Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
93 posty 587 komentarzy

Antypolski szowinizm białoruskiej opozycji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Krótko mówiąc: takie samo szowinistyczne tałatajstwo, co litewska opozycja przed rozpadem ZSRS i tak samo ukaże swe antypolskie oblicze, gdy tylko dojdzie do władzy.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Białoruskie Radio Svaboda chce odebrać Polsce Białystok?

Nadające z czeskiej Pragi opozycyjne Radio Svaboda zamieściło 15 października na swojej stronie na Facebook mapę, na której należące do Polski Podlasie razem z Białymstokiem objęte jest granicą Białorusi. Oprócz tego obejmuje ona także kaliningradzki obwód i zachodnie obwody Rosji. To nie wszystko - Białoruś sięga także zamieszkanej przez Polaków litewskiej Wileńszczyzny oraz łotewskiej Łatgalii, gdzie około połowa mieszkańców to Rosjanie i Polacy.
 
Według redaktora lub całej redakcji Radio Svaboda odebranie ziem Rzeczpospolitej to "jeden z wariantów" szukania na Białorusi "alternatywy dla Rosji i Eurazji" jak wynika z opisu. Można pomyśleć, że redakcja uważa ten "wariant" za całkiem dobry, skoro mapa od miesiąca jest na ich stronie. Redakcja nie dyskutowała także z popierającymi taki wariant komentarzami jakie pojawiły się pod mapą.
 
 
Radio Swaboda jest białoruskojęzyczną częścią fundowanego przez Amerykanów Radio Wolna Europa. Pracują w nim dziennikarze reprezentujący krytyczne nastawienie wobec obecnych władz Białorusi, wspierający kręgi określające siebie jako "demokratyczna opozycja". Czy demokracja ta ma polegać na pobudzaniu wrogości do Polski i Polaków? Dobrze wiemy o tym, że na białoruskiej opozycji nie brakuje takich co odmawiają nam prawa do własnej tożsamości, określają nas jako "spolonizowanych Białorusinów". Równie często białoruscy opozycjoniści określają tak naszych rodaków z północnej Wileńszczyzny - zamieszczona przez Radio Svaboda grafika obrazuje ten stary, ciągle obecny mit białoruskiego nacjonalizmu. Dziwi jednak, że w środowiskach tych jest tego rodzaju mitów tak dużo, że ośmielają się one stawiać pod znakiem zapytania granice Rzeczpospolitej. I to mimo tego, że właśnie władze Polski są jednym z głównych zwolenników i sponsorów białoruskiej opozycji.
 
Aż 163 fanów Radio Svaboda polubili taką mapę. 28 z nich udostępnili ją na swoich osobistych stronach. Wśród nich jeden z najbardziej znanych białoruskich opozycjonistów Franak Viaczorka. Jak napisał pomysł odebrania Polsce Podlasia to dla niego "ciekawa wersja".
 
Nasza dyskusja z Viaczorką trwa prawie od początku działania naszego bloga. Więcej niż dwa lata temu opisaliśmy nieprzyjazne nastawienie Viaczorki do opozycyjnego kandydata w wyborach lokalnych w Grodnie, który używał języka polskiego w kampanii wyborczej. Viaczorka potem wielokrotnie różnych dyskusjach określał siebie jako przyjaciela Polski i Polaków. Nic dziwnego - długi okres mieszkał w Polsce i polskie instytucje przez lata sponsorowały jego działalność. Pracował w Belsacie, dostał teżod Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej 2 miliony dolarów na film fabularny, dla którego napisał scenariusz. Dziś jest już w Pradze gdzie pracuje... w Radio Svaboda. Patrząc na zamieszczoną prze niego mapę można stwierdzić, że wraz ze zmianą miejsca pracy i zamieszkania jego "przyjaźń" do Polski i Polaków znacznie się zmieniła.

 

Źródło: //polacygrodzienszczyzny.blogspot.com/2014/11/biaoruskie-radio-svaboda-chce-odebrac.html
 

KOMENTARZE

  • Białoruscy nacjonaliści i eurofederaści walczą w ukraińskiej wojnie domowej po stronie junty:
    https://vk.com/belpahonia
  • Неудавшийся белорусский Майдан 2010 года в Минске
    https://www.youtube.com/watch?v=sOAwi4brSkU
  • Natrafiłem na profilu "Narodowy Komandos" na fb ciekawy wpis o postawie Białorusinów wobec Polski podczas II wojny światowej:
    ''Ludność białoruska oczekuje jakichkolwiek zmian [...], filozofia mas chłopskich jest: nic nie mówić, nic nie wiedzieć,
    nic nie robić. Godni, obdarci, niepiśmienni chłopi nie są zainteresowani żadnymi działaniami politycznymi ani społecznymi. Pójdą oni z entuzjazmem za każdym, kto obieca im chleb i więcej ziemi, by produkować chleb”
    (Cytat z czasopisma „Biełaruski Front” z 1 lutego 1939 r.)

    W okresie międzywojennym Białorusini zamieszkiwali województwa północno-wschodnie II Rzeczypospolitej: wileńskie, nowogródzkie, poleskie oraz powiaty: Grodno, Wołkowysk, Białystok, Sokółka, Bielsk Podlaski w województwie białostockim.
    Białorusini zasiedlali głównie wieś,tworząc największe skupiska we wschodniej części powiatu białostockiego i w powiatach bielsko podlaskim,grodzieńskim,sokólskim i wołkowyskim.
    Ludność białoruska -wyjątkowo uboga i żyjąca w prymitywnych warunkach-podatna była na wszelkiego rodzaju demagogię społeczną.Występowały wśród niej obok siebie ogniwa działającej
    w latach 1925–1927 Robotniczo-Włościańskiej Hromady oraz Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi (1923–1938)
    i najbardziej dziwaczne sekty religijne ze sławetnym Eliaszem Klimowiczem z Grzybowszczyzny na czele.
    Świadomość narodową zastępowała szeroko rozpowszechniona wśród Białorusinów identyfikacja regionalna („tutejsi”, „Poleszucy”) i wyznaniowa („prawosławni”, „katolicy”). Większość, bo ok. 80 proc. Białorusinów, wyznawała prawosławie, liczebność Białorusinów katolików szacowano zaś na 5 do 20 proc. populacji.
    Na ludność polską regionu,pod względem politycznym największy wpływ miało STRONNICTWO NARODOWE.
    Konflikt pomiędzy społecznością polską i częścią społeczności białoruskiej nie zaczął się od akcji przeprowadzonych przez kpt. Romualda Rajsa "Burego" na przełomie stycznia i lutego 1946 r., ale znacznie wcześniej ,bo już w XIX wieku
    Naturalnie,skupię się na bliższym okresie,kiedy to część białoruskich „sąsiadów” dopuściła się jawnej zdrady państwa polskiego.
    Białoruscy obywatele Drugiej Rzeczpospolitej w momencie przegranej przez Polskę we wrześniu 1939 roku wojny obronnej znajdowali ''powody do radości'' **płynącej z faktu zjednoczenia ziem białoruskich pod sztandarami Zw.Radzieckiego.
    Wymowne świadectwo tego znajdujemy we wspomnieniach pochodzącego z Kresów białoruskiego pisarza Alaksieja Karpiuka;
    „Liczni moi ziomkowie byli zuchwale ustosunkowani do rządu bo wiedzieli: na wschodzie są potężni protektorzy. Tu Piłsudski, ale my mamy Ojczyznę. W wyobrażeniu naszych ludzi była ona rajem na ziemi, krainą mlekiem i miodem płynącą, gdzie przyodziani jedwabiem ludzie mieszkają w pałacach. Wiara w to była świętą do naiwności, upartą śmiertelnie, czasem graniczyła z sekciarstwem. Białoruskie wsie ówczesnej Polski duszą były na Wschodzie. Ostatnio stamtąd docierały dzikie pogłoski o niesprawiedliwości, która panuje w ZSRR, o głodzie, więzieniach, łagrach, ale nikt nie wierzył. Uważano, że «Pany», zarazy, fabrykują bajki. Wśród naszych ludzi panowała niezłomna, niezachwiana wiara w ZSRR: żyją tam nie znając biedy. Oto Stalin przypomni sobie o nas, pokrzywdzonych w Polsce Białorusinach, przyłączy Zachodnią Białoruś do Wschodniej, wtedy my też będziemy żyć szczęśliwie. Święte, ale naiwne oddawanie czci mitom nadawało ludziom mocy w znoszeniu ucisku narodowościowego sanacyjnej władzy, ożywiało nadzieję oraz dodawało sił w walce o swe prawa”.
    Przykładowym dokumentem ukazujàcym życzliwe przyjecie wojsk radzieckich przez Białorusinów może być raport
    I sekretarza Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii (bolszewików) Białorusi Pantielejmona Ponomarienki dla Stalina o sytuacji na Kresach z 25 września 1939 r. sporządzony po podróżny na podbite ziemie północno-wschodnie II Rzeczypospolitej. Czytamy w nim m.in.:
    „Białoruscy chłopi przejawiajà wspaniałe nastroje, jak mogą, tak pomagajà Armii Czerwonej”.
    Doszło wówczas do licznych zbrodni na żołnierzach WP i polskiej ludności cywilnej, popełnionych przez białoruskich „sąsiadów” pod szyldem różnych „rewolucyjnych komitetów” i „czerwonej milicji”.
    - w nocy 17/18 IX 1939 we wsi Bobiy' (powiat Lida) miejscowi chłopi białoruscy zamordowali w czasie snu ok. 40 żołnierzy KOP-u, którzy cofali się od granicy sowieckiej.Zwłoki zakopano bez mogiły na terenie późniejszego kołchozu.
    - Pod miasteczkiem Kobryń, niedaleko wsi Buchowicze
    „..chłopi schwytali sześciu polskich oficerów. Poddano ich okrutnym, wielogodzinnym torturom, a następnie zabito kijami i widłami”.
    - Pod miejscowością Krasnolesk powiatu kobryńskiego
    „…chłopi zamordowali beznogiego inwalidę, kapitana WP Twardowskiego, którego uduszono sypiąc mu piach do gardła”.
    - „…rannego żołnierza z okolic Poznania najpierw zapytano o narodowość, a kiedy oświadczył, że jest rodowitym Polakiem, skwitowano to śmiechem i powiedzeniem ‘zakalonnyj Polak’. W chwilę potem pchnięto go bagnetem w okolicę serca i skonał”.
    - Jednym z najgłośniejszych mordów w powiecie kosowskim było okrutne zabójstwo policjanta Stanisława Muchy
    „… policjantowi Stanisławowi Mucha (lat ok. 40) zabójcy rozpruli brzuch, wyrwali wnętrzności i zawiesili je na drzewie”.
    Należy jeszcze przypomnieć o zbrodniach w których Polacy zostali zgładzeni przez białoruskich „sąsiadów” WYŁĄCZNIE dlatego, że byli Polakami:
    - Budowla(21- 23 września 1939r.)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Budowli

    - Lerypol (22–24 września 1939r)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Lerypolu

    - Trzeciaki (17 września 1939r)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Trzeciakach

    - Brzostowica Mała,koło Grodna(17 września 1939r)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Brzostowicy_Ma%C5%82ej

    Nienawiść okazywana Polakom przez część białoruskich „sąsiadów”(nie tylko przez nich) wywoływała bardzo stanowczą reakcję ze strony Wojska Polskiego. WP traktowało niektóre fragmenty ziem wschodnich jako zrewolto­wane terytorium.
    Akcje odwetowe w stosunku do wrogiej ludności białoruskiej były podejmowane zgodnie z prawem stanu wojennego.
    ''[...]nierzadko polska reakcja(...)nie miała charakteru przemyślanych działań, a nosiła jedynie cechy zemsty,
    nie zawsze spotykającej faktycznych sprawców. Policja i wojsko, biorące udział w akcjach pacyfikacyjnych bez sądów, rozstrzeliwały każdą osobę cywilną z bronią w ręku. Oddziały polskie, napotykając zbrojny opór miejscowej ludności,
    przełamywały go siłą. Przy wymierzaniu kar stosowano również odpowiedzialność zbiorową. Świadkiem jednego z takich zdarzeń na Polesiu była
    W. Malinowska:
    „kiedy podjechaliśmy bliżej, okazało się, że płonie długa może
    1,5-kilometrowa wieś-ulicówka zwana Postuple. To był odwet za zamordowanie kilkunastu bezbronnych rannych żołnierzy polskich. Oddział, który wpadł do wioski nie zdążył zapobiec zbrodni, więc rozproszył się po wsi, podpalając wszystkie domy po kolei (...). Żar, dym nie do wytrzymania. rozdzierający płacz matek, które przybiegły zbyt późno z pola i nie zdążyły uratować zamkniętych w chałupach małych dzieci (trwały akurat wykopki ziemniaków). Starsze kobiety i mężczyźni próbowali uratować, chociaż cokolwiek z dobytku (...)”
    Podobną reakcję polskich oddziałów opisał ppor.
    Czesław Bogdanowicz
    „Pierwsze już dnie [po 17 IX – W.S.] przynoszą nam niespodzianki, z okolicznych skomunizowanych wsi do kolumny maszerującej zwarcie padają strzały z rkm i kb. –
    pojedynczy strzelcy oraz małe grupki 2-3, odłączający się od pododdziałów, giną bez wieści, krążą pogłoski że zostali zamordowani. Wiadomości te potwierdzają
    się we wsi Nowosiółki, powiatu kobryńskiego, osobiście znalazłem w jednym z ogródków kilka ukrytych siodeł ułańskich. Przeprowadzone dochodzenie
    w 99% stwierdza, że ułani zostali zamordowali.
    jak stwierdzono po paru godzinach, byli to zwiadowcy konni. Wypadki te mnożą się – żołnierze odruchowo
    mszczą się na okolicznych mieszkańcach – odtąd wieś, z której padły strzały względnie znajdowano zamordowanego żołnierza, stawała w ogniu”
    Palenie wiosek, z których padały strza­ły, i branie zakładników były standar­dową procedurą surowego stanu wojennego,stosowaną przez żołnierzy polskich we wrześniu 1939 roku.
    - Porucznik Marian Kowalewski: “Wioskę Podzamcze puściliśmy z dymem, żołnierz rozdrażniony nikomu pardonu nie dawał, drażniły strzały puszczane zza węgła i widok triumfalnej bramy z czerwienią. Z gorejącego domu kto wypadał, kładł się pod kulą karabinową”.
    - Porucznik Stanisław Kroczek: “Ludność poleska ustosunkowuje się do nas wrogo. Strzelanina trwa każdej nocy. Żołnierze boją się iść w straży tylnej, gdyż Poleszucy strzelają do ostatnich oddziałów. Specjal­na kompania złożona z marynarzy wyko­nuje egzekucje na wsiach. Częste pożary znaczą, którędy przechodzi wojsko”.
    - Komandor Witold Zajączkowski: “Każ­da wieś, z której strzelano do naszych wojsk, z reguły została spalona”.
    Porucznik Karol Witold Naszkiewicz: “W dniu 15 IX otrzymałem rozkaz udania się z 50 najlepszymi żołnierzami do wsi Nadiatycze. Gdy nadjeżdżałem, wieś już była zdobyta przy stratach policji 7 zabitych i 20 ciężko rannych. Wieś została spalona. Złapani pop i nauczyciel rozstrzelani”.
    - Zgrupowanie gen. Franciszka Kleeberga
    “Uzbrojona banda otworzyła ogień z broni maszynowej, kładąc trupem niemal wszystkich żołnierzy z patrolu. W odpowiedzi na to dowództwo owych jednostek wydało rozkaz otoczenia wsi, rozstrze­lania części mieszkańców – mężczyzn i spalenia zabudowań. Zamieszkałym w kolonii Piaseczno Polakom poradzono, by uciekali do centralnej Polski, gdyż tu dla nich życia nie będzie”.
    W zdecydowany sposób Wojsko Polskie rozprawiło się również z dywersantami białoruskimi w Grodnie oraz Skidlu(18 września 1939r).
    Odpowiedzialność zbiorową stosował również mjr Henryk Dobrzański “Hubal” który puścił z dymem miejscowości Ostryna i Jeziory, w których uaktywniła się miejscowa V kolumna.
    Nawet w aktach sprawy „Burego” wynika wyraźnie ze składanych zeznań i przedłożonych materiałów, iż głównym powodem akcji na białoruskie wioski był fakt, iż ich mieszkańcy napadali na żołnierzy WP we wrześniu 1939 r. Mieszkańców Zań oskarżano o napad na szpital polowy WP.Po 17 -tym września 1939 roku został on opanowany przez białoruskich dywersantów.Rannych żołnierzy wraz z personelem szpitala przekazano w ręce władz sowieckich,które umieściły ich w obozie w Kozielsku.Większość z nich wymordowano.
    Wśród żołnierzy 3 Brygady Wieleńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW) krążyły zatrważające opowieści o torturowaniu i mordowaniu polskich żołnierzy wracających z frontu do domu w 1939 roku przez Białorusinów.
    Niemniej należy przypomnieć, że około 70 tys. Białorusinów walczyło z Niemcami w obronie Polski (poległo około 7-8 tysięcy), wielu trafiło do niemieckiej niewoli. Wyróżniali się bojową postawą w bitwie pod Mławą(1-3 września 1939r.) czy w szeregach 30. DP w Armii „Łódź”.

    cdn.
  • ...
    cd.
    22 października 1939 roku odbyły się wybory do Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Białorusi utworzonego przez władze sowieckie. Duża sala nowoczesnego gmachu białostockiego Teatru Miejskiego (otwartego w 1938 r.) posłużyła jako miejsce obrad Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Białorusi. Zgromadzeniem Ludowym Zachodniej Białorusi Sowieci nazywali północną część zabranych Polsce ziem. Zaliczono do niej nie tylko podlaski Białystok, ale też miasta mazowieckie, m.in. Łomżę, Zambrów i Kolno.
    28–30 października 1939 r., w Białymstoku pod hasłem ''śmierć białemu orłowi'' delegaci wyłonieni we wspomnianych wcześniej wyborach, zebrani na widowni teatru, podjęli decyzję o upaństwowieniu prywatnej własności ziemskiej, fabryk i banków.
    Zgromadzenie Ludowe wystąpiło z „prośbą” do Rady Najwyższej ZSRR o włączenie Zachodniej Białorusi w skład Białoruskiej SRR. 2 listopada Rada Najwyższa ZSRR uchwaliła akceptację wniosku Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Białorusi i przyłączyła ją do Białoruskiej SRR, a tym samym w granice Kraju Rad.W skład „Zachodniej Białorusi” weszły polskie województwa:
    białostockie, nowogródzkie, poleskie, wileńskie i północno-wschodnie fragmenty warszawskiego. Tymczasową stolicą „Zachodniej Białorusi” został Białystok.
    Liczba ziemian zamordowanych przez Białorusinów na Kresach Północno-Wschodnich przez,była we wrześniu 1939 r. niemal trzykrotnie wyższa od liczby zamordowanych na ziemiach południowo-wschodnich, gdzie przeważali Ukraińcy.

    Po zajęciu latem 1941r. terytorium Białorusi przez wojska niemieckie widoczna była współpraca z okupantem z Niemcami;
    '' Okupację niemiecką chciano wykorzystać dla wprowadzenia Białorusinów do miejscowej administracji,rozwinięcia
    ich świadomości narodowej i stworzenia własnego wojska.(..,)wielu szło na współpracę [z Niemcami] nie z pobudek ideowych,ale z przyczyn materialnych.''
    Niebagatelną rolę w dziejach okupowanej Białorusi odegrał
    generalny komisarz Białorusi, Wilhelm Kube, który w
    kwestii nacjonalizmu białoruskiego nie zgadzał się z poglądami fanatycznie nastawionych działaczy nazistowskich w
    Berlinie.
    ''Na Białorusi pojawił się niezwykły gauleiter Kube .Uważał on ,że aby zwyciężyć bolszewików,należy współpracować z Białorusinami''.
    Ten ''niezwykły'' według białoruskiego historyka gauleiter Kube, uważał, że białoruski ruch narodowy jest zbyt słaby,by rzeczywiście zagrażać okupantom niemieckim, natomiast wystarczająco silny, by z jego pomocą wyeliminować z Białorusi wpływy polskie i radzieckie.Skutkiem tego były różnorodne koncesje udzielane ruchowi białoruskiemu przez administrację cywilną Generalnego Okręgu Białoruś. Od 1 października 1941
    r. uruchomiono więc na tym obszarze szkoły powszechne i średnie z przeważnie białoruskim językiem nauczania. 22 października 1941r.''niezwykły'' Kube ogłosił powstanie (liczącej w szczytowym okresie istnienia blisko 30 tys. Ludzi) Białoruskiej Ludowej Samopomocy (BLS) z Janem Jermaczenką na czele – organizacji, która miała zajmować się pomocą społeczną dla ludności białoruskiej i służbą zdrowia, faktycznie zaś propagowała tworzenie
    białoruskich instytucji kulturalnych (czytelni, bibliotek, zespołów artystycznych) i wojskowych (Białoruski Korpus Samoobrony). Duży napływ białoruskich ochotników pozwolił na sformowanie około dwudziestu batalionów Samoobrony. Przywódcy Białoruscy widzieli w Białoruskiej Samoobronie ''zarodek przyszłej białoruskiej armii''
    Spośród społeczności białoruskiej wywodziło się wielu groźnych agentów niemieckich różnego szczebla - z najgroźniejszymi,jak
    Strelczuk,Biwojno,Turowski i Matczuk na czele.
    W Białymstoku (Bezrik Białystok) kwaterowały dwie Białoruskie Kompanie SS dowodzone przez Jana Giełdę,byłego działacza KPZB i Hromady. Uczestniczyły one w akcjach przeciwpartyzanckich i eksterminacji ludności cywilnej.
    W skład policji pomocniczej Hilspolieej wchodziła wyróżniająca się służalczością i wrogością do Polaków policja białoruska organizowana przez Komitety Białoruskie.
    Część ludności białoruskiej zachowała sympatię do władzy radzieckiej i wspierała czerwoną partyzantkę.Dość pokaźna część natomiast wiązała swe nadzieje z Niemcami i współpracowała z nimi,tworząc oficjalnie działający w Białymstoku(Bezirk Białystok),kierowany przez Iliaszewicza i Tomszczyka - Komitet Białoruski.
    Powstał w lipcu 1941 r. w okręgu białostockim z polecenia niemieckiej Służby Bezpieczeństwa (SD). Komitet ten posiadał swe agendy w dziesiątkach miejscowości wschodniej Białostocczyzny. Ściśle współpracował z władzami administracyjnymi i Gestapo.
    W przypadku stosowania odpowiedzialności zbiorowej za sabotaże,dywersje i akcje partyzanckie,lokalni działacze Komitetów Białoruskich przekładali Niemcom listy polskich zakładników (m.in. lipiec 1943 Bielsk Podlaski).
    W 1943 r.''niezwykły'' Kube wyraził zgodę na utworzenie wzorowanego na Hitlerjugend Związku Młodzieży Białoruskiej,przy komisarzu generalnym Białorusi zaś powstała Białoruska Rada Zaufania z prof. Wacławem Iwanowskim na czele.
    Członkowie Związku Młodzieży Białoruskiej nosili czarne mundury szyte na wzór uniformów Hitlerjugend. Podstawowym kierunkiem pracy wychowawczej Związku Młodzieży Białoruskiej było wyzwolenie młodzieży białoruskiej od wrogich i szkodliwych wpływów, jej odrodzenie moralne i wychowanie w duchu Nowej Białorusi pod przywództwem narodowosocjalistycznych Niemiec. Związek Młodzieży Białoruskiej liczył dwanaście i pół tysiąca członków.
    Na 5 Plenum KC białoruskiej partii komunistycznej w dniach 28-29 lutego 1943 r. szef Centralnego Sztabu Ruchu Partyzanckiego Pantelejmon Ponomarenko stwierdził „walka z wrogim polskim podziemiem jest nieunikniona”
    22 czerwca 1943 za jego sprawą Komitet Centralny KP(b) Białorusi podjął na plenum w Moskwie uchwałę „O przedsięwzięciach w zakresie dalszego rozwijania ruchu partyzanckiego w zachodnich obwodach Białorusi” stwierdzającą, że „zachodnie obwody radzieckiej Białorusi stanowią integralną część Republiki Białoruskiej”, że „nacjonalistyczne oddziały i grupy tworzone przez polskie koła reakcyjne należy izolować od ludności przez tworzenie radzieckich oddziałów i grup, składających się z ludzi pracy narodowości polskiej” oraz że należy „wszystkimi sposobami zwalczać oddziały i grupy nacjonalistyczne”. Rozkaz ten stał się podstawą do mordu popełnionego 26 sierpnia 1943 przez sowiecką Brygadę Partyzancką im. Woroszyłowa dowodzoną przez płk Fiodora Markowa na 80 żołnierzach AK z oddziału Antoniego Burzyńskiego „Kmicica” działającego w rejonie jeziora Narocz. 30 listopada 1943 Ponomarienko wydał rozkaz dotyczący rozbrajania polskich oddziałów partyzanckich i rozstrzeliwania ich członków „w razie oporu”. Wykonując ten rozkaz, następnego dnia dowódca sowieckiej Brygady im. Stalina gen. Grigorij Sidoruk zaprosił na rozmowy do Prudziszcza partyzantów Zgrupowania Stołpecko-Nalibockiego AK na czele z dowódcą Zgrupowania, mjr Wacławem Pełką „Wacławem”, którzy zostali wówczas podstępnie rozbrojeni; część z nich przewieziono samolotem do Moskwy i osadzono w obozach internowania, a część (ok. 50 osób) zamordowano.

    cdn.
  • ...
    cd.

    Z listu okólnego Ponomarenki z 22 czerwca 1943 roku: „W rejonach objętych wpływami naszych oddziałów partyzanckich i centrów partyjnych działalności grup polskich, utworzonych przez nacjonalistyczne koła reakcyjne, nie dopuszczać. Kierowników w sposób niedostrzegalny usuwać. Oddziały rozpuszczać i magazyny broni przejmować lub, jeśli będzie możliwość, brać takie oddziały pod swoje pewne wpływy. Wykorzystywać, kierując je do aktywnej walki z Niemcami. W odpowiedni sposób przegrupowując i rozdrabniając, należy pozbawić je znaczenia [jako] samodzielne jednostki bojowe i dołączyć do wielkich oddziałów [sowieckich], po czym po cichu przeprowadzić odpowiednią czystkę z elementów wrogich. Brać pod uwagę, że nacjonaliści polscy są dobrymi konspiratorami, mistrzami wiarołomstwa i prowokacji. Oni będą wysyłali i już wysyłają do naszych oddziałów swoich przedstawicieli, którzy udają osoby lojalne [...]. Takich osobników należy wykrywać i likwidować”.
    Białorusini mieli swój udział w kampanii antypolskiej w ramach programu eksterminacji tzw. Polenaktion - akcja likwidacji polskiej inteligencji.
    W ramach „Polenaktion” (1942-43)zginęło jak się oblicza ponad 1 tys. Polaków, nie licząc tysięcy uwięzionych i wywiezionych na roboty do III Rzeszy.
    Białoruska Ludowa Samopomoc(BLS) w latach 1942-43 była zaangażowana w akcję wysyłania na roboty przymusowe do Niemiec osób naro­dowości polskiej. W ten sposób BSL usiłowała pozbyć się ''zbędnego'' elementu polskiego.Działacze BLS
    zaproponowali Niemcom deportowanie z Nowogródczyzny i Słonimszczyzny 4–6 tys. pol­skich nauczycieli, urzędników, ziemian i duchownych.Ok. tysiąca Polaków zwolniono z pracy i zastąpiono Białorusinami na ziemiach zachodniej Białorusi.
    W lipcu 1941 r. w okręgu białostockim,powstał z polecenia niemieckiej Służby Bezpieczeństwa (SD) komitet Białoruski w Białymstoku, a następnie w Grodnie.W końcu 1943 r. w okręgu białostockim istniało 150 szkół białoruskich, w których uczyło się ok. 18 tys. uczniów,gdy polskie szkoły były definitywnie likwidowane.
    Koniecznie należy wspomnieć o niemieckich formacjach wojskowym złożonych z Białorusinów;
    - Pierwszy białoruski oddział szturmowy
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pierwszy_bia%C5%82oruski_oddzia%C5%82_szturmowy

    - białoruska policja pomocnicza(36 Białoruski Pułk Policyjny)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/36_Bia%C5%82oruski_Pu%C5%82k_Policyjny

    - 13 batalion policji pomocniczej SD
    https://pl.wikipedia.org/wiki/13_Bia%C5%82oruski_Batalion_Policyjny_SD

    - Batalion ochrony kolei
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82oruski_batalion_ochrony_linii_kolejowych

    - Białoruska Samoobrona
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82oruska_Samoobrona

    - Białoruska Obrona Krajowa
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82oruska_Obrona_Krajowa

    - Samodzielny batalion spadochroniarzy Dalwitz
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Batalion_desantowy_Dalwitz

    - 30 Dywizja Grenadierów SS (białoruskiej nr 1)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/30_Dywizja_Grenadier%C3%B3w_SS_(1_bia%C5%82oruska)

    - Nowogródzki szwadron konny
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Nowogr%C3%B3dzki_szwadron_konny

    - 68 konny batalion Schuma(12 batalionów)
    - batalion policji w Okręgu Białystok (dowódca mjr Jan Giełda)
    4 kompania wyżej wymienionego 13 batalionu policji pomocniczej Sipo(SD) jest
    odpowiedzialna za zamordowanie 22000 więźniów(przeważnie Polaków ze wszystkich warstw społecznych) w obozie w Kołdyczewie ,który jest symbolem polskiej martyrologii na Nowogródczyźnie.
    http://www.fronda.pl/blogi/prawda-o-nobliscie/oboz-smierci-w-koldyczewie,38832.html

    https://lm-wkl.livejournal.com/3098.html

    Do największych oprawców i organizatorów zbrodni zaliczali się m.in.Białorusini-Iwan Kałosza, Dymitr Kosmanowicz, Iwan Awdziej, Sergiusz Awdziej,Wasyl Pietrowicz, Aleś Winnicki, Sergiusz Bobko, Aleksander Leusz
    Należy zauważyć, że wśród białoruskich działaczy niepodległościowych byli i tacy, niestety nieliczni, którzy sprzeciwiali się zbliżeniu z Niemcami, deklarując, że Białorusini, jako lojalni obywatele, oddadzą swe życie w obronie granic Polski. Do przeciwników zbliżenia z A. Hitlerem należeli działacze Białoruskiego Towarzystwa Oświatowego w Warszawie i Białoruskiego Zrzeszenia Ludowego.
    Okres okupacji niemieckiego spowodował wśród mieszkańców ziem
    białoruskich intensyfikację uprzedzeń narodowych. Wynikało to z negatywnych
    zachowań przedstawicieli zarówno społeczeństwa białoruskiego, jak i polskiego.W świadomości Białorusinów, Polacy jawili się jako naród podstępny, za wszelką cenę starający się nie dopuścić do niepodległości Białorusi,gotowy do prześladowań Białorusinów. Wejście w okres powojenny z takim bagażem osobistych uprzedzeń źle wróżyło wzajemnym stosunkom.
    Na Białorusi w podręcznikach z historii dla młodzieży szkolnej,obraz Polaka jest ''rysowany'' w tej samej konwencji,co hitlerowskiego najeźdźcy. Nakłada się na to utrwalony jeszcze przed II wojną światową wizerunek Polski i Polaków – państwa i narodu wroga.
    Białorusini ze wschodnich rejonów Bezirk Białystok ,na ogół niechętnie,wręcz wrogo byli nastawiani do polskiego podziemia niepodległościowego.Postawa taka była wynikiem negatywnego stosunku do polskich działań niepodległościowych.
    Zazwyczaj odmawiali dawania lub sprzedaży żywności.Zdarzały się także przypadki informowania Niemców o pobycie polskich partyzantów.
    Wzorcowym przykładem są donosy Białorusinów ze wschodnich rejonów Bezirk Białystok na żołnierzy polskiego zbrojnego podziemia z Uderzeniowego Batalionu Kadrowego -– oddziały partyzanckie Konfederacji Narodu(środowisko działaczy RNR - Falanga) działające w latach 1942-1944.
    Z raportu kwartalnego szefa białostockiego Gestapo dr.Zimmermana z 17 września 1943 roku,wyłania się jasny obraz wrogiego stosunku miejscowej ludności białoruskiej do polskiego zbrojnego podziemia(UBK):
    ''Przyjmowanie grup w poszczególnych wioskach było różne.Podczas gdy w niektórych wsiach grupy przyjmowane były wprost z entuzjazmem,w innych wsiach energicznie odmawiano wszelkiego poparcia a także pożywienia.Często mieszkańców wsi zawiadamiano żandarmerię.W zasadzie wrogo nastawione wobec polskich grup były wsie w większości zamieszkałe przez ludność białoruską''.
    Uderzeniowe Bataliony Kadrowe ,pojawiły się po raz pierwszy na Białostocczyźnie jesienią 1942r. i działały przez prawie cały 1943 rok.
    UBK przeprowadziły kilkadziesiąt akcji,tracąc 150 osób zabitych i zamordowanych. Na 13 oddziałów i grup działających w Okręgu Białostockim 3 zostały rozbite z powodu donosu miejscowej ludności białoruskiej.
    - 11 czerwca 1943 w wyniku donosu ludności białoruskiej doszło do bitwy pod Pawłami (powiat Bielsk Podlaski) nad Narwią.Niemcy otoczyli zmierzający do Puszczy Białowieskiej IV Uderzeniowy Batalion Kadrowy dowodzony przez Stanisława Pieciula (ps. "Radecki"). Zginęło 25 partyzantów, w tym dowódca, ocalało zaledwie trzech; straty niemieckie wyniosły ok. 40 zabitych.
    ''[...]Ciężko ranny w nogę Andrzej Maks''Karski''zdołał doczołgać się do wioski Cieluszki,Białoruscy chłopi wydali go w ręce żandarmerii.Przewieziony do więzienia w Białymstoku,po długim śledztwie został ostrzelany w grudniu 1943r.
    Ranni Jan W.Siedlecki''Dan'' i Zbigniew L.Brymora ''Mora''przebili się przez pierścień obławy i 12 czerwca trafili do białoruskiej wsi Trościanica.Ktoś doniósł o ich przebycie Niemcom,którzy niezwłocznie zjawili się w wiosce.
    Partyzanci IV UBK nie dali się wziąć żywcem.Jeden padł zastrzelony podczas próby przebicia,drugi bronił się osaczony w stodole,w której kwaterowali
    Zginął w płonącym budynku.[...]''
    - ''16 lipca w lesie, 9 km od Cichowoli doszło do krótkiej walki z grupą około 50 żołnierzy-Luftwaffe. W przeddzień wydzielona grupka żołnierzy oddziału przeczesała Cichowolę w poszukiwaniu żywności. Niemcy poinformowani przez białoruskich chłopów o pięciu polskich partyzantach ruszyli po śladach do lasu. Nieświadomi prawdziwego stanu oddziału i wpadłszy w zasadzkę -stracili 8 zabitych i wielu rannych. Straty własne- to rana głowy „Kinga” od rykoszetu. Dalszy pobyt w Białowieskiej stawał się niebezpieczny. „Dąb” wydał rozkaz-samodzielnego przedzierania się oddziału do Puszczy Knyszyńskiej. W dniu tym do obozowiska trafiło trzech radzieckich partyzantów. Ubrani w resztki mundurów i ubrań cywilnych. Świetnie uzbrojeni w dwa Diegtariewy i PPSz. Mieli rozpoznać linie kolejowe Hajnówka-Wołkowysk i Świsłocz-Hajnówka. Prosili o dołączenie do oddziału w marszu na północ. Potraktowani przyjaźnie wyruszyli wspólnie na trasę.
    Donos
    W ciągu dwóch kolejnych nocy VI UBK z trójką Rosjan pokonał trasę około 55 kilometrów i przeszedł linię kolejową Świsłocz-Hajnówka. Rankiem 19 lipca rozłożył obóz w lesie niedaleko wsi Zubry. Wszyscy zmęczeni długimi marszami, senni i głodni. Po kilku godzinach odpoczynku ubezpieczenie zatrzymuje starszą kobietę. Staruszka lamentując prosi, żeby mogła pójść do chorego „rebionka”. Głośno krzycząc i płacząc opisywała zawiłe , rodzinne historie. Poirytowany „Dąb” zgodził się zwolnić kobietę. Zwolniona z biwaku Białorusinka udaje się do stacji kolejowej Zubki Białostockie. Tam informuje Niemców, że
    „W LASKU STOI BANDA UZBROJONA I NA CZAPKACH MAJĄ ORZEŁKI''.
    Informację o tym wydarzeniu od ludności zebrał Zygmunt Dziarmaga-Działyński. Potwierdza ją również relacja „Ducha Puszczy”-Jana Rusiłowicza. Dziarmaga twierdzi ponadto, że donosicielka kilka tygodni później została stracona przez patrol likwidacyjny AK.
    Donos Białorusinów z Cichowoli doprowadził do starcia w lasach niedaleko tej wsi. Teraz miękkie serce dowódcy i kolejny donos doprowadzi oddział do bardzo ciężkich chwil.
    Walka
    Minęło dwie, może dwie i pół godziny po incydencie ze staruszką, gdy od strony ubezpieczeń padły pierwsze strzały. Za chwilę rozpętała się ostra strzelanina. Od południa i zachodu nacierali Niemcy. Groziło zepchnięcie na wschód, gdzie były mokradła. Dowództwo VI UBK widziało, że jest to dobrze zorganizowana obława. Atakowała co najmniej kompania z użyciem kilku ciężkich karabinów maszynowych.
    W centrum walczył kpt. „Dąb”, ppor. „Kowalski”, sierż. „Stach” („Wojski”), sierż. „Szymański” z erkaemem, pchor. „King”, „Wojno” i kilku innych żołnierzy. Prawe skrzydło obrony: ppor. „Bogusław” i „Roman Kula” obsługiwali erkaemy, ppor. „Ryszard”, „Krzysztof”, „Partyzant”, „Wilk II”, sanitariuszka „Marysia” oraz trzej Rosjanie. Lewe skrzydło to: ppor. „Wiklina”, „Spokojny”, „Dulęba”, „”Wężyk”, „Szary”, „Burza” i „Szczupak”. W odwodzie za linią obrony osłonę punktu sanitarnego pozostawał por. „Janek” z resztą partyzantów.
    Niemcy nacierali zdecydowanie. „Dąb” klęcząc kierował obroną. Oparty o sosnę z erkaemu strzelał „Bogusław”. Erkaem rannego „Bogusława” przejął „Wojno”. Padł zabity „Bajbuza”. Najciężej na lewym skrzydle-brak karabinu maszynowego. Ciężko ranny w brzuch ppor. „Wiklina”. Ranny „Burza”. Silny ogień obrony nie powstrzymuje Niemców. Dołączają żandarmi z Michałowa przywiezieni dwiema ciężarówkami. Przez huk wystrzałów dochodzi warkot silników od strony Gródka. Dalsza walka groziła zagładą oddziału.
    W tej sytuacji kpt. „Dąb” wydał rozkaz przebijania się. Walczący na linii obrony zdołali oderwać się od nieprzyjaciela. Niestety, ranni i sanitariuszki „Lilka” i „Hanka” pozostali. Dowódca nie widział dla nich szans pomocy. Trzej radzieccy partyzanci odłączyli się, zawracając w kierunku Puszczy Białowieskiej. Polegli: kpr. pchor. Jerzy Smolański „Partyzant”, kpr. pchor. Marian Ambroziewicz „Bajbuza”, kpr. pchor. Zbigniew Tauber „Zabawa” oraz NN: strz. ”Burza”, kpr. „Szary”. Ranni zostali: „Dąb”, „Bogusław”, „Wężyk”, ppor. ”Wiklina”, st. strz. „Szczupak” oraz „Rzędzian” (według zeznań „Lilki”).
    Straty niemieckie zdaniem Z. Dziarmagi-Działyńskiego to 8 zabitych i 15 rannych''.**
    - 20 września 1943 w wyniku donosu ludności białoruskiej ,Niemcy rozbili pod wsią Stryjówka oddział Zbigniewa Czarnockiego "Czarnego" z VIII UBK – zginęło 32 partyzantów, ocalało 3.
    Wysokie straty UBK były rezultatem donosów miejscowej ludności białoruskiej - Pawły,Zubry,Stryjówka - okolo 50% strat ''uderzenia''.
    Polskie podziemie zdecydowanie przeciwdziałało białoruskim donosom za pomocą działań likwidacyjnych. Do najgłośniejszego zamachu na białoruskich działaczy politycznych
    przeprowadzonego przez podziemie polskie doszło 13 czerwca 1943 w Wasiliszkach. W trakcie podróży służbowej z Mińska do Szczuczyna,zostali zabici w zamachu zorganizowanych przez Armię Krajową dwaj białoruscy działacze białoruskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego,skazani przez WSS na karę śmierci Julian Sakowicz i Leonid Makarow(Marakou). Wyrok wykonał patrol z egzekutywy Obwodu Szczuczyn „Łąka” oddziału 301.

    cdn.
  • ...
    cd.

    Struktury Nowogródzkiego Okręgu Armii Krajowej wykonały ok. trzystu wyroków śmierci na Białorusinach - agentach i współpracownikach policji niemieckiej. Historiografia białoruska E. Mironowicz (Białoruś..., s. 163)uważa,że AK mordowała wszystkich aktywniejszych Białorusi­nów, bez względu na ich stosunek do Niemców,nie dodaje jednak informacji,iż wyroki wyko­nywano na osobach uznanych za zdrajców i agentów gestapo, a nie z racji ich przynależności naro­dowej.
    Przy Białoruskim Sztabie Ruchu Partyzanckiego utworzono komisję, zajmującą się gromadzeniem dowodów o
    „zbrodniach popełnionych na ludności cywilnej przez bandy białopolskie”.
    Po 1944 r., tereny wschodnie powiatu Bielsk Podlaski uważane były przez polskie organizacje konspiracyjne(NZW,AKO) działające na tym terenie za niebezpieczne dla partyzantki niepodległościowej ze względu na liczniejszą niż gdzie indziej agenturę NKWD i UB, składającą się w znacznej części z obywateli polskich narodowości białoruskiej.
    Por. Jan Trusiak ps. „Korycki” (przewodnik obwodu AKO nr.2) w raporcie politycznym za maj 1945 r.tak charakteryzował sytuację na zamieszkiwanych przez ludność białoruską terenach powiatu bielskiego:
    ''Ludność białoruska w olbrzymiej większości sprzyja sowietom i PKWN-owi. Do Polaków odnoszą się wrogo. W wypadku przejścia oddziału samoobrony przez wieś białoruską dziesiątki donosicielów biegnie z meldunkami do Milicji Obywatelskiej. Są miejscowości, do których Polak- nie urzędnik, nie PPR-owiec – przedostaje się z dużym narażeniem się na niebezpieczeństwo. To są drogi: Bielsk – Narew, Bielsk- Narewka. Ostatnia działalność oddziałów dywersyjnych AK, koncentrujących się i pracujących przede wszystkim we wschodniej(białoruskiej) części obwodu, wykonane wyroki na szpiclach-komunistach, rozrzucanie ulotek do Białorusinów ( wydane w myśl rozkazu Komendy Okręgu), oraz niechęć do wyjazdu za linię Curzona stan ten nieco zmieniły na korzyść ludności polskiej. Szczególnie po serii propagandy AK dla Białorusinów, znalazły się jednostki, które szukają drogi wejścia do AK. Ostrzeliwanie oddziałów samoobrony AK przez Białorusinów we wsiach białoruskich zdarza się bardzo często. […} Duchowieństwo białoruskie szkodzi Rządowi Polskiemu, popiera PKWN, a w gruncie rzeczy prowadzi agitację biało-rosyjską”
    Po roku 1944 sytuację narodowościową zaogniła akcja podjęta przez środowiska białoruskie na rzecz przyłączenia terenów powiatu bielskiego do ZSRR.
    Ksiądz prawosławny Mikołaj Wincukiewicz z Bielska Podlaskiego i kilku innych duchownych prawosławnych zaangażowało się w akcję zbierania podpisów pod apelem do Rządu Radzieckiego o wzięcie pod swoją opiekę ludności białoruskiej. Petycja była adresowana do władz w Moskwie i Mińsku.
    W petycji m.in. było napisane, iż Rząd Polski gnębi Białorusinów, pali wsie białoruskie, rzuca dzieci w ogień i w związku z tym Białorusini proszą Rząd Radziecki o wzięcie ich pod swoją opiekę”
    Złożoną w tej sprawie w Urzędzie Wojewódzkim petycję zdobyła AK-AKO.
    W artykule zamieszczonym w Biuletynie IPN (nr.8/2001) ''Pacyfikacja wsi białoruskich w styczniu 1946 roku'' Jerzy Kułak pisze:
    ''Po 1944 r. sytuację narodowościową zaogniła akcja podjęta przez środowiska białoruskie na rzecz przyłączenia terenów powiatu bielskiego do ZSRR. Złożoną w tej sprawie w Urzędzie Wojewódzkim petycję zdobyła AKO. W rezultacie władze AKO wydały rozkaz likwidacji osób podpisanych pod petycją. Rozkaz ten wykonał dowódca V Wileńskiej Brygady
    AK. Doszło do spalenia kilkudziesięciu gospodarstw osób skazanych przez sąd podziemny.Wykonywano wyroki śmierci na osobach wskazanych przez komendanta obwodu AKO''.
    Zaś w pracy zbiorowej ''Łupaszka, Młot, Huzar -Działalność 5 i 6 Brygady Wileńskiej AK 1944 - 1952 ''( s.115/2002r.) autorzy Krajewski Kazimierz i Łabuszewski,podają zupełnie odmienną informację na ten temat,z tym co podaje Jerzy Kulak;
    ''[...]fakt napisania przez grupę obywateli polskich narodowości Białoruskiej petycji do władz sowieckich o przyłączenie Białostocczyzny do ZSRR.Pomimo że nazwiska osób,które podpisały ów dokument,zostały szybko dostarczone majorowi,wydarzenie to nie wywołało poważniejszych następstw.Wobec Białorusinów winnych zdrady Państwa Polskiego nie zastosowano żadnych represji,nawet nie egzekwowano zapowiedzianego odstawienia do granicy.Jak można sadzić,zadaniem patroli wysłanych do nich miało być jedynie postraszenie amatorów ''sowieckiego raju''.
    Czyżby chodziło o dwie rożne petycje?
    Również lokalne władze przeprowadziły śledztwo w tej sprawie,dzięki staroście bielskiemu Romanowi Woźniakowi, który zwrócił się 8 marca 1946 r., do Komendy Powiatowej MO w Bielsku Podlaskim z poleceniem wszczęcia dochodzenia w sprawie zbierania na terenie powiatu podpisów pod petycją do rządu ZSRR:
    ''Poufne
    Doszło do mojej wiadomości, iż na terenie gm. Orla we wsi Zbucz
    i prawdopodobnie w innych wsiach i gminach tut[ejszego] powiatu były zbierane podpisy na podaniu, w którym m.in. było napisane, iż Rząd Polski gnębi Białorusinów, pali wsie białoruskie, rzuca dzieci w ogień i w związku z tym Białorusini proszą Rząd Radziecki o wzięcie ich pod swoją opiekę.
    W tym podaniu było również zamieszczone żądanie, ażeby tych duchownych prawosławnych w pow. bielskim, którzy podpisali umowę w sprawie „unii”, wywieźć do Rosji, a stamtąd na ich miejsce przysłać innych duchownych. Był to apel do Mińska i Moskwy. Redaktorem tego podania podobnież był ks. Wincukiewicz z Bielska.
    W związku z powyższym polecam natychmiast przeprowadzić dochodzenie w kierunku ustalenia autora wymienionego podania, zbierających podpisy i podpisujących, oraz pociągnięcia winnych do odpowiedzialności karno-sądowej.
    O wykonaniu niniejszego proszę mnie zameldować''.
    Na przełomie lat 1945–1946 była prowadzona akcja repatriacyjna Białorusinów z Białostocczyzny do ZSRR,która skomplikowała dodatkowo i tak napięte stosunki narodowościowe.
    Na podstawie porozumienia z dnia 9 września 1944 r. przewodniczący Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego
    Edward Osóbka - Morawski i przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Rad
    Ponomarenko podpisali układ, w którym obie strony zobowiązały się do ewakuacji wszystkich obywateli narodowości
    białoruskiej, ukraińskiej, rosyjskiej i rusińskiej zamieszkałych w Polsce, a także przystąpić do ewakuacji wszystkich Polaków i Żydów będących obywatelami polskimi do 17 września 1939 r. zamieszkujących zabrane Polsce
    i przyłączone do ZSRR obszary, włączone w tym okresie do BSRR na terytorium Polski. Ewakuacja miała być dobrowolna.
    Początkowo ludność białoruska w większości odmawiała wyjazdu. Mieszkańcy białoruskich wiosek na Białostocczyźnie byli nawet gotowi przechodzić na katolicyzm,byle by tylko pozostać w Polsce. W akcję zaangażowały się także AKO/WiN i NZW. Ludność niektórych wsi, szczególnie z powiatów bielskiego i białostockiego, dostawała od tych organizacji ostrzeżenia na piśmie: grożono spaleniem wsi lub śmiercią.
    ''nadal wroga dla Ruchu Polskiego ale obecnie zaczyna być lojalniejsza,gdyż boi się kary''
    Za przykład stosunku mniejszości białoruskiej do Polaków w tamtym okresie, posłużyć może raport komendanta wojennego(powiatowy)Milicji Obywatelskiej(MO) gminy Klukowicze sierz.pochr. W. Prolejki z końca października 1944 roku do komendanta MO w Białymstoku:
    ''[...]jeździ po wsiach,organizuje zebrania,po których ludność narodowości białoruskiej jest wrogo nastawiona do Polaków ''.
    Za kolejny przykład może posłużyć pismo wspomnianego już wcześniej starosty powiatowego z Bielska Podlaskiego Romana Woźniaka z dnia 25 października 1946r. do Wydziału Społeczno – Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku w którym czytamy:
    „stosunek ludności białoruskiej do ludności polskiej był i jest nieszczery, nieufny, a nierzadko wrogi, ale taki sam jest stosunek Polaków''.
    W takich warunkach w styczniu 1946 r. doszło do pacyfikacji białoruskich wsi przez oddział okręgowego Pogotowia Akcji Specjalnej (PAS) NZW: 3 Wileńską Brygadę Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW).

    http://podziemiezbrojne.blox.pl/2016/03/Kpt-Bury-a-Bialorusini-czesc-13.html

    Do dziś nie wszystkie okoliczności ''pacyfikacji'' białoruskich wsi,zostały do końca wyjaśnione i chyba już nigdy nie będą.W gruncie rzeczy nie wiadomo,czym kierował się kpt.''Bury'',wydając rozkaz pacyfikacji i dlaczego spalił właśnie te wsie,omijając po drodze inne ,tez przecież białoruskie.
    Zanie i Szpaki dzieli od Zaleszan odległość blisko 40 km w linii prostej.Dlaczego więc właśnie tę wieś wybrano spośród innych?
    Również po drodze że Szpak do Zań jest 5 białoruskich wsi,więc dlaczego tylko one?
    Można jedynie domniemywać,że jego rozkazy mogły mięć związek z doświadczeniami z września 1939 roku ,kiedy to zetknął się on na tym terenie z faktami rozbrajania i mordowania żołnierzy WP ,przez ludność białoruską i tworzoną przez nią czerwoną ''wriemienną milicję''.
    Być może i także jego przeżycia osobiste z tego okresu,gdy Oto jak walczył w Armii "Prusy"(dowódca specjalnego plutonu zwiadu konnego 19 Dywizji Piechoty), a po bitwie pod Lublinem zebrał żołnierzy z rozbitych oddziałów i próbował przebić się do większych jednostek.
    Na trasie odwrotu w pobliżu Berezy Kartuskiej W rejonie Kowla wpadł wraz ze swoimi ludźmi w ręce białoruskich bojowców, ale wkrótce został wypuszczony.
    W Zaniach znajdował się we wrześniu 1939r. szpital polowy.
    Po 17- tym września 1939 r. został on opanowany przez białoruskich dywersantów.Rannych żołnierzy wraz z personelem szpitala przekazano w ręce władz sowieckich.Ci wymordowali rannych i personel.
    Oto fragment raportu szefa Białostockiego WUBP do Dyrektora Departamentu 5 MBP z 1946 r. informujący ,że''[...]podoficer 49 pp.po napadzie bandy ''Burego'' na wsie w powiecie bielskim,wyraził się następująco:
    ''Tak samo Białorusini palili wsie polskie w 1939r.[...]''
    Wypowiedzi w podobnym tonie, odnotowano więcej.
    Z raportu szefa PUBP w Bielsku Podlaskim do szefa WUBP ,14.02.1946r.:
    ''[....Palą Białorusinów ,ponieważ oni w 1939 r rozbrajali wojskowych z[e] starej Polskiej Armii[...]''
    ''[...]Niewinnych nie zabijają.Widocznie ci ludzie czymś zawinili przed partyzantami.Dlatego powinni byli ponieść należną karę[...]''
    Wróćmy jednak ponownie do zdarzeń, które rozegrały się z przełomie stycznia i lutego 1946 r.
    Rankiem 29 stycznia 1946r., gdy brygada mijała Kleszczele,kolumna patrolu żywnościowego (partyzanckich sań) została ostrzelana silnym ogniem od strony Zaleszan.
    Wcześniej, mieszkańcy Zaleszan przywitali oddział NZW błędnie sądząc, że przybywa do nich oddział 9. pułku Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
    Około godz. 14-15 mieszkańcy zostali wezwani przez partyzantów na spotkanie w jednym z domów. W trakcie spotkania nakazano wyjście na zewnątrz 16-letniemu Piotrowi Demianiukowi oraz Aleksandrowi Zielinkowi, mieszkańcowi wsi Suchowolce, po czym obu zastrzelono. Mieszkańcy nie kryli swej wrogości i odmówili wykonania rozkazów „Burego” dotyczących aprowizacji oddziału, a jeden z młodych mieszkańców uderzył kamieniem „Rekina”. Ten i poprzedni incydent ,ostrzelanie patrolu żywnościowego kilka godzin wcześniej w okolicy Zaleszan , prawdopodobnie spowodowało, że kpt.„Bury” postanowił za karę spalić wieś.

    cdn.
  • ...
    cdn.

    Początkowo kpt. „Bury” nie miał zamiaru wykonywać wobec ogółu ludności Zaleszan żadnych działań o charakterze represyjnym.
    ''Bury'' wrócił następnie do domu i ogłosił zebranym,że wieś zostanie spalona, a oni zniszczeni materialnie. Partyzanci zamknęli główne drzwi, a następnie podpalili budynek.
    Zamknięci mieszkańcy podjęli skuteczną próbę wydostania się z płonącego budynku tylnymi drzwiami i oknami. Partyzanci obstawiający to miejsce nie strzelali bezpośrednio do próbujących uciec ludzi, ale nad ich głowami(kpt. „Bury” kazał „bić po nogach”, czyli strzelać tak, aby nie zrobić), dlatego też wszyscy zgromadzeni w tym miejscu przeżyli.
    ''Ja uciekałem przez drzwi od kuchni. Otworzyli je sami ludzie […]. Nie strzelano do nas […]. Jestem natomiast pewien, że z tych ludzi co byli w chałupie nikt nie zginął''.[1]
    W tym samym czasie pozostali żołnierze podpalili inne budynki we wsi. Ofiary śmiertelne pochodziły właśnie z tych podpalonych w drugiej kolejności domostw.Gdyby wszyscy mieszkańcy podporządkowali się nakazowi kpt. „Burego” przybycia na zebranie, liczba ofiar ograniczyłaby się do osób zlikwidowanych celowo – czyli najprawdopodobniej –
    dwóch lub trzech. Wśród zastrzelonych znajdował się Aleksander Zielinko, który nie był mieszkańcem Zaleszan,przybył tam z wizytą. Został on rozstrzelany z tego powodu, że był sekretarzem PPR we
    wsi Suchowolce. Prawdopodobnie strzelano także do mężczyzn chcących gasić płonące zabudowania. Dodajmy, że jeden z mieszkańców wsi został zastrzelony przez partyzantów dwa dni później, w lesie pod Puchałami Starymi.
    We wsi zatrzymany został Michał Niczyporuk, któremu nakazano iść dalej z oddziałem w roli przewodnika.
    "W tejże wsi doszło do zbuntowania się wsi i cała wieś, jak meldował Rekin, nie daje jeść członkom grupy. (...) Przed odjazdem jeden z wyrostków uderzył w Rekina kamieniem. Nakazałem spalenie wsi"
    – odnotował kapitan "Bury" w swoich zapiskach sporządzonych już w więziennej celi.
    ''Spalenie wsi nie było spowodowane nie wykonaniem rozkazu zdania owsa, ale z uwagi na nienawiść do białoruskiego nasilenia,
    a także, że w naszej wsi byli członki PPR, którym był i mój syn, drugim powodem było, że większość wsi Zaleszany 100% podporządkowywała się rozkazom Państwa […]''.[2]
    ''Spalona wieś nasza została tylko z tych powodów, że byliśmy dobrze ustosunkowani do Rządu Polskiego jak również do Związku Radzieckiego i wrogo ustosunkowani do band leśnych,
    ponieważ u nas we wsi było już koło PPR i Samopomoc Chłopska i w ogóle była wsią postępową''.[3]
    1 stycznia oddział dotarł do miejscowości Puchały Stare, gdzie w pobliskim lesie oddział „Burego” rozstrzelał 28 zatrzymanych furmanów. „Bury” podczas rozprawy w 1949 r. stwierdził krótko, że furmani zostali zastrzeleni za wrogie ustosunkowanie do nielegalnych organizacji.
    W sprawie śmierci furmanów, którzy stracili życie pod Puchałami Starymi,przypisuje się podkomendnym ''Burego'' (m.in. w ''filmie'' Frau Arnold „Bohater'') działanie ze szczególnym okrucieństwem takim jak torturowanie a następnie mordowanie trzonkami od siekier furmanów.
    Na potrzeby śledztwa z lat 2002-2004, została wydana uzupełniająca opinia różniąca się z tą z czasów rządów SLD.
    "Zgromadzony materiał w sprawie pozbawienia życia kilkudziesięciu mężczyzn-furmanów trudniących się zwózką drewna nie dostarczył dowodów na to, że ofiary były pozbawione życia w inny sposób niż przez rozstrzelanie" - czytamy w informacji prasowej IPN, dotyczącej opinii biegłego. Wieloodłamowe złamania kości czaszki i twarzy stwierdzone u ofiar podczas ekshumacji ich szczątków w 1997 r. powstały przy postrzałach w głowę z broni palnej o dużej sile rażenia. Nie były więc one skutkiem uderzeń tępymi narzędziami, jak to przyjęto w protokole oględzin z ekshumacji. Przeprowadzenie dodatkowej ekspertyzy zlecił prowadzący śledztwo prokurator Dariusz Olszewski. - Z materiałów archiwalnych, z zeznań świadków, do których dotarłem, z zeznań mieszkańców wsi wynikało, że słyszano strzały, serie strzałów - stwierdził prokurator. Olszewski dodał, że na tej podstawie widział sprzeczność z opinią biegłego wydaną po ekshumacji w 1997 r.
    („Ekspertyzy przeczą kłamstwom” Nasz Dziennik, 03.12.2003r „Nowe dowody w sprawie 'Burego' ” Gazeta Wyborcza Białystok, „Zostali rozstrzelani” Gazeta Współczesna, „Zginęli przez rozstrzelanie” Kurier Poranny 02.12.2003r.)
    W tym miejscu należy zaznaczyć że to nie wyznanie prawosławne i narodowość białoruska rozstrzygały o zwolnieniu albo rozstrzelaniu konkretnych wozaków, lecz ich stosunek do państwa polskiego i reżimu komunistycznego.
    Wieczorem 1 lutego wieś Szpaki została spacyfikowana przez pluton ppor. Włodzimierza Jurasowa ps. „Wiarus” ,prawosławnego żołnierza NZW – życie straciło pięć osób.
    Przybyła na miejsce grupa ''ludowego'' wojska znalazła ulotkę,która zawierała następujący tekst:
    ''Za strzelanie do żołnierzy polskich i oddziałów partyzanckich! Śmierć zdrajcom Ojczyzny!'' oraz wezwanie ''[...]ażeby ludność białoruska w terminie ciągu 14 dni opuściła tereny polskie[...]''
    Śmiało można postawić tezę, że pacyfikacja wsi Szpaki była odwetem za strzelanie do żołnierzy polskich w 1939 r. i partyzantów. Jedną z przyczyn pacyfikacji , mógł być może też ,znany wielu żołnierzom ''Burego'',przypadek zaatakowania w tejże wsi w listopadzie 1945 r.,żołnierza patrolu żywnościowego 3 Brygady NZW strz.K.Borkowskiego ps.Wróbel'',który rany w głowę ledwo uszedł z życiem. Niewątpliwie ten wypadek dodatkowo wpłynął na wzmożenie wrogich nastrojów wśród żołnierzy brygady w stosunku do ludności białoruskiej.
    Według raportu sytuacyjnego komendanta Obwodu WiN Bielsk Podlaski kpt.Jana Tarasiuka ''Koryckiego'' za luty 1946r(18.03.1946) ,przybyła do wsi bezpieka znalazła w Szpakach ''[...] UB znalazło następnie dużo broni i amunicji, między innymi dwa CKM-y[...].
    Fakt posiadania broni przez mieszkańców Szpak ,potwierdzają zeznania samych mieszkańców. Raisa Pszczoła zeznała w Białymstoku w 1996 r.''[...]Wiem że mieszkańcy mieli broń i strzelali[...]'' ,fakt posiadania broni przez mieszkańców potwierdził również jej brat Stefan Filipczuk.
    2 lutego pluton „Bitnego”(Por.Jan Boguszewski) wkraczając do Zań, został ostrzelany przez mieszkających tam uzbrojonych mężczyzn,sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli . W wyniku chaotycznie rozwijającej się sytuacji (wydarzenia w rozgrywały się po zapadnięciu zmroku),w strzelaninie zginęli nie tylko zbrojni mężczyźni ale również przemieszane z nimi niewinne osoby, w tym dzieci.
    W zgliszczach Zań trzy dni później komisja wysłana przez starostę powiatowego z Bielska Podlaskiego znalazła spalony automat PPSz z magazynkami oraz części do erkaemu,bagnety.
    Fakt posiadanie broni przez chłopów z Zań potwierdzają wypowiedzi opublikowane w białoruskiej prasie wydawanej w Polsce (zob. artykuł Janusza Bakunowicza w „Nad Bugom i Narwoju” nr 1(65) z 2003 r.) 2 lutego została zaatakowana i spalona wieś Końcowizna, licząca 60 mieszkańców. Nikt z nich nie stracił życia. Akcję nadzorował osobiście kpt.R. Rajs''Bury''.
    W szeregach oddziałów „Burego” służyło przynajmniej 20-30 proc. żołnierzy wyznania prawosławnego,m.in.szeregowi żołnierze,jak np.Antoni Michalczuk „Szpak” (w 3 Brygadzie NZW od maja 1946) czy Mikołaj Kostarow,a nawet pełnili odpowiedzialne funkcje dowódcze.Mikołaj Kuroczkin „Leśny”(1914-1947) który był zastępcą ''Burego'',wcześniej wspomniany już Włodzimierz Jurasow ps. „Wiarus”(1923-1946) dowodził 1 plutonem . Obaj zginęli, walcząc o niepodległość Polski. Kuroczkin został aresztowany przez UB w czasie, gdy już nie służył pod rozkazami „Burego”, lecz pełnił funkcję szefa PAS Okręgu Śląskiego NZW. Został skazany na karę śmierci i zamordowany w majestacie prawa. Z kolei Jurasow poległ 16 lutego 1946r.w okolicy miejscowości Gajrowskie w największej na Mazurach w bitwie żołnierzy podziemia niepodległościowego z siłami komunistycznymi (znanej również jako bitwa pod Orłowem).
    Akcje odwetowe w stosunku do wrogiej ludności,były podejmowane zgodnie z prawem stanu wojennego – już przez Wojsko Polskie w 1939 r.
    Palenie wiosek i branie zakładników, z których padały strzały,były standardową procedurą surowego stanu wojennego,stosowaną przez żołnierzy polskich już we wrześniu 1939 roku.
    Zdarzyły się też majorowi Zygmuntowi Szendzielarzowi "Łupaszce" – dowódcy 5 Brygady Wileńskiej.
    1 szwadron spalił częściowo trzy wsie (Wiluki ,Potoka i prawdopodobnie Iwanówka) zamieszkałe przez skomunizowaną ludność białoruską,czynnie zaangażowaną po stronie władz i współpracującą z UBP I NKWD.

    cdn.
  • ...
    cd.

    Wiluki spalono za strzelanie do przechodzących partyzantów.
    ''1 szwadron spalił wieś Wiluki, w odwecie za strzelanie w dn. 22.IV. do mojego patrolu. Rozstrzelano członka PPR Bazylego Germaniuka''.(mjr ''Łupaszka'' 11 maja 1945 r.)
    Potoki za czyny przestępcze (spalenie Hironimowa, zadenuncjowanie sąsiadów kwaterujących partyzantów,za co zostali spaleni przez KBW,obrabowanie repatriantów).Iwanówke za strzelanie(22.04.1945 r.) do patrolu 5 Brygady. We wszystkich tych spacyfikowanych wsiach w płonących zabudowaniach eksplodowała amunicja ,co świadczyło( tak jak w przypadku kpt.''Burego'') ,że Białorusini posiadali broń.
    Na pewno działania kpt.''Burego'' nie miały nic wspólnego z pochodzeniem narodowym lub wyznaniem mieszkańców spacyfikowanych wsi ,jak chcą to dziś widzieć niektórzy współcześni „poprawiacze” historii i ''publicyści'' typu Frau Arnold.'' oraz środowiska lewicowo-białoruskie.
    Tak motywy działania kpt.''Burego'' zostały scharakteryzowane w akcie oskarżenia kpt.R,Rajsa w procesie przed WSR w Białymstoku(AD UOP w Białymstoku),w którym stwierdzono:
    ''[...]że wykazywała niechętny stosunek do band,że o bandach meldowała władzom i odmawiała pomocy bandom,a wreszcie,że ludność ta nie repatriowała się do Związku Radzieckiego,dał rozkaz do wypalenia wsi[...]''
    Nasilające się w ostatnim czasie ataki na żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego,nie przysłużą się Polakom ,tym bardziej Białorusinom i nie przyczynią się do zasypywania okopów - wręcz przeciwnie.
    Obecnie najczęściej i najzacieklej atakowany przez środowiska lewicowo-białoruskie, jest kpt Romuald Rajs „Bury”,niedługo najpewniej będą kolejni ;"Łupaszka","Ogień",„Wołyniak”,''Ojciec Jan'', „Szary”,''Orlik'' a może nawet,wszyscy
    NIEZŁOMNI ŻOŁNIERZE WYKLĘCI...

    Pytam się Burmistrza Miasta Hajnówki i grupy jego Radnych :
    Czy osądzono, jakiegokolwiek obywatela polskiego narodowości białoruskiej, za działanie (m.in. komunistami,Niemcami)przeciw państwu polskiemu?
    Odpowiadam - Nie!
    Na zakończenie ''dedykuję'' wam radni Hajnówki i tym szczekającym jak wściekle psy(a raczej piszczą jak małe myszki) ,na kpt ''Burego'' i innych Niezłomnych Żołnierzy Wyklętych wiersz z 1946 roku.(autor nieznany,pismo satyryczne "Szydło", okręg Łomża WiN)

    ''POLSCY BANDYCI''
    Za carskich czasów, wiemy to sami
    Byliśmy zwani wciąż bandytami
    Każdy, kto Polskę ukochał szczerze
    Kto pragnął zostać przy polskiej wierze,
    Kto nie chciał lizać moskiewskiej łapy
    Komu obrzydły carskie ochłapy

    I wstrętnym było carskie koryto
    Był "miateżnikiem" - polskim bandytą.
    "Polskich bandytów" smutne mogiły
    Tajgi Sybiru liczne pokryły.

    Przyszedł bolszewik - znów piosnka stara
    Czerwonych synów białego cara.
    Polak, co nie chciał zostać Kainem,
    Że chciał być wiernym ojczyźnie synem,
    Chciał jej wolności w słońcu i chwale,
    A że śmiał mówić o tym zuchwale,
    Że nie chciał by go więziono, bito,
    Był "reakcyjnym polskim bandytą".

    I znowu Sybiru tajgi pokryły
    "Polskich bandytów" smutne mogiły.
    Gdy odpłynęła krasna nawała
    Germańska fala Polskę zalała.

    Kto się nie wyrzekł ojców swych mowy,
    W pruską obrożę nie włożył głowy,
    Nie oddał resztek swojego mienia,
    Swojej godności, swego sumienia,
    Kto nie dziękował, kiedy go bito,
    Ten był "przeklętym polskim bandytą".

    Więc harde "polskich bandytów" głowy
    Chłonęły piece, doły i rowy.
    Teraz, gdy w gruzach Germania legła,
    Jest Polska "Wolna i Niepodległa",
    Jest wielka. Młoda, swobodna, śliczna,
    I nawet mówią "demokratyczna".

    Cóż z tego, kiedy kto Polskę kocha,
    W kim pozostało sumienia trochę,
    Komu niemiłe sowieckie myto,
    Jeszcze raz został "polskim bandytą".

    I znowu polskości tłumią zapały
    Tortury UB, lochy, podwały.
    O Boże, chciałbym zapytać Ciebie,
    Jakich Polaków najwięcej w niebie?
    (głos z góry)
    Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci
    Są tutaj wszyscy "polscy bandyci".

    Źródła:
    [1]Fragment zeznań mieszkańca Zaleszan - Piotra Leończuka,1996 r.
    [2]Fragment zeznań Łukasza Demianiuka, złożonych w 1946 r. w sprawie majora „Kotwicza”.
    [3]Fragment zeznań mieszkanki wsi Zaleszany Eugeni Bazyluk z 19 .07.1949r.
    - ''GLAUKOPIS'' Pismo społeczno-historyczne,nr 33 Kazimierz Krajewski, Grzegorz Wąsowski, ''Kapitan Romuald Rajs „Bury” a Białorusini – fakty i mity''
    - Grzegorz Motyka„Na Białych Polaków obława. Wojska NKWD w walce z polskim podziemiem 1944-1953”
    - Raport polityczny Przewodnika Obwodu nr 2 ( Bielsk Podlaski) por.Jana Trusiaka ''Koryckiego'' za maj1945 r
    -Stosunki polsko-białoruskie w województwie białostockim w latach 1939–1956, red. Jan Jerzy Milewski i Anna Pyżewska, Warszawa 2005, s. 150 (seria „Konferencje”, t. 27)
    -M. Wierzbicki, Polacy i Białorusini w zaborze sowieckim. Stosunki polsko-białoruskie na ziemiach północno-wschodnich II Rzeczypospolitej pod okupacją sowiecką 1939-1941, Warszawa 2000.
    - Jerzy Kułak ''Rozstrzelany oddział Monografia 3 Wileńskiej Brygady NZW Białostocczyzna 1945 - 1946''
    -J. Stobniak-Smogorzewska, Kresowe osadnictwo wojskowe 1920-1945, Warszawa 2003r.
    -H. Głogowska, Stosunki polsko-białoruskie…
    - Z. J. Winnicki, Współczesna doktryna i historiografia białoruska po roku 1989 wobec Polski i
    polskości, Wrocław 2003r.
    -Z. J. Winnicki (red.), „Szkice polsko-białoruskie”, Wrocław 1998r.
    -J. Turonek, Stosunki polsko-białoruskie w okresie drugiej wojny światowej...
    -Dr Kazimierz Krajewski, Grzegorz Wąsowski ,Kpt. "Bury" a Białorusini
    - dr Wojciech J. Muszyński - redaktor naczelny półrocznika naukowego "Glaukopis"
    - Kazimierz Krajewski, Uderzeniowe Bataliony Kadrowe 1942-1944, Warszawa 1993.
    - Ewa Kurek ''Poza granicą solidarności'',Lublin 2008
    - Kazimierz Krajewski,Tomasz Łabuszewski ''Białostocki Okręg AK-AKO
    - Dzieje Polskiego Podziemia Na Białostocczyźnie 1939-1945,Toruń 1992
    -Wspomnienia pochodzącego z Kresów białoruskiego pisarza Alaksieja Karpiuka
    - K. Jasiewicz, Lista strat ziemiaństwa polskiego 1939–1956, Warszawa 1996,
    - Zachar Szybieka,białoruski historyk ''Historia Białorusi 1795-2000'' Lublin 2002
    - Studia Podlaskie tom XXII,W.Śleszyński,''Wrzesień 1939
    roku na Polesiu '' 2014r.
    - Raport polityczny Przewodnika Obwodu nr 2 ( Bielsk Podlaski) por.Jana Trusiaka ''Koryckiego'' za maj1945 r
    - 1946 marzec 8, Bielsk Podlaski. — Pismo starosty bielskiego Romana Woźniaka do Komendy Powiatowej MO w Bielsku Podlaskim z poleceniem wszczęcia dochodzenia w sprawie zbierania na terenie powiatu podpisów pod petycją do rządu ZSRR z prośbą o wzięcie w opiekę ludności prawosławnej zamieszkującej Białostocczyznę.
    - Meldunek sytuacyjny Przewodnika Obwodu nr 2 ( Bielsk Podlaski) por.Jana Trusiaka ''Koryckiego'' za kwiecień 1945 r.
    - K. Jasiewicz, Lista strat ziemiaństwa polskiego 1939–1956, Warszawa 1996.
    - Golec Jan ''Moje wspomnienia o KPZB''
    - 1946 marzec 8, Bielsk Podlaski. — Pismo starosty bielskiego Romana Woźniaka do Komendy Powiatowej MO w Bielsku Podlaskim z poleceniem wszczęcia dochodzenia w sprawie zbierania na terenie powiatu podpisów pod petycją do rządu ZSRR z prośbą o wzięcie w opiekę ludności prawosławnej zamieszkującej Białostocczyznę.
    - S.Iwaniuk ''Zbrodnie oddziału PAS NZW ...''Białoruskie Zeszyty Historyczne nr.8/1997r.

    Powyższy tekst nie ma na celu szerzenia nienawiści, czy pogłębiania podziałów.Moim celem było przedstawienie trudnej dla obu stron,prawdy historycznej,która może być niewygodna dla wielu środowisk...
    Do napisania ''zmusiły'' mnie,nasilające się w ostatnim czasie ataki na żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego,przez środowiska lewicowo-białoruskie w Hajnówce,które co roku starają się nakręcać spiralę nienawiści antagonizując mieszkańców Hajnówki.

    Narodowy Komandos

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1843832259209024&set=a.1407639996161588.1073741841.100007468028735&type=3&theater
  • @powiew świeżości 00:49:46
    "Do napisania ''zmusiły'' mnie,nasilające się w ostatnim czasie ataki na żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego,przez środowiska lewicowo-białoruskie w Hajnówce,które co roku starają się nakręcać spiralę nienawiści antagonizując mieszkańców Hajnówki."

    Pytanie: Czy myśli Pan, że Marsze Pamięci Żołnierzy Wyklętych , odbywające się od paru lat w Hajnówce, to dobry pomysł?

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej