszystkim zajmował się obroną Polski i Polaków przed „żydomasonerią”.

    OKO.press przeczytało komplet zachowanych numerów wydawanego przez Barańskiego w latach 1978-1981 pisma– przechowywany w Ośrodku „Karta” w Warszawie. Z przykrością informujemy prof. Żaryna, że się myli — komitet Barańskiego pisał trochę o aborcji, ale najwięcej o Żydach, nieco mniej o masonach, a pod koniec działalności bardzo intensywnie zwalczał KOR.

    O Żydach było dużo w każdym numerze!

    Wrażliwych czytelników prosimy o przerwanie lektury, ponieważ cytaty z pism Barańskiego i jego współpracowników mogłyby się znaleźć w skrajnie antysemickiej literaturze wydawanej przez przedwojenny ONR.
    Trochę o aborcji, dużo o Żydach

    Pierwszy numer pisanego na maszynie wydawnictwa „Samoobrona Polska. Pismo Polskiego Komitetu Obrony Życia, Rodziny i Narodu” ukazał się z datą 5 kwietnia 1978. Redagowali je Marian Barański oraz Tomasz J. Jankowski. Podawali adres redakcji – mieszkanie Barańskiego – oraz numer telefonu. Była to strategia przyjęta wcześniej przez opozycję demokratyczną związaną z Komitetem Obrony Robotników (powstałym w 1976 roku).

    W pierwszym numerze znalazło się datowane na 2 marca 1978 roku oświadczenie o przeobrażeniu „Polskiego Komitetu Obrony Życia i Rodziny” w „Polski Komitet Obrony Życia, Rodziny i Narodu”. Pierwszym celem organizacji miała być „obrona życia” – zwłaszcza „zwalczanie przerywania ciąży” oraz „obrona rodziny” – zwalczanie „niemoralności, pijaństwa, nieróbstwa, chamstwa”.

    Autorzy chcieli także zajmować się obroną „wiary ojców naszych” oraz „naszej historii, tradycji i kultury”. Podkreślali, że działają w zgodzie z konstytucją PRL. „Jesteśmy grupą Polaków ożywionych wspólną ideą” – pisali.

    Akcenty antysemickie znalazły się już w pierwszym numerze. Autorzy omawiali „naukę o cywilizacjach” Feliksa Konecznego (1862-1949), historyka i filozofa, popularnego do dziś w kręgach prawicy. Streszczając myśl Konecznego „Samoobrona Polska” pisała w jednym z pierwszych akapitów: „Ujemne skutki dla życia polskiego wywoływała szybko zwiększająca się liczba Żydów na ziemiach Rzeczypospolitej. (…)

    Żydzi ukształtowani przez własną, starą cywilizację, absolutnie odmienną od polskiej, nie tylko nie ulegali polonizacji, ale oddziaływali destrukcyjnie na wiele dziedzin życia polskiego.

    Znane są dość powszechnie ujemne skutki lichwy praktykowanej masowo przez Żydów, uzależnienie panujących, możnych i szlachty od żydowskich bankierów (…) Dodać należy, że w wieku 18-tym znaczna liczba Żydów została uszlachcona, przez co uzyskała możliwość wywierania bezpośredniego upływu politycznego na losy Polski”.

    https://oko.press/images/2017/10/Screenshot-2017-10-06-23.04.22.png

    Kolejną obsesją autorów była masoneria, która pojawiała się na łamach tylko trochę rzadziej do Żydów. Socjalizm i ruch ludowy w Polsce to, zdaniem autorów, organizacje „zainspirowane przez obcych, nie odpowiadały potrzebom narodu, rozbijały jego jedność w obliczu trzech zaborców”.
    Oczyścić naród

    Oczyszczenie narodu miało być główną misją pisma, chociaż nie było jasne, jak to ma być realizowane. W numerze 2. z 20 maja 1978 roku redaktorzy pisali:

    „Stwierdzamy: 1. Wzrost demoralizacji społeczeństwa, zwiększenie się liczby alkoholików, rozwiązłości i przerywania ciąży, łapówkarstwa i powszechnego złodziejstwa, kłótliwości i agresywności, chamstwa, brak życzliwości. 2. Brak zainteresowania dobrą pracą (…) 3. Zwiększanie się rozpiętości dochodów”.

    Byli wrogami komunizmu, ale także „postępu”, liberalizmu i kapitalizmu. Wszystkie były dla nich żydowskim wynalazkiem. Demaskowali także ruch „wyzwolenia kobiet” – który ich zdaniem „rozpoczął się w czasie rewolucji francuskiej, sterowały nim kobiety wywodzące się ze środowisk wielkiej finansjery”.

    Ruch kobiet był elementem wielkiego spisku wymierzonego w tradycyjne wartości; jednym z jego elementów była rewolucja bolszewicka.

    Informowano o zbiórce podpisów pod wnioskiem obywatelskim o zakaz przerywania ciąży. W maju 1978 przesłano do Sejmu PRL osiem tys. podpisów w tej sprawie, zbieranych głównie przez proboszczów. W ostrych słowach wzywano także KOR do „jasnego określenia swojego stanowiska” w sprawie aborcji. Która była dla autorów „próbą legalizacji ludobójstwa”.

    „Została ona narzucona naszemu społeczeństwu w celu jego rozkładu; dziś patrząc na skutki społeczne ustawy nie ma co do tego żadnych wątpliwości”.

    KOR był rzecznikiem „postępu”, co budziło głęboką nieufność i odrazę autorów. W numerze 3. z 8 września 1978 informowano już o zebranych 12 tys. podpisów oraz o poparciu dla akcji bp Zbigniewa Kraszewskiego, sufragana warszawskiego.
    Żydzi są wszędzie (w głowie Barańskiego)

    W numerze 5-6 datowanym na listopad-grudzień 1978 roku znalazł się – oprócz bloku materiałów o papieżu Janie Pawle II, wówczas wybranym przez konklawe – przedruk krytycznych wobec papieża artykułów z prasy zachodniej pod tytułem „Atak izraelsko-masoński na Kościół w Polsce”. Francuski dziennik „Le Monde” został nazwany „nieoficjalnym organem Wielkiego Wschodu Lóż Francji”.

    Autorzy komentowali: „Nie czas tu przedstawiać historii Żydów w Polsce, warto jednak wiedzieć, że w czasach kiedy byli oni bici i mordowani w całej Europie, jedna Polska tradycyjnie tolerancyjna, dawała im schronienie i przytułek, jak i kawałek chleba. Inna sprawa, jak się za to odpłacili.

    Pogromów nigdy w Polsce nie było (pomijając jeden w 1946 roku w Kielcach – zorganizowany przez żydowskie naonczas UB), za to były w Rosji i w Niemczech. (…)

    Kościół polski wraz z całym narodem zaangażował się czynnie w ratowanie życia Żydom, mordowanym przez hitlerowców. W akcji tej brali udział polscy wybitni antyżydzi, m.in. jeden z przywódców ONR – ABC – Jan Mosdorf”.

    Są to, dodajmy dla porządku, wszystko twierdzenia fałszywe: pogromów w Polsce było więcej; pogromu kieleckiego nie zorganizowało „żydowskie UB”; „antyżydzi” polscy – ładne słowo, brzmi lepiej niż „antysemici” – w większości wcale nie zmienili poglądów w czasie wojny.

    W numerze z lutego 1979 roku znalazł się obszerny wykład o poglądach Romana Dmowskiego oraz streszczenie myśli Konecznego o „cywilizacji żydowskiej” – przytaczając z aprobatą twierdzenie Konecznego, że Żydzi dążą do władzy nad światem.

    „Cele i metody żydowskie ukazały swoje oblicze w okresie międzywojennym w w słynnych Protokółach Mędrców Syjonu. Żydzi kwestionowali ich autentyczność i twierdzili, że jest to falsyfikat. Koneczny nie wypowiada się co do ich genezy, natomiast jako naukowiec stwierdza, że pisał je człowiek o umysłowości żydowskiej i że znajdują potwierdzenie w konkretnych faktach”.

    Dodajmy: „Protokoły” faktycznie są falsyfikatem — sporządzonym przez carską ochranę. Ich historia jest od dziesięcioleci doskonale znana.

    https://oko.press/images/2017/10/Screenshot-2017-10-06-22.58.09-768x136.png

    W następnym numerze, w drugim odcinku cyklu o Dmowskim, autor pisał:

    „Stosunek Dmowskiego do Żydów można określić jako umiarkowany, nie przekraczający miary normalnej, rzeczowy i wyważony w ocenie. (…) Niechęć cywilizacyjną do Żydów wyniósł – tak jak każdy prawdziwy Polak – z domu rodzinnego.

    Potem zaś doszły do tego względy polityczne. (…) W latach poprzedzających I wojnę światową dostrzega Dmowski szkodliwą gospodarczo i politycznie rolę Żydów w Polsce. (…) Poglądy Dmowskiego na kwestię żydowską mogą dziś wydawać się skrajne, natomiast w kontekście obszernej literatury żydoznawczej okresu międzywojennego trzeba je zaliczyć do bardziej umiarkowanych”.

    Zarówno marksizm jak i kapitalizm – cytowali autorzy Dmowskiego z aprobatą – wywodzą się „z łona żydowskiego”. Przypominano również drugą obsesję Dmowskiego, czyli masonerię, odpowiedzialną jego zdaniem np. za rozłamy w ruchu narodowym.

    W numerze znalazł się jeszcze obszerne streszczenie Konecznego, łącznie np. z twierdzeniami, że Żydzi mają „podwójną etykę”, nakazującą traktować gojów „jak bydło”. „Masoneria musi być tworem pochodzenia żydowskiego” – konkludowali autorzy.
    Ataki na KOR

    W nr 1 (10) z 1980 roku znalazł się długi wykład „Masoneria wczoraj i dziś”. Autor pisał: „Na ogół przyjmuje się, że jest to organizacja typu mafijnego, utworzona i kierowana przez skrajnie mesjanistyczny, rasistowski i imperialny odłam społeczności żydowskiej”.

    Tolerancja, dodaje autor, to hasło mające na celu „spacyfikowanie wszelkich przeciwników masonerii”. Także „prawa człowieka” – pisane w cudzysłowie – mają pochodzenie masońskie, podobnie jak komunizm.

    W tym numerze znalazł się także pierwszy atak na KOR – za krytykę Konfederacji Polski Niepodległej oraz Aleksandra Halla, jednego z przywódców Ruchu Młodej Polski (obie te grupy opozycyjne były bardziej od KOR na prawo). „KOR zaczyna się robić groźny dla otoczenia” – ostrzegał Barański.

    Od kiedy wybuchła „Solidarność”, KOR stał się dla Barańskiego głównym przeciwnikiem. Zarzucał mu zdominowanie związku NSZZ „Solidarność”.

    „Cenzura wiadomości jest tu, u nas w kraju, i czynią to wyspecjalizowane komórki KOR (…) KOR nadal utrzymuje kontakty ze skrzydłem liberalno-żydowskim partii [komunistycznej] i cieszy się jego dyskretną opieką”. Poparcie dla KOR z Zachodu tłumaczy tym, że rządy zachodnie „reprezentują interesy żydo-masońskie”.

    I tak dalej, w każdym numerze, bez ustanku. Materiał „Kwestia żydowska w Polsce dzisiejszej” (nr 13, 31 grudnia 1980):

    „Polskę oddano w pacht Żydom oraz agentom stalinowskim”.

    Autorzy zafałszowali liczby, podając np. że w czasie okupacji zginęło 4 mln Polaków i 3 mln Żydów (prawdziwe liczby to ok. 3-3,5 mln Żydów oraz ok. 1,5 mln Polaków). Liczbę Żydów w PRL w 1981 roku Barański szacował na ponad 100 tys. na pewno, a być może kilkaset tysięcy (w rzeczywistości było ich 5-10 tys.).
    SB promuje Barańskiego?

    Ataki „Samoobrony” Barańskiego na KOR były tak ostre, że prawdopodobnie dodruk nakładu pisma zrobiła… Służba Bezpieczeństwa. Nr 14. pisma był kolportowany, jak pisał Barański, „masowo” w różnych miejscach kraju — nie wiadomo, przez kogo, ale przez kogoś, kto miał dostęp do kserokopiarek (w PRL był on ściśle limitowany).

    „Komitet Samoobrony Polskiej oświadcza, że nie ma nic wspólnego z tą akcją. Nie stać nas na odbijanie setek tysięcy egzemplarzy na kserografie. Nie stosujemy przesyłania ich pocztą”.

    W numerze 14. znalazł się nasycony antysemityzmem artykuł o historii PRL: pisano tam m.in. że protesty studenckie w marcu 1968 roku były wywołane przez grupę „szowinistów żydowskich” (czyli „komandosów”) w celu przejęcia władzy nad PZPR. KOR był nazywany „ugrupowaniem o skrajnie marksistowskim obliczu”, które „walczy o władzę”” – albo po prostu „żydowską mafią”. Oto ostatni już cytat:

    „Zreasumujmy więc: jest to kolejne wcielenie mafijnej organizacji szowinistów żydowskich, zawiązanej w ZSRR i w Polsce po roku 1944. (…) Młodzi członkowie KOR-u opowiadali się stosunkowo niedawno za komunizmem i to w jego skrajnym trockistowskim wydaniu. Wszyscy zaś oni nienawidzą wszystkiego co polskie”.

    Czy Senat RP uczci uchwałą marginalną grupę obsesyjnych antysemitów? OKO.press będzie śledzić tę sprawę.

    https://oko.press/senat-chce-uczcic-obsesyjnych-antysemitow-dla-ktorych-kor-mafia-zydowska-oko-press-powiadamia-wszystkich-senatorow/
    PiS kontynuuje tradycje KOR-u

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

ULUBIENI AUTORZY

więcej