Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
90 postów 560 komentarzy

Kto skorzysta, a kto straci na rozpadzie Ukrainy?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy rzeczywiście neobanderowcy będą głównymi beneficjentami euromajdanowej rewolucji?

Podział Ukrainy wydaje się być nieunikniony. Jedyne pytanie jest takie, jak daleko na wschód sięgnie nowo powstałe państwo neobanderowskie i czy Ukraina wschodnia i południowa wejdą w skład Rosji od razu, czy te terytoria staną się na jakiś czas czymś w rodzaju Naddniestrza, Abchazji i Osetii Południowej, czyli nieoficjalnymi prowincjami FR.
Banderowcy nie mają ani tylu ludzi, ani środków, by podbić wschodnią i południową Ukrainę, a następnie ustanowić tam swoją administrację i ją utrzymać. Dominująca rosyjskojęzyczna ludność tych terenów ich nie trawi i dysponuje większym potencjałem gospodarczym, ludnościowym, zbrojnym i przemysłowym, a w dodatku może liczyć na wielopłaszczyznowe wsparcie Rosji, zarówno poprzez wschodnią granicę, jak i z Krymu, gdzie stacjonuje rosyjska flota wojenna.
Wbrew nieskrywanej radości nadwiślańskiich globalistów (zarówno tych lewicowych z okolic "Gazety Wyborczej", jak i prawicowych z okolic PiS-u), rozpad Ukrainy wcale nie musi być niekorzystny dla Rosji. Rosja przejmie uprzemysłowioną wschodnią i ważną strategicznie południową (z Krymem i długim wybrzeżem czarnomorskim) Ukrainę, a pozbędzie się banderowskiego balastu (który był dla niej o tyle groźny, że promieniował i zdobywał dla banderyzmu nowych zwolenników na wschodzie i południu), czyli zachodniej, biednej rolniczej Ukrainy. Będzie to mniej więcej to samo, co odpadnięcie biednej, rolniczej Słowacji od zamożniejszych, uprzemysłowionych Czech. To, że dla Rosji nie jest to wielki problem i liczy się ona od dawna z taką możliwością, mówił choćby jeden z czołowych rosyjskich geopolityków - Aleksander Dugin - już 5 lat temu:

http://www.youtube.com/watch?v=1PPuRlC9fok

Kto więc straci na podziale Ukrainy? Paradoksalnie stracą na tym główni uczestnicy i "ofiarodawcy" euromajdanowej rewolucji, czyli ukraińscy nacjonaliści. Gdy wschodnia i południowa część obecnego państwa ukraińskiego zostanie włączona do Rosji (a prędzej czy później się to stanie), raz na zawsze będą mogli zapomnieć o "Wielkiej Ukrainie". Zostaną ze swoimi zachodnimi, rolniczymi biednymi terenami i prawdopodobnie nie będą mieli innego wyboru, jak rozłożyć po balcerowiczowsku nogi przed zachodnimi neokolonizatorami:

http://szczesniak.pl/2522

Jednocześnie należy się spodziewać, że Syjon (tak jak wszędzie indziej) przeprowadzi u nich kulturowo-obyczajową inżynierię społeczną i z nacjonalizmu ukraińskiego za jakiś czas zostaną strzępy, tak jak z polskiego katolicyzmu i konserwatyzmu po ćwierćwieczu obecności w strukturach Zachodu. Tak więc głównymi stratnymi będą sami neobanderowcy. Obecna sytuacja i czas działały na ich korzyść. Ukrańska idea nacjonalistyczna zdobywała sobie coraz większą popularność nie tylko na zachodniej Ukrainie, gdzie jest jej matecznik, ale także na tej rosyjskojęzycznej i to głównie wśród młodego pokolenia (co dawało jej perspektywiczną przyszłość). Sprzyjało temu istnienie państwa ukraińskiego z ukraińskim szkolnictwem i ukraińskojęzycznymi mediami na całym terytorium tej republiki. Gdy dojdzie do podziału Ukrainy, to z terenów, które wejdą pod kontrolę Rosji, ukraińskie szkolnictwo państwowe (z ukraińską historią i literaturą) znikną lub zostaną znacznie ograniczone (zwłaszcza, że na zdominowanych przez rosyjskojęzyczną ludność terenach, mało kto będzie o nie kruszył kopię), tak samo jak znikną z tych terenów ukraińskie media państwowe i zacznie być rugowany ukraiński język (który i tak do dziś nie zdobył sobie tam jeszcze dominacji), zaś organizacje neobanderowskie zostaną na tych terenach wzięte "pod lupę" służb specjalnych i ich rozwój zostanie zahamowany. Nastąpi rerusyfikacja tych terenów (nawet, jeśli nie od razu zostaną przyłączone do państwa rosyjskiego). Elementy ukraińskości (ukraińskiej ideologii nacjonalistycznej), jakie się tam wdarły dzięki istnieniu na tych terenach państwa ukraińskiego przez 2 dekady, zostaną metodycznie wymiecione i te tereny staną się dla ukraińskich nacjonalistów bezpowrotnie stracone. Neobanderowcy, tak gorliwie angażując się w tzw. Euromajdan, strzelili sobie w stopę. Z polskiego punktu widzenia to raczej dobra sytuacja. Bo lepiej, żeby teraz doszło do rozpadu Ukrainy i powstało biedne, rolnicze państewko neobanderowskie bez dostępu do morza, niż gdyby banderyzm miał ekspandować przez nastepne 1-2 pokolenia, tak jak dotychczas, na całe terytorium państwa ukraińskiego w dzisiejszych granicach i przejąć je całe, z jego pokaźnym potencjałem, co - przy mądrym i silnym rządzie - do którego stworzenia neobanderowcy są moim zdaniem zdolni, mogłoby spowodować powstanie silniejszego od Polski państwa (może nawet mocarstwa atomowego) u naszych południowo-wschodnich granic i to z roszczeniami terytorialnymi względem naszego kraju.

Jest jednak i minus dla Polski, wynikający z rozpadu Ukrainy, a mianowicie zacieśnia się geopolityczna pętla nad naszym krajem. Powstanie państewka neobanderowskiego, które zapewne w mniejszym lub większym stopniu wpadnie pod kontrolę Syjonu, znacznie skraca naszą granicę z wolnym światem i w pewnym stopniu ogranicza możliwości ucieczki ze struktur kontrolowanego przez żydomasonerię Zachodu. Dotąd mieliśmy 3 granice z wolnym światem: z należącym do Rosji okręgiem królewieckim, z Białorusią i z Ukrainą. Teraz granica z Ukrainą stanie się cześcią globalistycznej pętli zaciskającej się nad Polską i zostanie tylko granica z Rosją i Białorusią. O ile Rosja jest na tyle silna, a Putin na tyle stanowczy, żeby ostro stłumić ewentualny przewrót wywołany przez Syjon, to co do władz Białorusi nie jestem już taki pewien. Dlatego trzeba trzymać kciuki za prezydenta Łukaszenkę, by nasza granica z wolnym światem nie została skrócona jeszcze bardziej.

KOMENTARZE

  • @autor
    świetny tekst

    5*
  • ZGADZAM SIĘ. NIESTETY.
    "(...) Dlatego trzeba trzymać kciuki za prezydenta Łukaszenkę, by nasza granica z wolnym światem nie została skrócona jeszcze bardziej."
  • Słuszna opinia
    Słuszna opinia. tyle, że syjon nie poprzestanie na Ukrainie. Prędzej czy później posunie się dalej.
  • Jest jeszcze inny minus dla Polski. Baderowcy w ramach EUSSR będą mogli
    się osiedlać w PL
  • obawiam się
    że jednak "duży Banderland" z tego wykroją.. oby nie jeszcze większy
  • @LordConqueror 15:15:29
    "Artykuł miejscami błyskotliwy, ale można się zastanawiać jakiej narodowości jest autor? W jakiej kulturze się wychował, skoro nie rozumie rdzennej dla polskiej kultury kategorii wolności?"
    ->
    Autor jest narodowości polskiej, kultura w jakiej się wychowywał to kultura panująca w III Rzeczy, czyli kontrkultura, a to, co rozumiesz pod pojęciem wolności Lordzie, nie jest rdzenne dla polskiej kultury, tylko jest wrzodem, który doprowadził Polskę do zguby. Demokracja - najpierw szlachecka, potem jeszcze bardziej rozbuchana masońska - nie ma nic wspólnego z cywilizacją łacińską opartą na hierarchii i autorytecie.

    "''wolny świat'' na wschodzie? - ''niczym Sybir, niczym knuty, gdy narodu duch zatruty, OTO BÓLÓW BÓL''"
    ->
    Knuty i Sybir są dziś na wschodzie tylko dla osobników takich, jak Chodorkowski, czyli dla tych, co trzeba. Poza tym mężowie stanu tacy jak Putin i Łukaszenka obronili (pierwszy wyzwolił, drugi nie dopuścił) swoje narody przed łupiestwem przez syjonistyczny system lichwy pustego pieniądza, przed nawałnicą rewolucji pederastycznej i genderowej, przed antychrystianizmem, przed systemem kidnappingu państwowego odbierającego rodzicom dzieci pod byle pretekstem. Prowadzą suwerenną politykę nie słuchając dyrektyw żadnych chujni jewropejskich, ani żadnych międzynarodowych funduszy walutowych. Tymczasem rzekoma polska wolność, którą próbujesz tu propagandowo przeciwstawić rzekomemu wschodniemu zniewoleniu, przedstawia się tak, że nie decydujemy na własnym terytorium nawet w takich kwestiach, jak wędzenie kiełbasy. Nawet nam mówią, ile dwutlenku węgla możemy wypierdzieć, a jak wypierdzimy za dużo, to musimy za to płacić.

    "Dmowski pochodzący z ludu bardzo łatwo nasiąknął ideologią nacjonalizmu, tym całym darwinizmem społecznym. Nacjonalizm jest dobry dla wychowanych w turaniżmie ukraińców, albo dla europejskich kacapów - Niemców, ale nie dla szlacheckich, wolnych Polaków, dla których macierzą jest katolicka kultura łacińska."
    ->
    Dmowski naprawił to, co te szlacheckie cymbały ze swoją pierdoloną pseudowolnością zniszczyły. Dmowski to dar od Boga dla naszego narodu.
    I nie wyjeżdżaj mi tu z teoriami Konecznego, które się już dawno zdezaktualizowały. Cywilizacja łacińska już dawno nie istnieje - zniknęła wraz z Soborem Watykańskim II (czyli z katolicyzmem, który ją stworzył i był jej oparciem), a ostatnie państwa, jako tako ją reprezentujące, to Hiszpania Franco i Portugalia Salazara. Teorie cywilizacyjne Konecznego nijak nie pasują do dzisiejszej rzeczywistości. Dziś walka nie toczy się między cywilizacjami, tylko między zwolennikami jednego rządu globalnego i antytradycjonalizmu z jednej strony, a zwolennikami świata suwerennych państw i odbudowy tradycjonalizmu z drugiej. To ta ostatnia opcja jest prawdziwą wolnością i to wschód ją reprezentuje, dlatego granicę z Rosją i Białorusią nazywam granicą z wolnym światem.
  • @LordConqueror 19:51:21
    Tu masz o wychwalanym przez Ciebie wrzodzie personalizmu:
    http://www.youtube.com/watch?v=fLHmapPK05s
    Demokracja szlachecka czy późniejsza masońska jest złem. To podzielenie narodu na grupy i napuszczenie ich na siebie. To system permanentnego chaosu, permanentnej waśni wewnętrznej korzystnej dla wrogów kraju. Demokracja jest złem, nie mającym niczego wspólnego z cywilizacją łacińską, która była oparta na hierarchii i autorytecie, a nie na utopii równości i sobiepaństwa, które doprowadziły do upadku I RP, nie mogącej organizacyjnie w takich warunkach konkurować z państwami rządzonymi sprawnie silną monarszą ręką.
    Polska znajduje się obecnie w strukturach Zachodu, czyli żydomasońskiego obozu zagłady dla narodów europejskich (i nie tylko zresztą) i aby się z tej sytuacji wyzwolić (póki jeszcze jest co ratować), trzeba się połączyć z jakąś siłą, mogącą się potędze Zachodu przeciwstawić (i stanowić dla nas protekcję). A jedyną taką siłą jest obecnie grupa BRICS, w której Rosja obok Chin pełni czołową rolę. Gdybyśmy obecnie jakimś cudem wyszli ze struktur Zachodu, to - biorąc pod uwagę zespawanie w ciągu ostatniego ćwierćwiecza gospodarki polskiej z zachodnimi - Zachód zadusiłby nas gospodarczo w ciągu pewnie kilku-kilkunastu miesięcy i nawet nie musiałby urządzać tu rewolucji lub "bratniego" najazdu zbrojnego. Nie trzeba kochać Rosji, żeby wchodzić z nią w sojusz. Za to trzeba wyrwać się spod okupacji Zachodu, który niszczy Polskę duchowo, kulturowo, gospodarczo, a nasz naród po prostu biologicznie. Całe to pieprzenie, że Rosja jest taka czy siaka sprowadza się do tego, żeby zohydzić ją w oczach polskiej opinii publicznej i uniemożliwić w ten sposób naszemu narodowi ucieczkę spod okupacji zachodniackich globalistów. I prawdopodobnie także Tobie o to właśnie chodzi.
  • @
    to się pokrywa z moim spojrzeniem, chociaż ja nie piszę o "Syjonie".
    Ale mamy tu dużo podobieństw:
    http://xiezyc.blogspot.com/2014/01/na-zielonej-ukrainie.html
  • @LordConqueror 15:15:29
    Hadko słuchać jak ty pitolisz gościu.
  • Taka Prawda
    Tylko Janukowycz może trzymac te bestie w kagańcu.
  • @Adam Czeczetkowicz 22:18:48
    Ich tam jest tylko kilka milionów i też chcą się troszkę nachapać. Chodzi o to, żeby sami nas poprosili o pomoc w wejściu do Unii. A może małą federacyjkę?
    Janukowycz jest do kontroli zachodniej Ukrainy zbędny i już nigdy nie odzyska tam miru.
    Trzeb sprytem, a nie "po staremu".
  • Z bloga Ad Novum:
    .
    Na ukraińskim portalu internetowym „Banderowiec”, którego właścicielem i wydawcą jest organizacja „Prawy Sektor” ukazał się 19 listopada br. następujący tekst:

    http://banderivets.org.ua/rozmovy-pro-neobhidnist-zdachi-donbasu-tse-pratsya-na-koryst-nashyh-vorogiv-analitychnyj-komentar-pr

    W tekście tym zamieszczono taką oto mapę Ukrainy:
    https://i0.wp.com/banderivets.org.ua/sites/default/files/images/Karta_Ukrainy.preview.JPG
    Na tej „historycznej” mapie widzimy zarys Ukrainy, która sięga od Donbasu na wschodzie po znaczną część współczesnej południowo-wschodniej i środkowo-wschodniej Polski.

    Poniżej zamieszczę jeszcze jedną, współczesną już ukraińską mapę, na której widać granice tzw. Wielkiej Ukrainy, według aktualnej ich interpretacji:
    https://bialczynski.files.wordpress.com/2014/03/wielka-uraina.jpg?w=680
    Jak więc widzimy kraj, którego granice zostały ukształtowane w wyniku podejmowanych arbitralnie decyzji obcych mocarstw- a głównie carskiej Rosji i ZSRR- dziś sam ma ambicje wielkomocarstwowe, kwestionując te nadane mu w czasie wydarzeń historycznych granice.

    Wracając zaś do źródeł historii kształtowania się granic tego kraju, najlepiej ilustruje etapy ich poszczególnego powstawania poniższa mapa:
    https://malorus.files.wordpress.com/2014/03/map_of_ukraine_borders_1654_-_2014.jpg
    Jak widzimy na powyższej mapie Ukraina- w rozumieniu obszar, terytorium, a nie organizm państwowy, czy też państwowotwórczy- do 1654 roku zajmowała niewielki, w porównaniu z dzisiejszym, teren zaznaczony na czerwono. Dodam gwoli podkreślenia, że nie tworzyła ona do tego czasu żadnego organizmu państwowego, zaś nieliczne wzmianki o niej w źródłach historycznych dotyczył tylko obszaru będącego terenem przygranicznym, na obrzeżach ówczesnych państw, zamieszkiwanym w tym czasie przez mieszankę różnych nacji, a nie jednego jakiegoś narodu.

    Następnie w okresie pomiędzy latami 1654-1917 wchodził teren- zaznaczony na mapie w kolorze pomarańczowym- w skład Rosji jako jej integralna część zaanektowany po raz pierwszy przez carycę Katarzynę II, a następnie poszerzany podczas poszczególnych etapów rozbiorów Polski.

    Po zakończeniu I Wojny Światowej, wojny 20-tego Roku oraz II Wojny Światowej wyznaczono granice Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (USRR), będącej częścią federacyjnego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, co dokumentuje poniższa mapa:
    https://i0.wp.com/upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/07/Ukraine-growth.png
    No i na sam koniec, w 1954 roku decyzją pierwszego sekretarza BP KPZR, przyłączono w granice USRR Półwysep Krymski.

    Jak z powyższego widać granice tego kraju nie kształtowały się w wyniku jakiś wewnętrznych ukraińskich ruchów państwowotwórczych i poczucia przynależności państwowej zamieszkujących te tereny narodów tylko były narzucane przez czynniki zewnętrzne z przyczyn geopolitycznych lub w wyniku prowadzonej wewnętrznej polityki państwowej przez carską Rosję przy współdziałaniu z ościennymi mocarstwami, następnie przez ZSRR, co było wynikiem trzech wojen i rewolucji bolszewickiej oraz na koniec w wyniku decyzji podejmowanych przez samo BP KPZR.

    Używając zaś określenia „narody” a nie naród, nie robię tego przypadkowo, bo niech ktoś udowodni, że istnieje narodowość ukraińska w organizacji państwowej tego kraju i czym ona jest?

    Tak więc twór państwowy jaki dziś widzimy w postaci Ukrainy, nie dość tego, że posiada granice wytyczone decyzjami podejmowanymi przez czynniki zewnętrzne to dodatkowo kraj ten ma problemy z określeniem swojej przynależności narodowej, co nie przeszkadza mu w tworzeniu koncepcji kolejnego sztucznego i wydumanego tworu państwowego pod nazwą tzw. Wielkiej Ukrainy. Widocznie brak poczucia przynależności państwowej i fundamentu historycznego dla takiego tworu jakim jest państwo, pozwala im rozwijać wątek granic państwowych aż do absurdu? Nie dość tego brak jednoznacznego potępienia zbrodni nacjonalistów ukraińskich popełnianych w okresie II Wojny Światowej na innych mniejszościach etnicznych i narodowych, utwierdza ich w przekonaniu do swoich racji.

    Ciekawe dokąd ta droga nas zaprowadzi?

    Bo jak na razie obserwując to co się dzieje w Donbasie można wyciągnąć z tej sytuacji tylko bardzo negatywne wnioski, pamiętając przy tym, że nacjonalizm ukraiński gloryfikując zbrodniarzy, morderców polskiej ludności terenów przedwojennych Kresów Wschodnich i obecnych polskich terenów przygranicznych, jednocześnie nadal ma roszczenia terytorialne, np. wobec Polski.

    https://adnovumteam.wordpress.com/2014/11/25/wojna-domowa-na-ukrainie-25-11-2014r-80-dzien-rozejmu/

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej