Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
90 postów 561 komentarzy

Zanim przegłosowano ustawę o "bratniej pomocy"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jak sobie poczyna, wobec polskich obywateli, niemiecka policja w województwie dolnośląskim (czy tylko tym?).

Jak wiadomo, już w latach 80. gen. Czesław Kiszczak zezwolił wschodnioniemieckiej Stasi swobodnie operować na terenie Polski (nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że po wchłonięciu NRD przez RFN, BND przejęło te uprawnienia). Pod koniec 2013 r. hiszpański dziennik "El Mundo" ujawnił, że Polska należy do 19 państw, które dały specsłużbom USA (a ściślej NSA) swobodę w kwestii szpiegowania przez te służby polskich obywateli na polskim terytorium.

http://prawo.vagla.pl/node/10037

Dorota Kania, powołując się na Sławomira Cenckiewicza, stwierdziła na podlinkowanej niżej wypowiedzi, że w 1988 r. doszło do spotkania 3 przedstawicieli służb specjalnych PRL z przedstawicielem CIA i przejścia ich na służbę Stanom Zjednoczonym (co widać po efektach ostatniego ćwierćwiecza).

http://patrz.pl/filmy/dorota-kania-specsluzby-prl-w-1988-roku-przeszly-na-strone-usa

Nie jest też wielką tajemnicą, przynajmniej na prawicy, że również funkcjonariusze służb izraelskich, podczas zabezpieczania wycieczek tamtejszej młodzieży do byłych obozów koncentracyjnych usytuowanych w naszym kraju, robią sobie tu właściwie co chcą.

Mało jednak kto słyszał o tym, co się dzieje w województwie dolnośląskim, a ściślej o tym, jak sobie poczynają w tej części polskiego terytorium niemieccy policjanci wobec polskich obywateli i to za przyzwoleniem "polskich" władz:

Oto 2 artykuły z portalu zgorzelec.info. Pierwszy z października 2010 r., a drugi z sierpnia 2012 r.

 

 

 

„Spotkanie na szczycie

 

Zgorzelec i Goerlitz odwiedzili ministrowie spraw wewnętrznych obu krajów. Podczas spotkania poruszono dwa tematy: bezpieczeństwa publicznego i wzajemnego ostrzegania w przypadkach kryzysowych. Wszystko wskazuje na to, że prawdziwą przyczyną spotkania był wzrost kradzieży samochodów w ostatnim czasie po stronie niemieckiej.

Na wspólnym spotkaniu, w którym poza Jerzym Millerem Ministrem MSWiA i Thomasa de Maiziere wzięli udział przedstawiciele policji, straży granicznej, wojewoda dolnośląski, przedstawiciele Saksonii, starosta zgorzelecki i burmistrzowie obu miast, poddano analizie dane statystyczne jeżeli chodzi o bezpieczeństwo publiczne, zwłaszcza względem kradzieży pojazdów. 

W Polsce statystyka ta odnośnie województwa dolnośląskiego systematycznie spada. W 1999 roku odnotowano 5061 kradzieży, tak w roku 2009 – 1523. Strona niemiecka odnotowuje jednak ciągły wzrost statystyki zwłaszcza, po wejściu Polski do Strefy Schengen. Wnioski nasuwają się same: czyżby nasi zachodni sąsiedzi winili Polaków za ten stan rzeczy?

Obaj ministrowie na konferencji zachowywali się względem siebie bardzo kurtuazyjnie. Jednak temat kradzieży samochodów wciąż powracał. Dodatkowym argumentem potwierdzającym powyższą tezę był brak w spotkaniu przedstawiciela strony czeskiej. Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo publiczne tego terenu, na styku trzech granic to dlaczego nie było nikogo z przedstawicieli tego kraju? Uzasadniano to tym, że jest tam nowy minister, który jeszcze się „nie zainstalował” ale czy jest to rzeczywisty powód nieobecności? Chyba raczej nie.

Obaj ministrowie poruszyli ważną, jednak dla wielu drażliwą sprawę podejmowania interwencji przez policję polską na terenie Niemiec i na odwrót. Zdaniem obu panów lokalne społeczności są już na to gotowe. Innego zdanie byli obecni na sali dziennikarze. Na ich pytania, udzielono odpowiedzi, że ewentualnie takie interwencje byłyby prowadzone tylko w niektórych sytuacjach. I także tutaj pojawiła się sprawa kradzieży samochodu i tym, że policja niemiecka ścigając złodzieja pojazdu mogłaby zatrzymać go na terenie Polski. Konkluzja nasuwa się jedna. Wygląda na to, że Niemcy uważają, że wiele skradzionych u nich aut przewożonych jest na stronę polską, w związku z czym chcą temu jak najszybciej zaradzić.

Na spotkaniu poruszono też sprawę wspólnego systemu wzajemnego ostrzegania o sytuacjach kryzysowych i tutaj już mówiono wyraźnie, że bez współdziałania z Republiką Czeską jest to niemożliwe. 

Wszystko wskazuje na to, że priorytetem dla urzędników obu ministerstw będzie przygotowanie wzajemnych regulacji o współpracy obu policji. W związku z tym jak traktują sprawy Niemcy na wyniki nie będziemy musieli raczej za długo czekać. Strona polska nie musi się spieszyć – tutaj statystki spadają.

Jacek Staszczuk    "

http://www.zgorzelec.info/index.php?k_d=27&id=5164&long&t=news2b

 


 

„Skandaliczna interwencja niemieckiej policji w Zgorzelcu

 

W piątek (17.08.2012) na ulicy Daszyńskiego, na wysokości Muzeum Łużyckiego, dwóch ubranych po cywilnemu niemieckich policjantów bezprawnie, zatrzymało, wylegitymowało, przeszukało i okazało jako podejrzanego mieszkańca powiatu brzeskiego. Mężczyzna oczywiście okazał się  niewinny, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że odbyło się to przy przyzwoleniu i akceptacji Strażnika Miejskiego, który twierdził, że niemieccy funkcjonariusze mają do tego prawo (sic!).

Mężczyzna przebywał w naszym mieście okazjonalnie i wybrał się na spacer po Przedmieściu Nyskim. W pobliżu Muzeum Łużyckiego podeszło do niego dwóch młodych, ubranych po cywilnemu Niemców i zaczęli coś mówić, jednocześnie zagradzając mu drogę i gestykulując, namawiając, żeby przeszedł z nimi na niemiecką stronę.

Mężczyzna opierał się, w związku z czym jeden pokazał mu legitymację, w tym samym momencie nasz rozmówca zobaczył też, że Niemiec jest uzbrojony. Na tę sytuację nadjechał patrol Straży Miejskiej (strażnik miejski wraz ze strażnikiem granicznym), który został zatrzymany przez mieszkańca powiatu brzeskiego z prośbą o pomoc i wytłumaczenie zaistniałej sytuacji.

Strażnik Miejski zaczął rozmawiać po niemiecku z policjantami i powiedział, że nasz rozmówca jest podejrzany o popełnienie kradzieży po niemieckiej stronie. W związku z czym ma się wylegitymować. Mężczyzna zaprzeczył, ale zapewniany przez strażnika miejskiego, że obowiązuje umowa obustronna, która pozwala na to niemieckiej policji, zgodził się i wylegitymować i następnie przeszukać z okazaniem zawartości kieszeni i podnoszeniem podkoszulka, żeby sprawdzić, czy nic nie ukrywa pod spodem.Niemcy pytali nawet o pochodzenie gotówki jaką znaleźli u Polaka.

Następnie „zatrzymany” czekał aż ze od strony niemieckiej nadjechał samochód, prawdopodobnie z poszkodowanym(i). Osoby siedzące w samochodzie po przyjrzeniu się zaprzeczyły jakoby „zatrzymany” był osobą której poszukują.

Dopiero po wszystkim, biorący udział we wspólnym patrolu strażnik graniczny powiedział, ze Niemcy nie mieli prawa do tej interwencji, w związku z czym mężczyzna zgłosił całe zajście na policji:

-Czuję się upokorzony całym zdarzeniem. Niemcy traktowali mnie jak jakiegoś przestępcę i zwracali się rozkazującym tonem. – opowiada nam – Najpierw byłem po prostu skołowany, wręcz myślałem, że to jakąś ukryta kamera. Później doszło do mnie, że stałem się ofiarą bezprawnego działania policji niemieckiej, na które przyzwolenie dał zgorzelecki strażnik miejski.


Jak się okazuje piękną „laurkę” wystawił tej formacji właśnie strażnik. Dziwią się mieszkańcy w komentarzach, że mało strażników patroluje ulice Zgorzelca. Może to i lepiej skoro nie znają podstawowych przepisów i jak widać, raczej szkodzą zamiast pomagać.

Czynności wyjaśniające w tej sprawie prowadzi zgorzelecka KPP:

-Wszystkie okoliczności kontroli wymagają dokładnego sprawdzenia oraz wyjaśnienia zgłoszonej sytuacji. – mówi asp. Antoni Owsiak Rzecznik KPP w Zgorzelcu - Chciałbym zaznaczyć, iż na chwile obecną opieramy się wyłącznie na relacji mieszkańca Brzegu, ponieważ przy czynnościach nie uczestniczył żaden funkcjonariusz Policji. Zwróciliśmy się zarówno do Straży Miejskiej jak i Granicznej, których funkcjonariusze mieli rzekomo brać udział przy czynnościach o szczegółowe wyjaśnienia zaistniałej sytuacji.  Oczywiście w przypadku potwierdzenia informacji podejmiemy dalsze stosowne kroki.

Jeżeli informację się potwierdzą, to o zajściu niezwłocznie powinna zostać powiadomiona Prokuratura Rejonowa w Zgorzelcu w związku z możliwością przekroczenia uprawnień przez strażnika miejskiego. O odpowiednie wyjaśnienia polska strona powinna zwrócić się też do strony niemieckiej.

Warto przy tej sytuacji przypomnieć spotkanie jakie miało miejsce w Zgorzelcu, ministrów spraw wewnętrznych obu krajów, w 2010 roku o którym pisaliśmy. I pamiętnym przykładzie o zaciśnięciu współpracy na mocy której niemiecka policja mogłaby ścigać złodzieja samochodu, który uciekł na stronę polską niemal do Wrocławia, a policja polska, tylko kontrolować skradzione rowery w Goerlitz! Zdaję sobie sprawę, że tamtejszy przykład był po prostu nietrafiony, ale doskonale obrazuje panujący od jakiegoś czasu trend „czapkowania” innym w polityce zagranicznej.

W Europie wciąż pokutuje nasz negatywny obraz jako złodziei i przestępców, co nie pozwala jednak na takie bezprawne interwencje niemieckiej policji. Faktem jest, że nic nie robimy, żeby go zmienić, a ostatnio nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało broszurę, w której ukazani jesteśmy jako antysemici i szmalcownicy. Czy jednak wyobrażamy sobie sytuację podczas której dwóch zgorzeleckich „kryminalnych” zatrzymuje, kontroluje i przeszukuje na rynku w Goerlitz Niemca? Cóż to byłby za skandal, ileż osób rwało by włosy z głowy. Kto wie, czy sprawa nie rozbiłaby się nawet o Komisje Europejską w Brukseli.

Jacek Staszczuk    "

http://www.zgorzelec.info/index.php?k_d=27&id=8289&long&t=news2b

 


KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej