Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
89 postów 560 komentarzy

Bomba atomowa generała Franco

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wywiad miesięcznika "Historia Do Rzeczy" (4/2013) z Jose Lestą, hiszpańskim dziennikarzem (z wykształcenia - fizykiem), autorem książki "Claves ocultas del poder mundial", w której opisał hiszpański program zbrojeń atomowych i jego tajemniczy koniec.

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

„Historia Do Rzeczy” [„HDR”] –Czym kierował się generał Franco, gdy rozpoczynał program budowy hiszpańskiej bomby atomowej?

 

Jose Lesta [JL] –Najważniejsza była chęć dołączenia do ekskluzywnego klubu krajów dysponujących bronią nuklearną, który w latach 40. tworzyły USA i ZSRS. Grupa mocarstw atomowych zaczęła się powiększać dopiero w latach 50. i 60. Atom dałby prawdopodobnie Hiszpanii prawo veta na forum ONZ i mocną pozycję w regionie.

 

HDR” –Amerykanie dysponowali bronią atomową już w 1945 r., ale na przykład pierwszy francuski wybuch jądrowy miał miejsce dopiero w 1960 r. Tymczasem instytucja powołana przez gen. Franco do pracy nad bombą powstała już w 1951 r. Jak zmieniłaby się pozycja międzynarodowa Hiszpanii, gdyby udało się jej wyprodukować broń atomową już wtedy?

 

JL –Możliwość produkcji hiszpańskiej broni nuklearnej, jak alarmowały zresztą raporty CIA, stała się realna dopiero w latach 60. Gdyby ta sztuka powiodła się gen. Franco, znacząco wzmocniłaby się pozycja międzynarodowa Hiszpanii, bo stałaby się ona jedynym – oprócz Francji – krajem na kontynencie europejskim dysponującym arsenałem jądrowym. Dzięki broni jądrowej Franco zyskałby też skuteczny środek nacisku na odwiecznego wroga – Maroko i inne kraje Maghrebu. Zresztą pierwsza próba jądrowa z pewnością miałaby miejsce na Saharze.

 

„HDR” –Gdzie znajdowało się centrum badań nad tajną bronią?

 

JL –W Madrycie. Kompletowaniem zespołu badawczego zajął się gen Juan Vigon. Musiał ściągnąć do stolicy rozproszonych po całym półwyspie inżynierów i fizyków. Badaniami zajęła się Junta de Energia Nuclear, czyli specjalnie w tym celu powołana instytucja. Jeszcze w 1948 r. nazywała się Junta de Investigaciones Atomicas, ale w 1951 r. wyszła z podziemia (wcześniej Franco ją utajnił) i zmieniła nazwę. Istnieje do dziś, ale pod jeszcze inną nazwą i zajmuje się badaniami z dziedziny energetyki, środowiska i technologii.

Kiedy w 1955 r. zmarł gen. Vigon, projektem jądrowym zajął się, aż do swojej tragicznej śmierci, adm. Luis Carrero Blanco. Franco dał mu praktycznie wolną rękę. Budowa bomby atomowej stała się jego obsesją.

 

„HDR” –Amerykanom udało się zbudować bombę dzięki pracy wielu noblistów, sławnych naukowców, także niemieckich. Hiszpanie byli w stanie poradzić sobie sami?

 

JL –Być może to brzmi zaskakująco, ale w Hiszpanii w latach 60. Nie brakowało teoretyków i eksperymentatorów, którzy byli zdolni do skonstruowania broni jądrowej. Zresztą, według moich informacji, część niemieckich naukowców, którzy wcześniej pracowali dla Hitlera, zgodziła się prowadzić badania dla Franco.

 

„HDR” –Czy Hiszpanię było stać na ten projekt?

 

JL –Koszty były rzeczywiście wysokie. W 1971 r. Centrum Studiów Obrony Narodowej (Centro Superior de Estudios de la Defensa Nacional) szacowało, że koszt doprowadzenia do pierwszej próby wynosi około 9 mln peset, czyli 50 milionów dzisiejszych euro. Początki były jednak stosunkowo łatwe dzięki… Amerykanom.

 

„HDR” –No właśnie. To jeden z najbardziej zaskakujących fragmentów pana książki. Jak to możliwe, że Amerykanie dali się tak nabrać?

 

JL –W czerwcu 1955 r. Hiszpania podpisała z USA porozumienie o współpracy nuklearnej w ramach projektu „Atom dla pokoju”. To był międzynarodowy program wymyślony przez amerykańską administrację na czas zimnej wojny. Chodziło o przekazywanie sojusznikom wiedzy i technologii pozwalającej na rozwój cywilnej energetyki jądrowej. Franco skwapliwie z tego skorzystał. Już w grudniu 1958 r. w towarzystwie admirała Carrero Blanco otworzył Narodowe Centrum Energii Nuklearnej (Centro Nacional de Energia Nuclear Juan Vigon), które powstało w Madrycie. Z USA spłynęły do Hiszpanii niemałe środki – 350 tys. dol. – na rozwój energetyki nuklearnej, które Franco, za plecami Amerykanów, przeznaczył na rozruch projektu budowy hiszpańskiej bomby atomowej. Pod koniec lat 60. budowa broni jądrowej w Hiszpanii była więc realna. Mieliśmy przecież pochodzący z naszych własnych kopalń uran, byliśmy pod tym względem samowystarczalni (Hiszpania ma drugie co do wielkości złoża uranu w Europie). Przez przypadek zdobyliśmy też resztki amerykańskich pocisków termojądrowych, w których pluton służył jako zapalnik syntezy termojądrowej. 17 stycznia 1966 r. Amerykanie stracili nad wodami Morza Śródziemnego bombowiec strategiczny B-52, a wraz z nim cztery pociski termonuklearne. Trzy z nich, oczywiście uszkodzone, znaleziono w małej rybackiej wiosce Palomares, w regionie Almeria. To – nawiasem mówiąc – jeden z największych wypadków w historii amerykańskiej armii, który Amerykanie określają terminem „broken arrow”. W każdym razie, kiedy hiszpańscy inżynierowie wiedzieli już, jak działa zapalnik, trzeba było rozwiązać już tylko jeden problem – wyprodukować takie zapalniki i wziąć skądś pluton (powstaje jako efekt rozpadu ze wzbogaconego uranu, potrzebna jest specjalna aparatura, żeby spowolnić tę reakcję – przyp. red.).

 

„HDR” –I w tym momencie do gry, dość niespodziewanie, weszła Francja.

 

JL –Francuzi, którzy od 1960 r. byli już nuklearną potęgą, zdecydowali się odstąpić nam technologię jednej ze swoich elektrowni atomowych, w której można było wyprodukować wszystko, czego nam brakowało. Carrero Blanco podpisał z Francją w tej sprawie specjalne porozumienie i w ten sposób powstała elektrownia Vandellos I w Katalonii. Dzięki pomocy Francuzów byliśmy w stanie wyprodukować nawet 200 kg plutonu rocznie.

 

„HDR” –Dlaczego Francja zdecydowała się na taki krok?

 

JL –Wszystko to działo się za plecami Amerykanów, zresztą zwykli Hiszpanie również nie zdawali sobie sprawy z ambicji Franco. Generał Charles de Gaulle zawsze myślał o Francji jako o kraju najważniejszym w Europie, próbował budować jego wielkość, m.in. dlatego dążył do budowy energetyki atomowej i skonstruowania francuskiej broni jądrowej. Chciał, aby Francja stała się nuklearną potęgą. Dlatego pomagał gen. Franco. Sądzę, że był przekonany, iż jeśli Hiszpania będzie dysponować bronią atomową, to wpływ USA na Europę się zmniejszy. Oczywiście amerykańskie służby wiedziały już w pewnym momencie, co się święci i alarmowały administrację. USA zaproponowały nawet Francji i Hiszpanii podpisanie traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (Tratado de No Proliferacion Nuclear). Jeden z jego punktów nakładał m.in. na sygnatariuszy zobowiązanie do zaprzestania prób rozwoju broni jądrowej. Oba kraje odmówiły.

 

„HDR” –Z jaką misją przyjechał do Hiszpanii w 1973 r. sekretarz stanu USA Henry Kissinger?

 

JL –To było w grudniu. Rozmawiał wtedy z najważniejszymi osobami w państwie, włącznie z gen. Franco i ks. Juanem Carlosem. Spotkał się także z adm. Carrero Blanco, z którym rozmawiał kilka godzin. Treść tych konsultacji jest nadal owiana tajemnicą, ale wiadomo, że obaj panowie rozmawiali podniesionym głosem, szczególnie w momentach, kiedy padły pytania o potencjał nuklearny Hiszpanii i o odmowę podpisania traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Podobno Carrero miał później powiedzieć, że czuł się w czasie tej rozmowy zastraszany. Tłumaczył Kissingerowi, że potencjał nuklearny ma wzmocnić Hiszpanię, na co sekretarz stanu miał odpowiedzieć: „Owszem, ale kiedy Hiszpania jest ważnym krajem, staje się niebezpieczna”.

 

„HDR” –Krótko potem Carrero Blanco zginął. ETA zorganizowała na niego zamach. Wysadziła w powietrze jego samochód.

 

JL –To się stało niecałe 24 godziny po spotkaniu z Kissingerem. Carrero Blanco wyleciał w powietrze 400 metrów od amerykańskiej ambasady w Madrycie. Oczywiście nie wiadomo dokładnie, jak do tego doszło, ciekawe jednak – to zawsze mnie zastanawiało – że kilka dni wcześniej z pobliskiej bazy amerykańskiej w okolicach Torrejon de Ardoz zginęły cztery pociski przeciwczołgowe. Zostały tam przewiezione z Fort Bliss w Teksasie i były naszpikowane nowoczesną technologią, m.in. miały nowoczesne czujniki bezprzewodowe. Śmierć Carrery i ta dziwna akcja sabotażowa w amerykańskiej bazie zahamowały oczywiście prace nad hiszpańską bronią jądrową.

 

„HDR” –Ale projekt się nie skończył nawet po śmierci gen. Franco?

 

JL –Prace nad bronią jądrową zostały zarzucone dopiero pod koniec lat 80. W latach 70., w czasach premiera Adolfa Suareza, szanse na wyprodukowanie bomby w krótkim czasie (nie więcej niż pięć lat) były bardzo duże, ale naciski na Hiszpanię stawały się coraz bardziej dokuczliwe. W końcu w lutym 1981 r., Hiszpania zgodziła się nawet na międzynarodową kontrolę swoich „podejrzanych” instalacji nuklearnych. Myślę, że kilka lat później, kiedy władzę zdobył Felipe Gonzales, czas potrzebny do wyprodukowania bomby był jeszcze krótszy, może wynosił nawet trzy lata. Hiszpania mogła wyprodukować nie tylko bombę, ale także rozpocząć seryjną produkcję broni nuklearnej. Wystarczyłyby decyzja polityczna i odpowiednie środki. Dzięki bombie Hiszpania stałaby się wtedy małą potęgą nuklearną i to bez wstępowania do NATO. Nie musiałaby też podpisywać traktatu TNP. Jednak za czasów rządów Gonzaleza doszło do serii spotkań z Amerykanami, które zakończyły się podpisaniem przez Hiszpanię traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, tego samego, którego w latach 60. nie chciały firmować ani Francja, ani Hiszpania Franco. To był ostateczny koniec marzeń o hiszpańskim potencjale nuklearnym.

 

[wywiad przeprowadziła Anna Gwozdowska]

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Jako, że zamach na adm. Luisa Carrero Blanco śmierdzi na kilometr globalizmem, podrążyłem trochę w necie na jego temat i nawet nie znając języka hiszpańskiego, łatwo się połapać, że ten zamach jest dla Hiszpanów tym samym, co dla nas śmierć gen. Władysława Sikorskiego (do której doszło prawie na pewno też w wyniku zamachu i prawie na pewno przeprowadzonego przez ten sam „anglo-amerykański establishment”). Podobnie jak zamach na premiera i wodza naczelnego Sikorskiego przesądził powojenny los Polski, zamach na zaledwie pół roku przed swą tragiczną śmiercią wyznaczonego na premiera falangistę Carrero Blanco, przesądził los ostatniego (obok Portugalii Salazara) państwa cywilizacji łacińskiej, które nie tylko nie stało się katolickim mocarstwem atomowym, ale z katolickiej dyktatury osunęło się w czeluście demokracji liberalnej i globalizmu.

Do tego sposób, w jaki odbył się zamach na adm. Carrero Blanco, jest chyba bezprecedensowy w całych dziejach zamachów bombowych wymierzonych w jednego człowieka.

A więc po kolei. Najpierw cytat z Wikipedii:

"Luis Carrero Blanco (ur. 5 marca 1903 w Santoña, zm. 20 grudnia 1973 w Madrycie) − hiszpański wojskowy i polityk. W 1918 wstąpił do hiszpańskiej Akademii Marynarki Wojennej, którą ukończył. W latach 1924-26 brał udział w kampanii wojennej w Maroku.  Po wybuchu wojny domowej w 1936 znalazł się na terenach pod kontrolą republikanów. Zanim przedostał się na tereny opanowane przez nacjonalistów w czerwcu 1937, ukrywał się najpierw w ambasadzie Meksyku, a później Francji. Po zwycięstwie nacjonalistów, Carrero Blanco stał się jednym z najbliższych współpracowników generała Francisco Franco. Zaowocowało to mianowaniem na rządowe stanowisko w 1957. Rozpoczął się tym samym awans admirała po szczeblach kariery, zarówno wojskowej, jak i cywilnej. W 1963 został mianowany wiceadmirałem, a w 1966 admirałem. W latach 1967-73 był zastępcą szefa Rady Państwa. Szczyt politycznej kariery nastąpił w czerwcu 1973, kiedy został mianowany premierem. Stał się tym samym pierwszym zastępcą Franco i był wskazywany przez komentatorów politycznych jako jego prawdopodobny następca. Sześć miesięcy później Carrero Blanco zginął w zamachu bombowym zorganizowanym przez ETA. Uważa się, że jego śmierć przyspieszyła przejście z rządów autorytarnych do demokracji. 

Opis zamachu:

Kościół jezuitów znajduje się zaledwie 300 metrów od jego domu na ulicy Serrano, ale admirał nigdy nie chodził tam piechotą. Jego limuzynę eskortował jeszcze jeden samochód z żołnierzami, który pojechał przodem. Konwój skręcił w uliczkę Claudio Coello, by jak co dzień wjechać na klasztorny dziedziniec obok kościoła. Ładunek zamontowany w studzience kanalizacyjnej zamachowcy odpalili precyzyjnie, pod dodge'em premiera. Siła wybuchu wyrzuciła dwutonowe auto na wysokość 25 metrów. Samochód przeleciał nad kamienicą, zawadził o dach i spadł na klasztorne patio."

http://pl.wikipedia.org/wiki/Luis_Carrero_Blanco

 

Dokumentacja fotograficzna zamachu:

1) Uchwycony moment wybuchu:

 

2) Tak wyglądał później lej po zdetonowanym pod samochodem admirała ładunku wybuchowym:

 

3)  Samochód w momencie przelatywania nad kamienicą:

 

4) Samochód w momencie spadania:

 

5) Stan samochodu po zamachu:

 

6) Dwa szkice pokazujące przebieg zamachu:

 

 

Zamach, który (będąca prawie na pewno na pasku CIA) ETA nazwała Operacją "Ogr" (Operacion "Ogro") został zekranizowany w hiszpańsko-francusko-włoskim filmie fabularnym z 1979 r. pt. "Operacion Ogro". Filmu nie oglądałem, więc nie ręczę za jego wymowę.

http://www.filmweb.pl/film/Operaci%C3%B3n+Ogro-1979-8302


 

KOMENTARZE

  • ...
    http://mahtan.wordpress.com/2011/11/29/mato-la-cia-a-carrero-blanco/
    http://manuescrig.wordpress.com/2014/01/25/la-gran-estafa-de-la-democracia-historias-de-carrero-blanco/
    http://www.libertaddigital.com/opinion/fin-de-semana/todos-quieren-matar-a-carrero-1276239466.html
    http://ihistoricooficial.blogspot.com/2013/12/1973-el-atentado-contra-carrero-blanco.html
  • Gen. Franko Świerczewski zapewnił zwycięztwo i 600 sowieckich czołgów T-26 mimo, że ani jeden czołg Hitlera i Mussoliniego nie
    nie był uzbrojony w armatę a tylko w CKMy. Grupie trzymajacej władzę w ZSRR i zapewniajacej mu "marksistowski" rozwoj oraz dopływ informacji i technologii oraz techniki i finansow z krajow rozwiniętych zalezało nie tyle na 900 tonach zlota hiszpańskiego jakie po zwycięztwie Franko trafiło do ZSRR ani na usunieciu zagrożenia konkurencyjnym komunizmem "republikańskim" ile na zapewnieniu ZSRR odpowiedniego sukcesu w przygotowywanej II wojnie światowej jaki by umożliwiał wykorzystanie ZSRR (jak się okazalo i bermanowskiej PRL) do zapewnienia sukcesu organizacji sjonistycznej kolonizacji Palestyny i uznania (w 1948r przez ONZ na wnioisek Gromyki) żydowskiegopaństwa w Palestynie (czego po "republikanach" hiszpańskich trudno sie bylo spodziewać bardziej niz po marynarzach Kronsztadu)
    http://telewidz.neon24.pl/post/99772,zbawienne-powstanie-warszawskie-i-jego-kapitulacja
    Taki szczęściarz jak Franko miał szanse i na atom
  • ODEZWA DO NARODU POLSKIEGO
    MY NARÓD POLSKI WYPOWIADAMY POSŁUSZEŃSTWO ŻYDOWSKO-NIEMIECKIEJ WŁADZY TO NARÓD SPRAWUJE WŁADZĘ W RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ ART 4 KONSTYTUCJI

    WYPOWIADAJĄC WŁADZĘ OBCYM NAM RZĄDOM PODEJMUJEMY WALKĘ O ODEBRANIE ZŁODZIEJOM STOCZNI GDAŃSKIEJ KOLEBKI SOLIDARNOŚCI POLACY-RODACY WYBIŁA GODZINA WOLNOŚCI NIE ZAPRZEPAŚĆCIE TEJ SZANSY NA WOLNĄ POLSKĘ Stefan Dembowski

    https://www.youtube.com/watch?v=hkVkawKtmSw

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej