Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
90 postów 560 komentarzy

Wywiad miesięcznika "Historia Do Rzeczy" z N. Finkelsteinem

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

(rozmawiał Piotr Zychowicz)

[W numerze 9/2013 miesięcznika "Historia Do Rzeczy" ukazał się wywiad z "Żydem-antysemitą", prof. Normanem Finkelsteinem, dotyczacy żydowskiego przemysłu roszczeniowego. Jako, że obecnie głównym celem ataku tegoż przemysłu jest nasz naród, pozwoliłem sobie zamieścić ten (dotąd nieobecny w Internecie) wywiad, aby był w obiegu i służył jako propagandowy oręż przeciw atakom "Przedsiębiorstwa Holokaust" na nasz kraj. Zaleca się rozpowszechnianie go poprzez wklejanie linku na forach lub przedrukowywanie tekstu na swoje blogi. - pś].

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Nie wolno zarabiać na Holokauście

 

 

 

"Historia Do Rzeczy" ("HDR"): -Jaką rolę w państwie Izrael odgrywa Holokaust?

 

Norman Finkelstein (NF): -Po wojnie nie odgrywał żadnej roli. Izraelscy przywódcy gardzili bowiem Żydami, którzy "szli jak owce na rzeź". Izrael chciał stworzyć nowego Żyda - Żyda wojownika. Europejscy Żydzi byli dla niego słabi, niegodni szacunku. Ocaleni z Zagłady byli nazywani w kibucach "mydłem". Wszystko zmieniło się w latach 60. wraz z procesem Eichmanna. David Ben Gurion, ówczesny premier Izraela, ujrzał w Holokauście potencjał do stworzenia wspólnej izraelskiej tożsamości. Po to urządzono ten pokazowy proces. Izrael był wówczas bardzo niejednorodnym krajem. Znaleźli się w nim Żydzi z państw arabskich, Żydzi z Europy, Żydzi z Ameryki. Aby tych wszystkich ludzi połączyć w jeden naród, Ben Gurion użył spoiwa Holokaustu.

 

"HDR": -A potężna armia Izraela miała być gwarantem, że Holokaust się nigdy nie powtórzy.

 

NF: -Przekaz jest prosty: cały świat jest złożony z antysemitów, którzy chcą wymordować Żydów. Nie dajcie się więc zwieść gojom. Jedynym miejscem, gdzie drugi Holokaust nie może się wydarzyć, jest Izrael. Tylko tu jesteśmy bezpieczni. Izraelczycy nadal używają takich argumentów, choć doprawdy trudno je brać poważnie. Na przykład amerykańscy Żydzi doskonale wiedzą, że nikt nie będzie im na ulicach Nowego Jorku urządzał pogromów. A poza tym nie ma na świecie drugiej społeczności żydowskiej, która byłaby tak narażona na niebezpieczeństwo jak społeczność w Izraelu. Wiemy przecież, co się dzieje na Bliskim Wschodzie.

 

"HDR": -Czy słynne wycieczki izraelskiej młodzieży, podczas których ukazuje się Polskę jako kraj antysemicki, są elementem tej ideologii?

 

NF: -Oczywiście. Te biedne dzieciaki wracają do Izraela przerażone, przekonane, że wszędzie poza domem grozi im niebezpieczeństwo. I niestety, Polacy - proszę mi wybaczyć to, co teraz powiem - zachowują się w sposób godny pożałowania. Nie macie na tyle pewności siebie i poczucia własnej wartości, by powiedzieć Izraelowi: "Zabierajcie się z naszego kraju i wsadźcie te swoje wycieczki gdzieś".

 

"HDR": -Chyba trochę pan przesadza. Wystarczyłaby zmiana formuły. Więcej spotkań z młodzieżą, ukazanie tysiąca lat zgodnego współżycia...

 

NF: -Jeżeli ktoś na waszej ziemi prowadzi działalność, której celem jest wywołanie wobec was nienawiści, to nie powinniście się na to godzić. Koniec, kropka.

 

"HDR": -W Polsce uznano by pana za antysemitę.

 

NF: -Tak, wiem. Polska i jej słynna samokrytyczna inteligencja. Ludzie, którzy uważają, że każda krytyka Żydów to antysemityzm, a jednocześnie cały czas ostro krytykują swój własny naród. Mówią, że robią to z chwalebnych pobudek, ale w rzeczywistości robią to dla kasy. Wyleją kubeł pomyj na Polskę, a potem pędzą do USA, aby przeczytać pochwalne recenzje w tutejszych gazetach, zostać poklepanym przez tutejsze "autorytety".

 

"HDR": -Ma pan kogoś konkretnego na myśli?

 

NF: -Choćby autora pewnej książeczki, która ponad 10 lat temu wywołała w Polsce awanturę. Mimo, że była wielkości komiksu i taką mniej więcej przedstawiała wartość intelektualną. Jan Tomasz Gross, bo o jego "Sąsiadach" mowa, znakomicie wiedział, co się na Zachodzie opłaca. Wiedział, że w Ameryce zajmowanie się Holokaustem przynosi świetne pieniądze. A jeśli jeszcze dostarczysz "dowody" potwierdzające, że Polacy to obrzydliwi antysemici, to wtedy masz gwarancję, że ogłoszą cię tu bohaterem. Gross twierdzi, że napisął swoją książkę jako polski intelektualista, który chciał skłonić swoich rodaków do samooczyszczenia. Bzdura. Zrobił to, aby dostać posadę na Princeton.

 

"HDR": -No cóż, pan sam jest bardzo krytyczny wobec własnego narodu.

 

NF: -Tak, ale u mnie nie bierze się to z chęci podlizania się tutejszym "autorytetom". Wprost przeciwnie - za to, co robię, zbieram tylko cięgi. Mnie za moje poglądy nie dano posady na uniwersytecie, tylko wyrzucono mnie z uniwersytetu z hukiem. Zresztą pod presją dokładnie tych samych środowisk, które załatwiły Grossowi synekurę.

 

"HDR": -Dlaczego pan tak mocno krytykuje część środowisk żydowskich?

 

NF: -Wypływa to z zasad wpojonych mi przez rodziców - warszawskich Żydów ocalałych z Holokaustu. Ludzi, w których ich doświadczenia wykształciły szczególną wrażliwość na ludzką krzywdę. Moja mama była w kilku obozach, m.in. w Majdanku, tata przeżył marsz śmierci z Auschwitz.

 

"HDR": -Pana rodzice urodzili się w Polsce. Jaki był ich stosunek do Polaków?

 

NF: -Moja mama nienawidziła Polaków. Bardzo nie lubiłem słuchać tego, co mówiła o pańskim narodzie. Gdy już jednak była bardzo chora - miała raka i umarła w męczarniach - przychodziło do niej wiele opiekunek. Wszystkie wyrzucała, bo nie mogła się z żadną dogadać. Aż wreszcie w jej domu pojawiła się Klara. Polka, katoliczka. Mama mówiła, że jest dla niej jak siostra. Jej ostatnią prośbą przed śmiercią było to, żebyśmy zadbali o Klarę.

 

"HDR": -W jakim języku z nią rozmawiała?

 

NF: -Oczywiście po polsku! Moja mama była typową przedstawicielką polskiej klasy średniej. Jidysz nauczyła się dopiero po wojnie. Chociaż w Ameryce do swoich dzieci rodzice zwracali się już tylko po angielsku, między sobą zawsze mówili po polsku. Także ja jako dziecko znakomicie rozumiałem pański język. Niestety, potem wszystko zapomniałem.

 

"HDR": -Całkowicie?

 

NF: -No cóż. Nie całkowicie. Muszę przyznać, że najlepiej pamiętam przekleństwa. Jednak nie wiem, czy będzie pan to mógł wydrukować: "bydlak", "małpisko", "cholera".

 

"HDR": -(śmiech) W obecnej Polsce to już nie są przekleństwa. Wróćmy jednak do Zagłady. Twierdzi pan, że jest różnica między holokaustem a Holokaustem.

 

NF: -Prawdziwy holokaust to tragiczne wydarzenia historyczne - wymordowanie europejskich Żydów przez Niemców. A Holokaust przez duże H to lukratywny biznes. Kura znosząca złote jajka i ideologiczna broń masowego rażenia. A raczej masowego zastraszenia. Holokaust służy do zastraszania i dyskredytowania niewygodnych ludzi. Wystarczy kogoś oskarżyć o antysemityzm czy negowanie Holokaustu, żeby był skończony. Holokaustu można nawet użyć do wywoływania wojen. Likwidacji wrogów Izraela i Ameryki.

 

"HDR": -Znowu chyba mocno pan przesadza.

 

NF: -Jest taki człowiek, który to wszystko wymyslił. Słynny noblista Elie Wiesel. Przed amerykańskim atakiem na Irak w marcu 2003 r. wybrał się do Białego Domu. Powiedział Bushowi, że należy jak najszybciej rozwalić Irak, aby powstrzymać Saddama Husajna - "nowego Hitlera". Bush przyznał potem, że to, co powiedział mu Wiesel, pomogło mu w podjęciu decyzji. Teraz Wiesel nawołuje do zniszczenia kolejnego kraju, który może się stać "nową III Rzeszą" i dokonać "drugiego Holokaustu". Tym razem padło na Iran.

 

"HDR": -To chyba nielogiczne. Ten sam Wiesel twierdzi, że Holokaust jest wydarzeniem całkowicie wyjątkowym.

 

NF: -Powiedział pan teraz coś całkowicie niepoprawnego. Takich ludzi jak Wiesel nie egzaminuje się z konsekwencji. Nie wytyka im się sprzeczności. To już bowiem podpada pod negację. Tak samo niedopuszczalne jest porównywanie zbrodni III Rzeszy do zbrodni komunistycznych, ludobójstwa Ormian czy rzezi w Rwandzie. Jednak ci sami ludzie, którzy tak bronią "wyjątkowości Holokaustu", gotowi są zawsze i wszędzie znaleźć na świecie reinkarnację Hitlera. Widzą ją w każdym wrogu Izraela i USA.

 

"HDR": -Na przykład?

 

NF: -Nie czyta pan amerykańskich i izraelskich gazet? Saddam był Hitlerem, Miloszević był Hitlerem, teraz Hitlerem jest Hamas, Hitlerem jest Hezbollah. Ile razy w ostatnim czasie słyszałem, że jeżeli świat natychmiast "nie powstrzyma" Iranu, to Irańczycy zgotują Żydom drugi Holokaust? Pewnie pan też to słyszał co najmniej parę razy.

 

"HDR": -Słyszałem.

 

NF: -Jest w Ameryce taki facet. Nazywa się John Hagee i jest chrzescijańskim fundamentalistą popierającym Izrael. Zasłynął słowami, że Adolf Hitler został zesłany przez Boga, że był częścią boskiego planu, którego celem było powstanie państwa Izrael. Bez Holokaustu Żydzi nie założyliby bowiem państwa na Bliskim Wschodzie. Kilka lat temu na zorganizowanej przez niego konwencji pojawił się nie kto inny, jak tylko Wiesel. Trzasnął przemówienie i skasował czek na pół miliona dolarów. No problem. Niestety Holokaust stał się "szmatą". Zna pan jidysz? To słowo oznaczające kawałek materiału, którym czyści się podłogę lub ręce po naprawie samochodu...

 

"HDR": -To polskie słowo. I jego wydźwięk jest wyjątkowo pejoratywny. Co ma pan na myśli?

 

NF: -Ci ludzie zamienili Holokaust w "szmatę". Elie Wiesel ją wypożycza każdemu, kto gotów jest za to zapłacić sporą sumkę. Tą samą szmatą potrafi też przyłożyć niepokornym. Dlaczego tak naprawdę nie wolno porównywać Holokaustu do innych ludobójstw? Nie dlatego, żeby ci ludzie rzeczywiście wierzyli, że Holokaust był czymś wyjątkowym, straszniejszym niż Wielki Głód czy rzeź Ormian. Oni są na to zbyt inteligentni. Tutaj chodzi o pieniądze, o biznes. Wszystkie inne narody, które mówią o swoich własnych cierpieniach, ci ludzie uważają za zagrożenie dla swoich własnych interesów. Za biznesowych konkurentów.

 

"HDR": -Być może jednak po tak straszliwej tragedii, jaką był Holokaust, trzeba im wybaczyć wyjątkową wrażliwość.

 

NF: -Wrażliwość? Oni nie mają w sobie cienia wrażliwości. Mają to gdzieś. Tak samo, jak ocalałych z Holokaustu. Weźmy sprawę gigantycznych "odszkodowań za Holokaust". Przecież to jest czysty szantaż. Ci ludzie wyciągnęli już dziesiątki miliardów dolarów, a ocalali z Holokaustu dostali nędzne ochłapy. Gdyby te pieniądze rzeczywiście trafiły do ocalałych, każdy z nich byłby dziś milionerem.

 

"HDR": -Kilka lat temu przyjechał do Polski ówczesny szef Światowego Kongresu Żydów, Izrael Singer. Zrobiłem z nim wywiad. W zdecydowany sposób domagał się rekompensat również od Polski.

 

NF: -Singer? To najgorszy z tych ludzi. Krótko po powrocie z Polski zajęła się nim amerykańska prokuratura. Nic nie sprawiło mi większej satysfakcji, niż jego upadek, gdy na jaw wypłynęły jego tajne szwajcarskie konta. On z rozbrajającą szczerością mówił, że to jego... "fundusz emerytalny". Wyobraża pan sobie taki tupet?! Na szczęście ten szczur wrócił do swojego kanału i mam nadzieję, że właz zostanie dokładnie zaspawany. Proszę to, co teraz powiedziałem, dokładnie zacytować.

 

"HDR": -Zrobię to.

 

NF: -Mówi to panu zdeklarowany ateista: codziennie modlę się do Boga, by ten szczur już nigdy nie wyszedł ze swojego kanału. On zawsze zawadiacko nosił jarmułkę na boku głowy. Pokazywał w ten sposób, że jest jak partyzant, jak jakiś komandos w berecie. Singer w pojedynkę wytworzył więcej antysemityzmu w Europie, niż wszyscy prawdziwi negacjoniści Holokaustu razem wzięci. Wie pan, co on wyrabiał w Waszyngtonie?

 

"HDR": -Nie wiem.

 

NF: -Zapraszał przedstawicieli rządów Europy Wschodniej na lunch do koszernej restauracji, w której wiedział, że będą akurat amerykańscy kongresmeni i inni wpływowi ludzie. Oczywiście między jednym kęsem a drugim szantażował tych Europejczyków, domagając się więcej pieniędzy. Co chwila jednak przerywał rozmowę, aby przywitać się z kolejnym kongresmenem, uścisnąć mu rękę, uśmiechnąć się i zamienić z nim kilka słów. Potem wracał do stolika. Miało to zastraszyć tych biednych ludzi. Dawał do zrozumienia, że jeżeli nie ustąpią, to będą mieli kłopoty z Ameryką.

 

"HDR": -Singer został ukarany i już nie pracuje w Kongresie.

 

NF: -Jednak to przecież nie jest problem jednego Singera. Myśli pan, że jego koledzy działają inaczej? Ostatni ocalali z Holokaustu wymierają, klepiąc biedę, a ci faceci latają na Hawaje prywatnymi odrzutowcami. Najważniejszy prawnik zajmujący sie tymi sprawami nazywa się Burt Newborn. On powszechnie mówił, że robi to pro publico bono. Że robi to dla swojej ukochanej córki. A zaraz potem za sprawę szwajcarskich banków wystawił rachunek na 6 milionów dol. Nie muszę panu mówić, że jego honorarium zostało wypłacone z pieniędzy na "biednych ocalałych z Holokaustu, którzy są w potrzebie". Pogardzam nim. Powiedziałem mu to zresztą kiedyś w twarz.

 

"HDR": -Jak to?

 

NF: -Kiedyś spotkałem go w Nowym Jorku na schodach sądu. Szedł otoczony swoimi dworzanami, młodymi prawnikami i prokuratorami, którzy czczą go, jak Boga. Spotkałem się z nim więc nos w nos i powiedziałem: "O, patrzcie kto tu idzie, Pan Pro Bono Holokaustowy Aferzysta". On minął mnie, udając, że nie słyszy. Dodałem więc: "Wiem Burt, że zrobiłeś to wszystko dla swojej córeczki". Wtedy się wciekł, zamachnął się na mnie, chciał mnie uderzyć. W ostatniej chwili go powstrzymali.

 

"HDR": -Widzę, że podchodzi pan do tego bardzo emocjonalnie.

 

NF: -Moi rodzice byli ocalałymi z Holokaustu. Moja biedna mama przeszła przez piekło. Getto warszawskie, Majdanek, dwa obozy pracy niewolniczej. Wszyscy członkowie jej rodziny zostali eksterminowani. A co dostała? Nędzne 3 tys. dol.! A ten człowiek wystawił rachunek na 6 mln. Wszystko to pewnie nie denerwowałoby mnie tak bardzo, gdyby ci aferzyści nie powoływali sie przy tym na ocalałych, a więc także na moich rodziców. Dla mnie ich cierpienie to świętość. A ci uśmiechnięci, świetnie ubrani prawnicy z Nowego Jorku, wykorzystują je do wyłudzania pieniędzy, bogacenia się.

 

"HDR": -Pańska rodzina na pewno miała w Warszawie jakieś nieruchomości. Nigdy nie myślał pan o tym, aby je odzyskać?

 

NF: -Mój dziadek od strony mamy rzeczywiście miał w Polsce sklep z tytoniem, a dziadek od strony taty - tartak. Nigdy jednak nie przeszło mi przez myśl, żeby dziś - po 70 latach - próbować dostać za to jakieś pieniądze. Jestem obywatelem amerykańskim, moja rodzina od lat nie ma nic wspólnego z Polską. Przecież te nieruchomości, jeżeli jeszcze istnieją, od pokoleń należą do innych ludzi. Przez kilkadziesiąt lat to oni o nie dbali, remontowali je i płacili za nie podatki. Miałbym teraz przyjechać z Nowego Jorku i to im zabrać? To absurd.

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej